Dobiegam 30-tki i rok temu rozstałam się z facetem, dlatego trochę martwiłam się, że nie zdążę ułożyć sobie życia rodzinnego, dlatego krótko po zerwaniu zaczęłam działać. Założyłam konto na portalu randkowym i zaczęłam pisać z różnymi facetami. Jeden z tych, z którym odbywałam internetowe rozmowy, bardzo mi się spodobał. Nie tylko mi się podobał wizualnie, ale też pod względem inteligencji. Dało się z nim porozmawiać na każdy temat i niezwykle mi tym imponował. Poza tym miał 32 lata, więc miałam nadzieję, że jest już dojrzały i stabilny emocjoalnie. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, jak bardzo się myliłam.
Po tygodniu intensywnego pisania ze sobą postanowiliśmy, że nie ma sensu dłużej czekać i umówiliśmy się na randkę do teatru. Oboje kochamy teatr, a akurat miała mieć miejsce premiera nowej sztuki, dlatego postanowiliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym i w swoim towarzystwie obejrzeć spektakl.
Byłam bardzo podekscytowana. Elegancko się ubrałam, zrobiłam piękny makijaż i pojechałam taksówką do teatru. Gdy weszłam do środka, od razu go rozpoznałam. Byłam jednak bardzo zdziwiona, że nie był tam sam – u jego boku była kobieta, na oko o jakieś 25 lat od niego starsza, ale bardzo zadbana i równie elegancko wyglądająca. Moje zdziwienie trwało, bo myślałam, że facet podejdzie do mnie, przywita się, ale wcale tego nie zrobił. Dopiero gdy ja do niego podeszłam, przedstawił mnie tej kobiecie i okazało się, że… to jego mama! Nie było za dużo czasu na rozmowę, bo za chwilę spektakl się zaczynał, a mnie też odjęło mowę. Dalej nie było wcale lepiej. Facet wręczył mi zakupiony bilet, jednak powiedział, że niestety nie udało mu się kupić trrzech miejsc obok siebie, dlatego będę musiała siedzieć cztery rzędy dalej. Wyobrażacie to sobie?! On siedział z mamą, a ja miałam siedzieć sama i to daleko od niego mimo, że to ze mną się umawiał na randkę!
Cały spektakl siedziałam zdenerwowana i nie mogłam się skupić. Tak naprawdę nie miałam żadnej przyjemności z oglądania tej sztuki. Pod koniec przedstawienia dostałam od niego SMSa, czy może zabrać mamę na drinka bo przyjechali razem, a ostatni autobus do ich domu już odjechał, więc nie chciałby, aby mama brała taksówkę, tylko wróci z nią po naszym spotkaniu. Byłam w szoku!
To już przelało czarę goryczy i odpisałam, że jednak coś mi wypadło i nie mogę po spektaklu z nim iść na tę kawę. Wszystko rozumiem, ale naprawdę poznawanie matki faceta na pierwszej randce, to już totalnie za dużo! Po tym wszystkim czułam się tak zignorowana i poniżona, że poszłam nawet po paczkę papierosów mimo, że nie palę! Stałam w deszczu i płakałam, próbując przypalić papierosa i dygocząc z zimna i z nerów. Czy naprawdę nie ma już normanych facetów?!

