Znajomi odkryli, że wynajmujemy mieszkanie i teraz chcą się wprowadzić. Jak odmówić, nie raniąc przyjaźni? Z bliskimi zawsze trudniej rozmawiać o takich sprawach

Świat po ślubie układał się jak sen piękny i nieco nierealny. Z Joanną postanowiliśmy początkowo zamieszkać z jej rodzicami, gdyż moja rodzina właśnie sprzedawała swoje mieszkanie w Gdyni, dzieląc pieniądze między mnie i moją siostrę. Dzięki temu oraz pomocy teścia kupiliśmy duże kawalerki w Warszawie, którą przedzieliliśmy ścianką na dwa pokoje. Jeden miał być dla dziecka, ale jakoś nie wychodziło.

Najpierw nie chcieliśmy, potem kariery nas pochłonęły, a w końcu stwierdziliśmy, że może i lepiej tak. Joanna nie chciała iść do lekarza, ja też nie nalegałem. Żyliśmy szczęśliwie, nie martwiąc się, kto poda nam szklankę herbaty na starość. Znajomi z dziećmi tonęli w kredytach i narzekali uznaliśmy, że nasze szczęście może mieć inny kształt.

Gdy mieliśmy po trzydzieści trzy lata, kupiliśmy apartament w Łodzi tani, więc ryzykowaliśmy, choć krewni kręcili nosami. W wieku trzydziestu siedmiu lat było gotowe. Odświeżyliśmy je odrobiną farby, a Joanna nazwała to polisą na przyszłość albo dla dziecka, albo dla siostrzeńców.

Tymczasem postanowiliśmy wynająć. Rozpowiedzieliśmy wśród znajomych, szukając rad, gdzie dać ogłoszenie. Wtedy padło to pytanie czy ich rodzina z dwójką dzieci i kundlem Burek może się wprowadzić. Mieszkają od lat w wilgotnej norze na Pradze, a tu nowe ściany, czysta podłoga, może nawet przyjacielska cena.

Nasz błąd? Rozgadaliśmy się.

To tylko jeden pokój, a was czworo mówiła Joanna.
A teraz mieszkamy w klitce! Na zdjęciach widać, że u was będzie lepiej.
Ale to nowe, a wy macie dzieci i psa
Myślicie, że jesteśmy brudasi i wszystko zniszczymy?

Powiedzieliśmy, że się zastanowimy, choć ja już wiedziałem. Byłem u nich dywany w plamach, zabawki wszędzie. W końcu Joanna kazała mi odmówić.

Odpowiedź ich była jak uderzenie:
Mają drugie mieszkanie, a jeszcze czekają na spadek po rodzicach! Będzie wam szkoda każdego grosza, aż zdechniecie sami, bez dzieci, bez przyjaciół, w swoich pustych ścianach!

Czy to sprawiedliwe? Nic im nie jesteśmy winni. Ich wybory ich problem. Dlaczego mielibyśmy wynajmować za pół ceny, zamiast komuś obcemu, za normalne pieniądze? Świat to nie przytułek każdy układa swój sen po swojemu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × cztery =

Znajomi odkryli, że wynajmujemy mieszkanie i teraz chcą się wprowadzić. Jak odmówić, nie raniąc przyjaźni? Z bliskimi zawsze trudniej rozmawiać o takich sprawach