Poszłam na imprezę i zastałam wstawioną solenizantkę.

Miesiąc przed urodzinami mojej przyjaciółki, poinformowała mnie, że jestem wśród gości. Zbliżała się jej okrągła rocznica, więc zaplanowała prawdziwy babski wieczór. Powiedziała, że mężowie zostaną w domu, a dzieci będą miały osobne atrakcje.

Koleżanka zaprosiła na imprezę, również moją koleżankę Julię. Po co? Sama nie wiem, bo widziały się tylko kilka razy. Julia nie bardzo chciała iść. Po pierwsze, wiedziała, że w cudzym towarzystwie bęzie czuła się nieswojo. Po drugie, miała problemy finansowe. Mimo to, znalazła wyjście z sytuacji. Pożyczyła od matki pieniądze i zamówiła ładny prezent.

Z Julią umówiłyśmy się i poszłyśmy razem z dziećmi na imprezę urodzinową. Trochę się spóźniłyśmy, bo pracowałyśmy do 18.00. Gdy dotarłyśmy pod drzwi, zauważyłyśmy, że wyszły stamtąd cztery mocno wstawione kobiety. Dziwny zbieg okoliczności, nie sądzicie?

Solenizantka otworzyła drzwi i z żalem mruknęła:

– Och, nie spodziewałam się Was, myślałam, że nie przyjdziecie. Jesteście z dziećmi? Cholera! Mój poszedł do babci!

Jak się okazało, kobiety te właśnie świętowały z moją przyjaciółką. W ciągu godziny świętowania, zdążyła już wszystko zjeść i wypić. Moja przyjaciółka zaproponowała nam samą herbatę.

Koleżanka Julia, poczuła się nieswojo i zaczęłą żałować, że przyszła i wydała tyle pieniędzy na prezent.

Posiedziałyśmy pół godziny, a potem poszłyśmy do domu. Odmówiłyśmy herbaty, gdyż mogłyśmy ją wypić w domu. Postanowiłyśmy w drodze powrotnej, zabrać dzieci do kawiarni i jakoś je rozweselić, bo były bardziej rozczarowane niż my. Solenizantka chętnie nas odprawiła i poszła spać.

Czy taka lub podoba sytuacja, kiedyś Wam się przytrafiła?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × pięć =

Poszłam na imprezę i zastałam wstawioną solenizantkę.