Ja i mój mąż przez długi czas nie mogliśmy mieć dzieci. Byłam przewlekle chora, leczyłam się, bo bardzo chciałam mieć dziecko. Mój syn urodził się, gdy miałam już trzydzieści sześć lat. Drugie dziecko nie wchodziło w rachubę, więc całą naszą rodzicielską miłość okazywaliśmy Jankowi. Nigdy go nie rozpieszczaliśmy, żeby nie wyrósł na rozpuszczonego maminsynka. Życie nie jest proste, więc mężczyzna musi być odporny psychicznie. Ojciec nauczył go męskich zajęć, więc od dziecka potrafił rąbać drewno, wbijać gwoździe i reperować samochód. Mieszkamy na wsi, więc zawsze jest coś do zrobienia przy domu.
Janek zawsze miał wielu przyjaciół, ale jego relacje z dziewczynami nie układały się najlepiej. Jedyna dziewczyna, Lena, była osobą, która trwała przy naszym synu, ale jako przyjaciółka. Spędzali razem dużo czasu. Chodzili do szkoły, odrabiali lekcje, mieli wspólne pasje. Po ukończeniu szkoły młodzi ludzie wyjechali do miasta, aby studiować. Początkowo przyjeżdżali razem do wioski na weekendy. Potem Janek zaczął podróżować sam. Kiedy zapytałam, gdzie jest Lena, syn zamilkł. Pół roku później rodzice Leny ze smutkiem poinformowali nas, że ich córka wyszła za mąż w mieście. Również postrzegali nas, jako przyszłych teściów swojej córki.
Janek nie opowiadał o swoich sprawach sercowych, więc my z mężem postanowiliśmy się w nie, nie wtrącać, gdyby syn chciał, sam by opowiedział. Kiedy wrócił do domu, już nigdy więcej nie pytałam o Lenę. Czas mijał, Janek ukończył studia i znalazł dobrą pracę w mieście. Nie wracał do domu zbyt często, ale dzwonił prawie codziennie. Zbliżał się długi wakacyjny weekend. Pewnego dnia podczas jednej z moich rozmów mój syn powiedział:
– Mamo, przyjedźcie tym razem z tatą do mnie. Zobaczycie jak mieszkam.
Spojrzałam na męża, który milcząco skinął głową. Cały tydzień zajęło mi przygotowanie się. Gotowałam i przyrządzałam dania do słoików dla synka. W końcu, załadowawszy cały samochód prezentami, pojechaliśmy do mieszkania Janka w mieście. Syn wynajął małe dwupokojowe mieszkanie. Gdy tylko weszliśmy do środka, od razu wiedziałam, że mieszka tam ktoś jeszcze. Podzieliłam się swoimi podejrzeniami z mężem. Roześmiał się i powiedział mi, że powinnam oglądać mniej filmów detektywistycznych.
Moje przeczucie nie ustępowało. W końcu nie wytrzymałam i zapytałam syna wprost. Janek był zakłopotany:
– Mamo, powinnaś pracować w policji, przed tobą nie da się niczego ukryć. Mam dziewczynę, mieszkamy razem i zamierzamy się pobrać. Teraz pojechała do swoich rodziców, jest nieśmiała.
Mój mąż rozgniewał się, gdy usłyszał te słowa.
– Synu, co ty mówisz? Chcesz brać ślub a my nawet nie znamy twojej narzeczonej?
Następnego dnia poznałam moją przyszłą synową. Była to szczupła, niska dziewczyna, która wyglądała jak dziecko. Patrzyłam na mojego syna z czułością, a wspólny wieczór był wspaniały. Dwa dni później wróciliśmy do domu. Lżej mi było na duszy, wiedząc, że mój syn nie jest już sam. Sześć miesięcy później odbył się ich ślub, a młodzi są bardzo szczęśliwi.


