Żona dowiaduje się prawdy zbyt późno — List z więzienia ujawnia tajemnicę, którą mąż i jego przyjaci…

Żona dowiedziała się za późno

Tego szukasz? podała mu list.
Kuba zbladł.
Haniu, ty ty nie myśl Staszek To
O czym nie powinnam myśleć, Kuba? Że matka mojego męża żyje i siedzi w więzieniu? Że wy obaj macie mnie za naiwną stokrotkę?!
Jak to miesiąc? Haniu, przecież umawialiśmy się, że do jesieni na pewno!

Młodszy dopiero co zaczął chodzić do przedszkola, a ja znalazłam tu pracę

Co się stało?

Przecież płacimy terminowo, cicho jesteśmy

To nie o was chodzi Hania zamilkła. Muszę wrócić do swojego mieszkania.

Po co? Pokłóciłaś się z mężem?

Nie zadawaj, proszę, zbędnych pytań.

Dokładnie miesiąc od dziś!

Zrobię przeliczenie, kaucję oddam.
Przykro mi

Hania zakończyła rozmowę i zadrżała. Chciała już mieć to wszystko z głowy

***

Nie mogła oderwać wzroku od koperty leżącej na kuchennym stole.

Zwykła koperta, wyłowiona pięć minut temu ze skrzynki razem z reklamami i rachunkiem za internet.

Listy odbierał zwykle Kuba, ale dziś coś ją tknęło i sama zerknęła do skrzynki

Stempel. Adres zwrotny. ZK 6, Zakład Karny.

A nadawca: Wolska Ewelina Zdzisławowna.

Imię to słyszała od męża tak właśnie nazywała się jego matka. Nigdy jej nie spotkała.

Nie wiedziała nawet, że kobieta, która dała życie Kubie, jeszcze żyje.

Nie mam nikogo, Haniu powiedział Kuba na ich trzeciej randce, gdy suszyli się w taniej kawiarni po spacerze w deszczu. Ojciec odszedł przed moimi narodzinami, nie pamiętam go nawet.

A mama Mamy już nie było, gdy kończyłem dwadzieścia lat. Serce. Zostałem sam.

Zupełnie sam? Hania o mało się wtedy nie popłakała z żalu. Nawet żadnych ciotek, wujków?

Jakaś dalsza rodzina na Podlasiu, ale nie utrzymujemy kontaktu.
Wiesz, tak nawet łatwiej. Nie ma rodzinnych dramatów, żadnych obowiązkowych obiadów w niedzielę u teściów czy dziadków. Tylko my dwoje.

Pomyślała wtedy:
Boże, jakie on przeszedł rzeczy, a jednak ma serce

Otoczyła Kubę troską, jakby chciała nadrobić całą tę miłość, której nie dostał.

Potem była cicha uroczystość. Skromny ślub tylko dla swoich.

Od strony Hani rodzice i dwie przyjaciółki, od niego tylko Staszek, przyjaciel z dzieciństwa, który przez całą noc był dziwnie milczący, unikał wzroku Hani.
Zrzuciła to na nieśmiałość. Dziś rozumiała, że Staszek po prostu bał się wygadać za dużo.

A gdzie ona pochowana? spytała Hania pół roku po ślubie. Może pojedziemy, uporządkujemy grób? W końcu to twoja mama…

Kuba wtedy się wzdrygnął, poprawiał kołnierzyk.
Daleko, Haniu. Na starym cmentarzu, już zamkniętym. Ja sam się tam wybiorę, nie chcę cię tym obciążać. Lepiej myślmy o żywych, dobrze?

I uwierzyła. Naiwna!

***

Trzasnęły drzwi, Hania podskoczyła i szybko schowała kopertę do szuflady, zasypując ją supermarketowymi kuponami.

Cześć, kochanie! głos Kuby z przedpokoju był ciepły, jak zawsze. Mój mistrz nie broił?

Wszedł do kuchni, chciał ją pocałować w głowę, ale odsunęła się mimowolnie.

Co się stało? Jesteś zmęczona? nachylił się z troską. Znowu Kajtek nie dał ci spać?
Przebiorę się, zajmę się nim, ty idź odpocznij.

Nie trzeba, nie jestem głodna. Kubusiu, poczta przyszła

Zamarł na ułamek sekundy, ale Hania to wyłapała.
Tak? Co tam znowu? Rachunki?

Rachunki. Reklamy. I tyle.

Z ulgą odetchnął.
No to dobrze! Umyję ręce i lecę do syna. Tak tęskniłem!

Patrzyła na jego plecy. Człowiek, z którym dzieliła życie, nagle tak bezczelnie ją okłamywał.

Mówił: Traktuj mnie jak sierotę.

A z więzienia numer sześć pisała Ewelina Zdzisławowna.

Za co siedziała? Zabiła kogoś? Ukradła coś? Oszukiwała? Ile jej zostało do końca wyroku?

Nagle przed oczami Hani stanęła scena: za rok, dwa dzwonek do drzwi, i na progu kobieta z więziennym spojrzeniem oraz przeszłością.

Powie:
Dzień dobry, synku! Witam, synowo. A gdzie mój wnuczek? Teraz będę z wami mieszkać!

Hania nie o siebie się bała. Przerażała ją myśl o Kajtku.
Jak on ma rosnąć, gdy babcia kryminalistka?
Jak dopuścić takie coś do dziecka?

Haniu, napijesz się herbaty? zawołał Kuba. W Biedronce zniżka na pieluchy, znalazłem gazetkę. Jutro skoczę.

Nie odpowiedziała. Otwierała już aplikację bankową, licząc środki na swoim koncie.
Powinno wystarczyć na początek. Mieszkanie w innej dzielnicy dobrze.
Lokatorzy mają się wyprowadzić za miesiąc. Musiała wytrzymać i nie zdradzić się.

***

Kuba wyszedł do pracy, długo całował Kajtka i obiecywał wrócić wcześniej.
Hania patrzyła z obrzydzeniem. Jak mógł ją tak okłamywać? Takie rzeczy?

Gdy został spokój, wyjęła list. Palce ją świerzbiły, by otworzyć, przeczytać. Ale bała się.
A co, jeśli po przeczytaniu nie będzie umiała odejść? Może tam jest coś

Nie, powiedziała sobie twardo. Nieważne, co jest w środku. Okłamywał mnie prawie dwa lata!

Rozległ się dzwonek. Hania wystraszyła się. Kto to mógł być?

Rodzice zawsze zapowiadali się wcześniej. Przyjaciółki? Zerknęła przez wizjer na klatce stał Staszek.
Nerwowo przestępował z nogi na nogę i co chwila zerkał na windę.

Kuba na pracy powiedziała, otwierając drzwi.

Wiem, Haniu Staszek mieszał w kieszeniach. Jechałem obok. Zastanawiałem się, czy Kuba nie zostawił kluczy od garażu.
Mówił, że leżą na szafce.

Kluczy nie ma. Jesteś pewien, że zostawił je tu?

Tak mówił Słuchaj, Haniu Kubus jeszcze prosił, żebym zajrzał do skrzynki. Ale była pusta. Ty zabierałaś dziś pocztę?

Tak. A co?

Staszek przełknął ślinę:
Nic, czekamy na przesyłkę z częściami, Kuba prosił spojrzeć, czy nie przyszło awizo.

Poszła do kuchni, sięgnęła po kopertę i wróciła do drzwi.

Tego szukasz? podała mu list.

Staszek zbladł.
Haniu Ty Nie myśl Kubus To

Czego nie powinnam wiedzieć? Że matka mojego męża żyje i siedzi w więzieniu? Naprawdę macie mnie za idiotkę? Że urodziłam dziecko od człowieka z tajemniczą przeszłością?

Haniu, on chciał dobrze Staszek szeptał gorączkowo. Chciał normalnego życia, bez tego wszystkiego.
Jego matka To trudna osoba, przysparzała Kubu wiele bólu.
On wymazał ją z życia, żeby cię nie przestraszyć.

Wymazał? uśmiechnęła się gorzko. Jak można wymazać matkę? To podłe. Odebrał mi prawo wyboru! Powinnam wiedzieć, w co wchodzę!

Jaka tam rodzina! machnął ręką. Jest tylko ona i jej ciemne sprawki.
Oddaj list, proszę. Nie czytałaś? Przekażę Kubie, wyjaśni ci.

Idź już, Staszek powiedziała cicho. Listu nie oddam. Jest zaadresowany do Jakuba Wolskiego, odbierze go ode mnie.
Zatrzasnęła mu drzwi przed nosem.

***

Cały dzień płynął jak we śnie. Hania karmiła syna, przebierała, chodziła z nim po podwórku, ale myślami była gdzie indziej.

Co zabrać najpierw? Wózek, łóżeczko, dokumenty. Meble niech idą w diabły.
W jej kawalerce na Pradze była stara wersalka i szafa. Wystarczy.

Do wieczora była spokojna.
Nakryła do kolacji, zrobiła obiad, ułożyła syna do snu. Czekała na męża.

Mmm, jak pięknie pachnie! Kuba wszedł jakby nic się nie stało. Zobacz, kupiłem nową karuzelkę dla Kajtka. Łagodne melodie.

Milczała. Na stole leżała koperta. Kuba zajrzał i zamilkł.

Znalazł Staszek? spytał po chwili.

Ja znalazłam. Staszek próbował ją ode mnie wziąć za twoją prośbą. Nie oddałam

Opadł ciężko na krzesło.

Dlaczego, Kuba? Dlaczego powiedziałeś, że nie żyje?

Bo dla mnie umarła dwanaście lat temu spojrzał na nią z łzami. Kiedy pierwszy raz trafiła do więzienia. Potem wróciła na pół roku i znów zamknęli
Haniu, jesteś z porządnej rodziny twój tata inżynier, mama nauczycielka. Nie zrozumiałabyś tego, co ona robiła. Była oszustką. Wprawioną.

I dlatego miałeś prawo mnie okłamywać? LATAMI? Hania wrzasnęła. Rozumiesz, że niszczysz zaufanie taką postawą?

Bałem się, że cię stracę! wybuchnął. Odeszłabyś! Powiedziałabyś: O nie, matka kryminalistka, a co tam w genach.
Chciałem, żeby Kajtek miał normalny dom. Dlatego zaryzykowałem udawanie sieroty niż być synem złodziejki!

Teraz będzie miał ojca po rozwodzie rzuciła chłodno.

Kuba znieruchomiał.

Co? Jak to? Haniu, żartujesz? O co chodzi? Przez list? Przez to, że ukryłem?

Przez to, że cię nie znam, Kuba. Skoro mogłeś wymyślić śmierć matki z takim spokojem o czym jeszcze kłamiesz?
Kim jest twój ojciec? Może też gdzieś siedzi?!

Nie wygaduj głupot

To nie są głupoty. Powiadomiłam już lokatorów. Za miesiąc się wyprowadzam. Jutro składam pozew o rozwód.

Kuba błagał. Klęczał, prosił o wybaczenie, tłumaczył, że skłamał dla niej.
Ale Hania już podjęła decyzję.

***
Lokatorzy się wyprowadzili. Hania mieszka dziś z synem u siebie. Z Kubą są po rozwodzie, lecz on dalej wierzy, że żonę odzyska. Nie rozumie, gdzie popełnił błąd przecież chronił rodzinę

Syna widuje regularnie, łoży na wszystko. Ale miłości Hani już nie odzyska. Ona nie zamierza wracać.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 − 3 =

Żona dowiaduje się prawdy zbyt późno — List z więzienia ujawnia tajemnicę, którą mąż i jego przyjaci…