Nie mogę zrozumieć mojej żony. Jesteśmy małżeństwem od ponad dwudziestu lat, a niektóre z jej słów i działań są dla mnie niezrozumiałe.
Mamy wspólną córkę, która wcześnie wyszła za mąż. Już wtedy podejrzewaliśmy, że to nie z miłości, ale z konieczności, moja żona założyła, że córka jest w ciąży. Ale po sześciu miesiącach lub nawet roku, nie było dziecka. Powinno to ucieszyć moją żonę, ponieważ dla Nadii było jeszcze za wcześnie na dzieci. Studiowała na uniwersytecie i znalazła dobrą pracę na pół etatu, a po zakończeniu studiów chciała dostać pracę na cały etat.
Nasz zięć nie był złym człowiekiem, choć nie widywaliśmy go zbyt często i nie mieliśmy zbyt wielu okazji, by z nim porozmawiać. Najważniejsze było to, że Nadia go lubiła i że wszystko układało się dobrze. Najważniejsze dla mnie było to, żeby moja córka była szczęśliwa, a wszystkie inne drobiazgi nie miały znaczenia.
W przypadku mojej żony, tak nie było. Była niespokojna, ponieważ rzadko widywała się z zięciem, a od kilku lat czekała na wieści o wnukach. Och, jakże dramatyczna była ta kobieta, wyobrażająca sobie, że Nadia i jej mąż mają już dziecko, tylko nie chcą go przedstawić dziadkom, albo sugerowała, że jedno z nich jest bezpłodne. Wolałem o tym nie myśleć, dzieci miały dopiero dwadzieścia pięć lat, nie było pośpiechu.
Któregoś dnia, moja córka powiedziała mi przez telefon radosnym głosem, że ona i jej zięć zdecydowali się na psa. Martwiła się, ponieważ jest to odpowiedzialny krok, który nakłada na ich barki wiele pracy i troski.
Żona była oburzona. Jak to jest, że mają prawie trzydzieści lat i zamiast dzieci chcą mieć psa? Z takim nastawieniem na psa, mają zbyt swobodny i żartobliwy stosunek do spraw erotycznych . Czy nigdy nie doczekamy się wnuków?
Nadia się zdenerwowała, powiedziała, że jeszcze o tym nie pomyśleli, a moja żona mówiła, że są głupi i że za późno się nad tym zastanawiają.
Bardzo obrażała Nadię i doprowadzała ją do łez podczas rozmowy telefonicznej. Nie wiem, co się stanie z ich relacjami. To dobrze, że Nadia ochłonęła i nie złości się na matkę, ale co by się stało, gdyby ją to bardziej zabolało? Nie rozumiem mojej żony, w ogóle jej nie rozumiem… Dlaczego, do cholery, ciągle miesza się w cudze sprawy?



