Znalazłem pretekst, by się oświadczyć. Opowieść z życia: o sąsiedzkiej pomocy, kundelku w potrzebie,…

Znalazłam powód, by się zaręczyć. Dziennik

Czasem zastanawiam się, jak bardzo zmienia się życie przez zwyczajne rozmowy sąsiedzkie. Dziś nie mogę przestać myśleć o tym wszystkim, co ostatnio się wydarzyło. Tak bardzo dziękuję wszystkim moim znajomym za wsparcie, za polubienia, komentarze i każdą złotówkę wsparcia ode mnie i moich pięciu kotów! Jeśli spodoba Ci się jakaś opowieść, podziel się nią w mediach społecznościowych to zawsze dodaje mi skrzydeł!

Pewnego wieczoru przyszedł do mnie sąsiad z dołu, pan Anatol, i zapytał niby od niechcenia:
Twoja córka chciała kiedyś rasowego psa?
Odpowiedziałam:
Chciała, Antek, ale przecież nas nie stać. Same sobie radzimy, a pieniędzy ledwie wystarcza.
A Anatol tylko się uśmiechnął:
Oddam za darmo, chodźcie zobaczyć.

Jak na złość, moja Pola akurat wróciła już ze szkoły. Usłyszała rozmowę i natychmiast się przykleiła:
Mamo, proszę, jedźmy! Przecież za darmo! Będę z nim chodzić na spacery, same piątki przyniosę, obiecuję!

Byłam już trochę zmęczona po pracy, więc nie mogłam ukryć złości:
No super, Antek! Rozbudziłeś dziecko, a ja mam problem
Na to Anatol:
Zanim się na mnie obrazisz, przejrzyj mnie lepiej. Porządny chłop jestem, pracowity, tylko samotny.

Oj daj spokój, Anatol, ja cię doskonale znam! Jestem od ciebie starsza o siedem lat, jak kończyłam liceum, ty chodziłeś jeszcze do podstawówki

Anatol tylko się roześmiał i przytulił mnie lekko:
A teraz? Prawie równi, patrz, jestem ci tylko trochę wyższy!

Z siłą to ci nie powiem, ale z rozumem chyba słabiej, skoro przy córce się rzucasz udało mi się ledwo wyrwać.

On znów z lekkim uśmiechem:
Taka mi właśnie potrzeba, mądrej kobiety, ciągle mi cię brakuje

Pola prawie się rozpłakała:
I co, pojedziemy po tego pieska czy nie?

Anatol patrząc mi w oczy, zobaczył, że jestem rozdarta. Powiedział szybko:
To jak, odpalać auto? Naprawdę blisko, nie pożałujecie!

Westchnęłam tylko i rzuciłam do córki:
Mówią, że piesek mały, ale powtarzam, jak dostaniesz tróje

Całą drogę Pola nie dawała mi spokoju:
A piesek wesoły? Jak się nazywa? Za ile minut będziemy?

W końcu dotarliśmy do starego bloku.
To mieszkanie po mojej nieżyjącej mamie wytłumaczył Anatol. Wynajmowałem je, ale wyszło kiepsko Wczoraj wpadłem po czynsz i zobaczyłem, co się dzieje. Przepraszam za bałagan.

Faktycznie, w środku był horror. Wśród porozrzucanych opakowań po herbatnikach, starych makaronów i śmierdzących puszek, siedziała skulona para bury kot o przenikliwie żółtych oczach i kudłaty piesek.

Brudne, biedne, zaniedbane, ale w oczach wciąż miały chęć życia, mimo wszystkiego, co je spotkało.

Anatol opowiedział mi całą historię: dwie młode kobiety wynajmujące mieszkanie wyprowadziły się po cichu, nie płacąc ani grosza. Psa i kota po prostu zostawiły.

Te biedaki przez dwa tygodnie były same, bez wody, bez jedzenia, zamknięte.

Jak one przeżyły? wyszeptała Pola, zszokowana.

Po całym mieszkaniu było widać ślady walki o życie. Najpierw zjadły wszystko, co się dało słodycze, makaron, płatki. Jakoś udało im się dobrać do konserwy i mleka w proszku Najważniejsza była jednak woda: kot, chyba zupełnie przypadkiem albo z instynktu, otworzył kran w łazience. Miały więc szczęście inaczej wszystko mogło skończyć się dużo gorzej.

Pola od razu rzuciła się karmić pieska i kota, aż sama się wzruszyłam, choć niełatwo mnie teraz rozczulić.

Wiedziałem, Marzenko, że jesteś dobra kobieta mruknął Anatol, kiedy Pola głaskała już najedzone zwierzaki. To co, zabieramy oba do domu? A jeśli już zgadzasz się na psa, to może i na mnie? Zawsze powtarzałem sobie: jak nie trafię na taką jak ty, to nie żenię się nigdy. Co ty na to? Mam samochód, dwa mieszkania, Pola będzie miała gdzie mieszkać, a jedno można wynająć tylko najpierw solidnych lokatorów trzeba znaleźć. Może nam się jeszcze uda jakieś dzieci mieć, a już jest jak u porządnych ludzi pies, kot i rodzina. Co powiesz, Marzenka?

Usłyszała to Pola i krzyknęła:
Zgódź się, mamuś!

Anatol roześmiał się:
Wszyscy za, decyzja należy do ciebie!

Zawstydziłam się niespodziewanie. Przecież Anatol zawsze był serdeczny i życzliwy, nigdy nie zawiódł i nie dałby skrzywdzić zwierzaka. Może rzeczywiście Nigdy nie myślałam, że ktoś mnie jeszcze zaprosi, a tu proszę serce zabiło mi mocniej, kiedy mnie znów objął.

Daj mi się namyślić Jakiś ty przebiegły, Anatolu! zarumieniłam się po uszy.

Namyśl się, ja kota zabieram, a wam zostawiam pieska, jak chcecie. A jutro przyjdę z Misią po odpowiedź, tylko Bartek (tak miał na imię piesek) niech zrobi porządek!

Tak mnie przekonał mój sąsiad, żebym się zgodziła…

Miesiąc później cała klatka schodowa bawiła się na naszym weselu.

Szykowaliśmy jedzenie u mnie, a stoły stanęły u Anatola miał więcej miejsca w swoim kawalerskim mieszkaniu.

Misio i Bartek nie odstępują nas już ani na krok zwierzęta dobrze wyczuwają, kogo warto się trzymać.

Po roku urodziły nam się bliźnięta Sonia i Alek.

Misio i Bartek mają teraz pełne ręce roboty, pilnują dzieci i całej naszej gromady. W dużej rodzinie każdy ma swoje zadania.

I najważniejsze wśród tylu osób i zwierząt szczęście mnoży się samo!

Dzieci mają frajdę, a zwierzaki swoje miejsce.

Zwłaszcza, kiedy w domu jest i pies, i kotek!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × cztery =

Znalazłem pretekst, by się oświadczyć. Opowieść z życia: o sąsiedzkiej pomocy, kundelku w potrzebie,…