Zygmunt i ja, znamy się od dwóch lat, jesteśmy małżeństwem. To było lato, kiedy razem z koleżankami, wybrałyśmy się wieczorem do kina. Kupiłyśmy popcorn, napoje i zajęłyśmy miejsca. W trakcie trwania filmu, moja koleżanka przypadkowo wytrąciła mi z ręki kubek z colą, którą rozlałam na sąsiada. Natychmiast zaczęłam przepraszać, zaproponowałam mu chusteczki, a młody człowiek w zamian poprosił o numer telefonu. Byłam zdezorientowana i dałem mu go.
Od tamtej pory, zaczęliśmy się ze sobą spotykać. Jego rodzina była bardzo zamożna, miał własne mieszkanie, które kupili mu rodzice. Na początku było romantycznie, chodziliśmy do restauracji, potem do kina. Byłam pod wrażeniem jaką darzył mnie czułością i serdecznoscią. Minęło kilka miesięcy i wzięliśmy ślub, byłam bardzo szczęśliwa.
Zorganizowaliśmy przepiękny ślub i wesele, a potem wylecieliśmy na wakacje do Turcji. Był to mój pierwszy wyjazd poza granice kraju. Zazdrościły mi absolutnie wszystkie koleżanki. Po przyjeździe, Zygmunt powiedział, że będzie utrzymywał nas oboje, a ja powinnam siedzieć w domu i zajmować się gospodarstwem domowym. W końcu nie chciał, żebym się męczyła i padała wieczorami z nóg. Kobietom płaci się grosze. Wtedy dotarło do mnie, że mąż o mnie dba i zgodziłam się. Cały czas byłam zamknięta w domu. Gotowałam, sprzątałam, żeby tylko zadowolić męża.
Upłynęło trochę czasu i zauważyłam, że dawno już nigdzie nie byłam i tęsknię za przyjaciółkami. Zadzwoniłam do nich i zaplanowałam spotkanie wieczorem w parku. Kiedy wykonałam wszystkie prace domowe i skończyłam sprzątać, byłam już tak zmęczona, że nigdzie nie byłam w stanie pójść. Tak było każdego dnia. W końcu miałam spotkanie absolwentów z uczelni. Powiedziałam o tym mojemu mężowi, tylko że on nie chciał, żebym pojechała. Powiedział, że będą tam faceci i nie powinnam z nimi rozmawiac, a wogóle miałam dużo obowiązków w domu.
Miałam do niego pretensje i kłóciłam się z nim, ale w rezultacie nie poszłam. Skończyło się na tym, że zostałam kura domową. Sprzątałam, prasowałam, prałam i nie widziałam nic poza domem. Psychicznie było to bardzo przygnębiające, a kontakt z przyjaciółkami zanikł. Nie dbałam o siebie, zapomniałam, kiedy byłam ostatni raz w salonie kosmetycznym. W moim życiu był tylko mój mąż, ale on i ja, zaczęliśmy się od siebie oddalać. Zero całowania, zero przytulania, straciliśmy zainteresowanie wszystkim.
Pytał mnie tylko, co dziś na obiad albo gdzie są świeże koszule. Po jakimś czasie, spojrzałam na siebie z boku. Zamiast pięknej, zadbanej kobiety, widziałam w lustrze zmęczoną, znużoną osobę. Bez fryzury, żadnych brwi i rzęs, tylko smutne spojrzenie i beznadziejność. Skóra na rękach była szorstka od detergentów i wody.
To tak, jakbym się obudziła. Zostawiłam wszystko, napisałam notatkę i odeszłam. Na początku odwiedziłam fryzjera, poprawiłam swój wygląd, poszłam do sauny, oczyściłam się i zaczęłam nowe życie, jasne i pełne. Mój mąż ciągle dzwoni i prosi o powrót, twierdzi, że zrozumiał wszystko, ale nie wierzę, że jest w stanie się zmienić. Raz już się sparzyłam. Teraz chcę żyć inaczej.

