Zostać czy odejść

Odejść czy zostać

Kinga otworzyła drzwi i zdziwiła się, widząc córkę Oliwię i nieznajomego chłopaka, który uśmiechał się przyjaźnie.

– Cześć, mamo, poznaj to Bartek stwierdziłam, że już czas, żebyście się poznali. Taty nie ma w domu? mówiła szybko córka, od razu popychając chłopaka do środka. Wejdź, Bartek, nie stresuj się, moi rodzice są super.

– Dzień dobry powiedział nieco onieśmielony i wszedł do pokoju.

Kinga uśmiechnęła się, żeby go ośmielić, i skinęła głową.

– Mamo, przepraszam, że wpadliśmy bez zapowiedzi, ale napijemy się tylko herbaty paplała Oliwia. Potem idziemy do kina.

Bartek zachowywał się uprzejmie, uśmiechał się skromnie, ale podtrzymywał rozmowę.

– Mamo, gdzie jest tata? Chciałam, żeby poznał Bartka.

– No gdzie może być nasz tata? W garażu, oczywiście. Majsterkuje tam, mówił, że trzeba odkurzyć i umyć wnętrze samochodu. Przecież wiesz, on wszystko sam, do myjni nie chce odpowiedziała Kinga.

Wkrótce Oliwia z Bartkiem zaczęli się zbierać do wyjścia. Chłopak uprzejmie podziękował i pożegnał się.

– Ojej, jaki uprzejmy i dobrze wychowany pomyślała Kinga, zamykając za nimi drzwi.

Oliwia studiuje na drugim roku, córka już dorosła. Kinga nawet nie zauważyła, kiedy tak wyrosła. A teraz ciągle zadaje matce pytania o życie, prosi o rady: jak postąpić, co zrobić w danej sytuacji, czeka na podpowiedzi.

Czasem oczywiście matka doradza, ale zdarza się, że odpowiada:

– Córeczko, na to pytanie nie mam konkretnej odpowiedzi i nigdy nie będę miała. Nie ma jedynej słusznej decyzji. Czasem życie zastawia nam pułapki, chce nam w ten sposób podpowiedzieć, że na wszystko jest swój czas.

Każdy ma swoją własną drogę, życie też układa się po swojemu. Kinga, żyjąc z mężem ponad dwadzieścia lat, ciągle stała na rozdrożu. Pamięta jak dziś, gdy przyjaciółka Ania przedstawiła ją Jarkowi.

– Kinga, poznaj to Jarek, kolega mojego Tomka podeszła z wysokim, szczupłym chłopakiem, który wyglądał na skrępowanego i trochę zagubionego. Pracuje z moim Tomkiem, ten od dawna prosił, żebym poznała jego kolegę z kimś z naszego grona. No więc rozmawiajcie uśmiechnęła się i pobiegła do tańczącego tłumu, do swojego chłopaka.

Studencka dyskoteka była w pełni. Kinga z Anią kończyły studia. Ania z Tomkiem planowali ślub za dwa miesiące. Jarek wyglądał obco wśród studentów, wstydził się, czuł się nie na miejscu. Garbił się, jakby wstydził się swojego wzrostu, był trochę nieporadny, rozglądał się, obserwując wesoły studencki tłum.

– Jarek, gdzie ty studiujesz? Kinga postanowiła pierwsza zacząć rozmowę.

– Nie, już trzeci rok pracuję jako kierowca, a przed tym służyłem w wojsku.

– Dziwne, służył w wojsku, a wcale nie wygląda na twardziela pomyślała Kinga. Zazwyczaj chłopaki wracają inni. Miała przykład przed oczami jej starszy brat.

– Z Tomkiem służyliśmy razem, tak się złożyło, zaprzyjaźniliśmy się, a po wojsku dalej trzymamy się razem. Razem też znaleźliśmy pracę. Uczyłem się tylko w szkole. A wy z Anią tu studiujecie?

Patrzył Kingi w oczy, uśmiechając się. Jego uśmiech był chłopięcy i tak uroczy, że mimowolnie odpowiedziała mu uśmiechem, choć nie chciała dawać mu żadnej nadziei. Nie podobał jej się. Tak wyglądało ich pierwsze spotkanie. Gdyby wtedy ktoś jej powiedział, że to jej przyszły mąż, roześmiałaby się serdecznie.

Ale jak to mówią od losu nie uciekniesz. Pewnie życie byłoby nudne i przewidywalne, gdybyśmy z góry wiedzieli, gdzie i z kim będziemy za rok. Za każdym razem, gdy Jarek zapraszał Kingę na randkę, myślała, że to ostatni raz spotkają się, pogadają i rozejdą. Następnym razem odmówi.

Mijał czas, a Kinga nie potrafiła odmówić. Z jednej strony żal jej było tego skromnego i dobrego Jarka, z drugiej nie miała wokół siebie nikogo, kogo traktowałaby poważnie, za kogo wyszłaby za mąż.

– Kinga, no i jak tam u ciebie z Jarkiem? pytała Ania.

– Normalnie, sama nie wiem jak odpowiadała obojętnie.

Byli nawet świadkami na ślubie Ani i Tomka. Świętowali, cieszyli się z przyjaciółmi. Kinga skończyła studia, znalazła pracę. Tak się spotykali. I jakoś się przyzwyczaiła. Rozumiała, że Jarek jest prawdziwy. Postanowiła poradzić się matki.

– Mamo, przedstawiłam ci już Jarka, ale nie wiem, co robić. On już mówi o ślubie, a ja nie wiem, co odpowiedzieć. Wiem tylko, że jest solidny, pracowity, troskliwy, choć wiele rzeczy nie wie, nie jest oczytany i nie lubi książek.

– Córko, nie przejmuj się. No i co z tego, że nie czyta książek? Za to jest wierny i patrzy na ciebie jak zakochany mówiła matka. Wszystko się ułoży. Z czasem różnice w wykształceniu przestaną być widoczne.

Nadszedł moment, gdy Jarek, czerwieniąc się i denerwując, oświadczył się Kingi, najwyraźniej niepewny jej odpowiedzi.

– Kinga, to dla ciebie wyjął z kieszeni pudełko z pierścionkiem. Chcę, żebyś została moją żoną. Zgadzasz się?

Kinga milczała, patrząc na pierścionek, ale w końcu się uśmiechnęła:

– Zgadzam się. A gdzie kwiaty? Wzięła pierścionek z pudełka i włożyła na palec.

– Ojej, Kinga, zupełnie mi wyleciało z głowy. Dla mnie najważniejsze było, żebyś się zgodziła. Obiecuję, kupię ci kwiaty.

Później Kinga sama myślała:

– Dziwne, że w ogóle wyszłam za Jarka. To taki zwyczajny chłopak, którego długo nie traktowałam poważnie.

Może w jej decyzji o ślubie miał udział fakt, że wszystkie koleżanki i znajome już wyszły za mąż, a jej nie chciało się zostać sama. Choć była ładna no, może trochę za pulchna, ale to jej nie psuło.

Kinga i Jarek stali się rodziną. Z czasem,

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście + 18 =

Zostać czy odejść