Naprawdę muszę to z siebie wyrzucić, bo inaczej chyba nie wytrzymam.
Jestem z moim chłopakiem od 5 lat. Kiedy się poznaliśmy, połączyła się nas bardzo namiętna miłość, więc po krótkim czasie postanowiliśmy ze sobą zamieszkać. Obecnie mam 40 lat, a on 48 lat. Nie mam dzieci i z powodu problemów zdrowotnych już nie będę ich miała. Partner za to ma 2 synów z poprzedniego małżeństwa. Żyliśmy w zgodzie, nie kłóciłam się z nimi ani nie dochodziło do żadnych nieporozumień. Kilka razy sugerowałam mojemu facetowi, że skoro dobrze się między nami układa, to dobrze byłoby się pobrać. Cały czas się śmiał, jakby był to wspaniały i dowcip i tylko zbywał mnie tekstem o tym, że on do szczęści nie potrzebuje papierka.
O finansach też za bardzo nie rozmawialiśmy, mamy bardzo podobne pensje. Mieszkamy aktualnie w mojej kawalerce mieszczącej się w starym bloku w dobrej okolicy, bo w pobliżu metra, a jego mieszkanie, które jest gorzej ulokowane, wynajmujemy. Wystarcza nam na życie, nawet co roku jeździmy razem do krajów, gdzie nie jest bardzo drogo, dzięki czemu nie musimy rezygnować z podróżowania.
Ale tak się złożyło, że niedawno zmarł mój ojciec (moja matka nie żyje już od 12 lat) i pozostawił po sobie dosyć spory majątek: dwupokojowe duże mieszkanie znajdujące się 2 minuty od metra i domek na wsi w dobrym stanie, który był 5 lat temu remontowany.
A potem, kilku miesiący po tym, jak odziedziczyłam wszystko po ojcu, mój facet nagle okupił bardzo piękny pierścionek zaręczynowy i oświadczył mi się. Na początku byłam szczęśliwa, ale potem zaczęłam się nad tym zastanawiać. Nie mogę pozbyć się myśli, że kiedy nie miałam tego drugiego mieszkania i domku na wsi, to wcale się nie spieszył z mieszkaniem. Być może uznał, że teraz małżeństwo w końcu mu się kalkuluje. Tym bardziej, że nie mam już żadnej rodziny, więc po ślubie byłby po mnie jedynym spadkobiercą całego mojego majątku.
Teraz nawet sobie myślę, że tak naprawdę mnie nie kocha. Może to stres związany z utratą najbliższej osoby? Nie wiem, co mam zrobić! Przestać mieć takie niczym niepotwierdzone podejrzenia i wyjść za mąż, czy nadal żyć z nim bez ślubu i lepiej się mu przyjrzeć? A może się rozstać?! Zupełnie nie wiem, co dalej!

