Pod koniec zimy, wyszłam na podwórko i zobaczyłem ślady stóp na śniegu, były świeże. Od razu wiedziałam, że ktoś inny był na naszej posesji. W tym czasie mój mąż wyjechał do innego miasta, aby odwiedzić swojego przyjaciela, a ja zostałam sama. Wszyscy sąsiedzi wiedzieli, że mój małżonek wyjeżdża. Od razu pomyślałam, że ten, kto się do nas włamał, był pewien, że mój mąż jest nieobecny. Zaczęłam szukać, aby zobaczyć, co zabrali złodzieje. Zauważyłam, że brakuje parę narzędzi, kilku łopat, wideł i grabi, brakowało też mojej ulubionej kopaczki. Nie było śladów, zostały przykryte śniegiem.
Kupiłam narzędzia i powiesiłam je w stodole, bo niedługo miał się zacząć wiosenny sezon.
Bez tego wszystkiego, było dość trudno coś zrobić. Opowiedziałam o tym zdarzeniu moim sąsiadom, aby i oni mieli się na baczności, wszystko może się zdarzyć. Moja sąsiadka z lewej strony powiedziała, że jej również brakuje niektórych narzędzi.
Wiosna była już w pełni. Robiłam w ogrodzie porządki i wyrzucałam chwasty na kompost za ogrodem warzywnym. Nagle, chodząc po tylnej części ogrodu, zauważyłam kwietnik sąsiadki, która mieszka po prawej stronie. Mój wzrok padł nagle na kawałek drążka z metalową końcówką, który leżał na ich podwórku. Przyglądając się bliżej, zdałam sobie sprawę, że to moja kopaczka, nie było co do tego wątpliwości.
Poszłam na ich podwórko. Moja sąsiadka musiała mnie zobaczyć w oknie, bo też wybiegła na zewnątrz.
– Ukradłaś mi kopaczkę! Teraz zdaję sobie sprawę, że narzędzia, które niby kupiłaś, są również moje. Zauważyłam, że Twoja łopata, przypomina mi moją ostatnią.
Sąsiadka zrobiła bezczelną minę i powiedziała:
– Spróbuj to udowodnić! To wszystko jest moje, każdy Ci to powie. Jesteśmy zaprzyjaźnieni z policją, więc nie musisz iść na policję, prawda i tak będzie po mojej stronie.
Byłam zszokowana śmiałością tej kobiety. Dokonała kradzieży i nie było jej ani trochę wstyd. Wzięłam kopaczkę i zaniosłam ją z powrotem do mojej stodoły.
– Zostaw te narzędzia – krzyczała sąsiadka. Nie zwracałam uwagi na jej słowa i kontynuowałem odbiór swoich rzeczy. Nie podeszła, aby wyrwać mi to, co zbierałam. Najwyraźniej bała się, że naprawdę pójdę na policję.
Wróciłam do domu i opowiedziałam wszystko mężowi. Poszedł do męża sąsiadki i wezwał go na męską rozmowę. Sąsiad powiedział, że nie jest zaskoczony, wiedział, że jego żona kradnie i próbował ją od tego odwieść, ale bezskutecznie. Oddał nam resztę naszych rzeczy.



