— Stój! On wydawał moje pieniądze, a teraz ja jeszcze mu powinnam? Z jakiej racji?
— To twój ojciec! — wyrzuciła z siebie mama.
Zosia uniosła brwi tak wysoko, że czoło zrobiło się pofałdowane jak akordeon. Matka patrzyła jej w oczy, skrzyżowawszy ręce na piersi. W kuchni było gorąco i duszno. Brakowało powietrza. Zupełnie jak w ich relacji.
— Ojciec zostawił mi połowę mieszkania. A ten człowiek jest mi obcy — odpowiedziała spokojnie.
— Musisz to zrozumieć — odparła Halina. — Mieszka tu od dziesięciu lat. Też się w to mieszkanie wkładał. Pomagał, jak mógł.
Zosia prychnęła, ledwo powstrzymując szyderczy uśmiech.
— Pomagał? Kiedy niby pomagał, mamo? Kiedy stał przy kuchence i wykładał mi, jak smażyć dla niego ziemniaki, chociaż sam nawet jajecznicy nie umie zrobić?
— Może nie finansowo — mruknęła matka. — Ale to część rodziny. Sama go nazywałaś tatą.
Zosia wpatrzyła się w magnesy na lodówce. Wisiały te same, stare, z wizerunkami miast, które przywieźli z podróży z ojcem. Kiedyś kolekcja przestała się powiększać. Gdy w domu zagnieździł się Wiktor, nie było już czasu na wyjazdy.
— Nazwałam go tak raz, żebyś się nie martwiła — cicho przyznała. — Miałam czternaście lat. A on potem machał tym jak flagą.
W głowie pojawiło się nieproszone wspomnienie: Zosia wraca do domu, płonąc ze wstydu i złości. Cała paczka poszła do kina, a jej nie puścili. Wiktor powiedział, że „dziewczyna powinna siedzieć w domu, a nie włóczyć się po mieście”.
— Ale dlaczego? Wszyscy idą! Ja też chcę!
— Wiesz, Zośka. Za moich czasów dzieci się z rodzicami nie sprzeczały. Za takie fanaberie dostawało się pasem.
Nie podniósł głosu, ale powiedział to w taki sposób, że ścisnęło ją w gardle do późnej nocy. Zosia wtedy nie płakała. Leżała na łóżku, wtulona w poduszkę, i słyszała, jak zrzędzi w pokoju obok.
— Rozpuściłaś ją. Wyrosła na księżniczkę. Tylko pieniądze na nią lecą, a pożytku zero. Za moich czasów… — mówił do matki.
Zosia zaciśniZosia spojrzała w niebo, wzięła głęboki oddech i zrozumiała, że czasem trzeba odciąć się od przeszłości, by zrobić miejsce na nowe życie.



