Znudziłem się tobą – powiedział mąż. – Zmieniłaś się, nie wyglądasz tak jak dawniej. Nie chcę szukać innej i nikogo nie mam, przysięgam.

Dzisiaj postanowiłem opisać pewną historię, która mocno mną wstrząsnęła. To opowieść o Agacie i Krzysztofie – małżeństwie, które rozpadło się po piętnastu latach.

„Zupełnie się zaniedbałaś. Przytyłaś. Nie chcę szukać nikogo innego, przysięgam, nikogo nie mam na boku – zaczął Krzysztof. – Ale tak dalej być nie może. Chcę podziwiać swoją ukochaną kobietę. A tobą, niestety, zachwycać się nie potrafię. Jest z tobą nudno.”

Agata szybko mrugała, próbując powstrzymać łzy. Tak miał się odwdzięczyć za piętnaście wspólnych lat?

„Co więc proponujesz? Rozwód?” – zapytała drżącym głosem.

„Uważam, że to najlepsze rozwiązanie…”

„A dzieci?”

„Będę im pomagał. Zabierać na weekendy.”

„Ach, jakie to proste! – warknęła Agata, ocierając łzy. – Znudziła ci się żona, więc bez skrupułów porzucisz też dzieci! Zostaniesz niedzielnym ojcem! Ani wstydu, ani sumienia…”

* * *

Poznali się na weselu. Kuzynka Agaty wychodziła za mąż, a wśród gości ze strony pana młodego był Krzysztof. Mimo dziesięcioletniej różnicy wieku Agata od razu poczuła, że to jej przeznaczenie. Był inteligentny, pełen uroku i wykształcony – jak książę z bajki.

„E, gdzie tobie do takiego, Agatko! – mawiała matka. – Głupia jesteś, wyglądasz przeciętnie, a Krzysiu to przystojniak.”

Wtedy Agata obrażona nadymała usta i odwracała się, by nie spotkać się z matką wzrokiem. Dopiero później, gdy dorosła, zrozumiała, że właśnie przez takie słowa i nastawienie matki wiele w jej życiu poszło krzywo. Już w dzieciństwie złamano jej pewność siebie i nie nauczyono szacunku do samej siebie.

Młodziutka Agata nie myślała jednak o tym. Motyle w brzuchu czuła na samą myśl o Krzysztofie. Poznali się, po pół roku wzięli ślub. Agata ledwo skończyła dwadzieścia lat.

„Rzuci cię, nie miej złudzeń! – powtarzała matka. – Szkoda twojego czasu. To ptak z wyższych sfer, a ty ledwo skończyłaś technikum krawieckie. To nawet nie prawdziwy zawód!”

„Dziękuję, mamo, za te ciepłe słowa – odpowiadała sarkastycznie Agata. – Ale jestem już mężatką i sama decyduję o swoim życiu.”

Pierwsze lata małżeństwa przypominały nieustanne wakacje – wyjazdy, wyjścia do teatru, spacery. Agata szyła dla przyjemności, bo Krzysztof dobrze zarabiał. Później urodziła się Zosia, a Agata całkowicie oddała się macierzyństwu. Kochała być matką – zajęcia rozwojowe, potem łyżwy. Nie chciała oddawać córki do przedszkola, sama ją wychowywała. Mimo braku czasu znajdowała chwile na bieganie, by zachować formę.

„Szczęściarz z ciebie, Krzysiu! – mówili krewni na rodzinnych spotkaniach. – Taka piękna żona, dom prowadzi, córką się zajmuje. Dom pełną gębą. Czas na drugie dziecko!”

„Na pewno! – uśmiechał się Krzysztof, czule spoglądając na żonę.”

Ale z drugim dzieckiem nie szło łatwo.

„Widzisz, jaka jesteś! – cieszyła się złośliwie matka, dzwoniąc do Agaty. – Nawet syna nie potrafisz urodzić mężowi.”

„Dziękuję za wsparcie, mamo! I tak codziennie prawie płaczę.”

Po latach prób pogodzili się z losem – mieli jedną Zosię. Dziewczynka błyskawicznie osiągała sukcesy w łyżwiarstwie, a Agata znalazła w tym ukojenie. Własnoręcznie szyła stroje, jeździła na zawody. Zosia nie miała jeszcze dziesięciu lat, a trener przepowiadał jej wielką karierę.

Krzysztof też kochał córkę bezgranicznie. Piękna żona i utalentowane dziecko były jego dumą. Agata z roku na rok wyglądała lepiej, bo nauczyła się podkreślać swoje atuty, a zarobki męża pozwalały na drobne przyjemności.

Wszystko zmieniło się, gdy Agata zaszła, ku ich zaskoczeniu, w ciążę. Radość była ogromna, ale ciąża okazała się trudna – zagrożenia zdrowotne, miesiące leżenia. Poród też był ciężki. Mały Maciuś urodził się zdrowy, ale Agata długo dochodziła do siebie. Krzysztof początkowo pomagał, później jednak więcej obowiązków spadło na niego – Zosia trenowała, Maciuś wymagał opieki. Krzysztof proponował pomoc teściowej, ale Agata odmawiała.

„Nie ma mowy! Przez całe życie nie usłyszałam od matki dobrego słowa. Nie chcę, by teraz zatruwała głowę Zosi.”

Agata potrzebowała prawie dwóch lat, by w pełni wyzdrowieć. Figura jednak nie wróciła do dawnego stanu. W wieku trzydziestu kilku lat czuła się jak przed emeryturą. A w głowie słyszała szyderczy głos matki: „Teraz to już na pewno mąż przestanie na ciebie patrzeć.”

Jednak, ku jej zdziwieniu, Krzysztof wciąż mówił, że jest najpiękniejszą kobietą, jaką zna. Agata jeszcze bardziej oddała się dzieciom – Maciuś chodził na pływanie i robotykę, Zosia zdobywała medale.

Ale im więcej sukcesów córki, tym więcej wymagało to czasu i pieniędzy. Agata dźwigała to wszystko, zapominając o sobie. Przytyła, przestała dbać o strój i kosmetyki. Ale Zosia wciąż wygrywała, a Agata była dumna, szyjąc jej stroje.

Pewnego dnia Krzysztof spojrzał na nią krytycznie.

„Zaniedbałaś się. Pewnie z piętnaście kilo za dużo.”

„Może i dwadzieścia! – odparła ze złością. – Nic dziwnego, już nie mam dwudziestu lat… I czasu brak.”

„A jednak spróbuj. Chcę mieć piękną żonę.”

„Ty też nie wyglądasz jak dawniej – wskazała na jego łysiejące skronie i brzuch. Czas nie oszczędził go, choć tłumaczył to stanowiskiem – teraz musi wyglądać poważnie.”

Z początku Agata złościła się, potem żartowała, ale gdy mąż coraz częściej mówił, że jest niechlujna – zaczęła się przejmować.

* * *

Potem przyszedł ten okropny wieczór, gdy Krzysztof oznajmił, że chce podziwiać żonę, a Agata już nie spełnia jego oczekiwań.

„To nie powód, by niszczyć rodzinę – powiedziała. – Pomyśl o dzieciach.”

„Może jest jakaś szansa… – zamyślił się Krzysztof. I Agata chwyAgata w końcu zrozumiała, że prawdziwa miłość nie wymaga poświęcania siebie, i postanowiła odbudować swoje życie na własnych zasadach, znajdując siłę w swojej niezależności i miłości do dzieci.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × pięć =

Znudziłem się tobą – powiedział mąż. – Zmieniłaś się, nie wyglądasz tak jak dawniej. Nie chcę szukać innej i nikogo nie mam, przysięgam.