Znaczek pocztowy… – Ilekroć Katia oddawała mężowi cześć niemal jak świętemu, wszystko kręciło się …

ZNACZEK POCZTOWY

Kuba odszedł od Basi westchnęła ciężko mama.
Co masz na myśli? nie zrozumiałem.
Sama nie wiem. Był miesiąc na delegacji, wrócił jakby nie swój. Powiedział Basi: wybacz, ale kocham inną. Mama zamyśliła się, wpatrując w jeden punkt.
Tak po prostu powiedział? To jakiś absurd. Okropne. zacząłem się złościć na szwagra, męża Basi.
Dzwoniła do mnie Zosia, mówi, że mamie Basi jest źle, wezwała pogotowie. Okazało się, że Basia dostała nerwicowego zaburzenia połykania mama zamrugała szybko, wyraźnie zatroskana.
Daj spokój, mama, uspokój się. Oczywiście szkoda, że Basia, jak to się mówi, stawiała Kubę pod świętym obrazem i wiecznie mu dogadzała. Teraz zbiera żniwo. Żal mi jej. Mam jednak nadzieję, że Kuba nie traktuje poważnie tej On kocha Basię i Zosię nie chciałem wierzyć w to, co usłyszałem.

Między Kubą i Basią była ogromna namiętność. Pobrali się po dwóch miesiącach znajomości. Urodziła im się córka, Zosia. Ich życie biegło spokojnie, równomiernie, bez burz. Aż tu nagle…

Załamało się wszystko…
Naturalnie, od razu pobiegłem do siostry. O takich sprawach najtrudniej się rozmawia właśnie z bliskimi.
Basieńko, jak to możliwe? Kuba w ogóle tłumaczył się? Zwariował chyba? zasypałem ją pytaniami.
Och, Piotrze, sama nie rozumiem. Skąd się ta kobieta wzięła? Zaczarowała go czy co? Kuba jakby oszalał, pędził do niej jak opętany. Nie zatrzymasz go. Powiedział: „Basiu, życie ma płynąć, nie przeciekać.” Wrzu­cił rzeczy do torby i wyjechał. Czuję się, jakbym twarzą o asfalt przejechała. Nic nie pojmuję z oczu Basi płynęły łzy.
Daj spokój, Basieńko, poczekajmy. Może mu przejdzie. Wszystko się zdarza. Objąłem szlochającą siostrę.

Ale uciekinier nie wrócił.
Kuba zadomowił się w innym mieście. Z nową żoną.
Magdalena była starsza od Kuby o osiemnaście lat. Ta różnica wieku nie przeszkadzała w ich uczuciu. „Dusza nie ma wieku,” powtarzała Magdalena.
Kuba był nią olśniony. Stała się dla niego latarnią w życiu.
Magdalena miała charakter potrafiła kochać mocno, ale i nie kochać wcale. Była dzika, wolna. Czasem rzucała czułe słowa, a innym razem cięła językiem jak brzytwą.
Kuba ubóstwiał Magdalenę.
Często się dziwił:
Gdzie byłaś całe moje życie, Magdo? Pół życia Cię szukałem

A Basia w tym czasie postanowiła mścić się na wszystkich facetach bez wyjątku.
Była piękna. Obracały się za nią nawet kobiety.
W pracy zaczęła romansować z szefem. Zawróciła mu w głowie.
Basieńko, wyjdź za mnie, zrobię dla Ciebie wszystko, będziesz żyła jak królowa szeptał dyrektor Marek.
Nie chcę wychodzić za mąż, Mareczku, już się nabyłam Lepiej pojedźmy nad morze, Zosi przyda się trochę jodu Basia zalotnie mrugnęła.
Oczywiście, kochana

Szymon był prostszy. Pomagał w domu, wyremontował jej mieszkanie.
O małżeństwie nawet nie wspomniał. Był mocno żonaty
Basia wodziła obu za nos
Miłości do żadnego nie czuła. Pomagali jej żyć, jakoś wiązać koniec z końcem, to wszystko.
Basia tęskniła jednak za Kubą. Widziała go we snach. Budziła się z pustką i łzami. Wspomnienia rwały duszę, aż trudno było oddychać.
„Jak odpiąć od siebie człowieka? Czym mu zawiniłam? Byłam uległa, troskliwa, spełniałam każdą zachciankę. Nigdy się nie kłóciliśmy”

Minęły lata.
Basia żyła dalej: raz czarowała Marka, raz oddawała Szymona jego żonie.
Zosi stuknęła dwudziestka, gdy postanowiła odwiedzić ojca.
Kupiła bilet na pociąg. W drodze rozmyślała, jak zacząć rozmowę z Magdaleną, tą drugą.
Przyjechała do innego miasta.
Zadzwoniła do drzwi.
Chyba jesteś Zosia w drzwiach stanęła kobieta o ciekawej urodzie.
Mama jest dużo ładniejsza… pomyślała Zosia.
A pani to Magdalena? zapytała Zosia.
Tak, wejdź, proszę. Taty nie ma, zaraz wróci Magdalena wpuściła ją do kuchni.
Jak się czujecie? Jak mama? Magdalena krzątała się nerwowo. Kawy? Herbaty?
Pani Magdaleno, jak udało się pani zabrać mojego tatę z rodziny? Przecież on kochał moją mamę, jestem tego pewna Zosia wpatrywała się prosto w oczy Magdaleny.
Zosiu, nie wszystko w życiu przewidzisz. W miłości nie ma gwarancji. Niekiedy jedno spotkanie zmienia wszystko. Niebo łączy ludzi. Czasem nie da się tego wytłumaczyć Magdalena ciężko usiadła na taborecie.
Ale chyba można się powstrzymać? Obowiązek wobec rodziny Zosia nie rozumiała słów Magdaleny. Przeszywała ją wzrokiem.
Nie można, dziecko odpowiedziała krótko Magdalena.
Dziękuję za szczerość Zosia nie napiła się kawy.
Zosiu, chcesz radę? Facet jest jak znaczek pocztowy: im częściej na niego plujesz, tym mocniej się klei Magdalena roześmiała się. I jeszcze, z facetem trzeba być raz twardą jak stal, raz miękką jak aksamit A tak poza tym, ostro pokłóciłam się z twoim tatą.
Dziękuję za radę. Mogę poczekać na tatę? niepokoiła się Zosia.
Nie wiem. Od tygodnia mieszka w hotelu. Mogę dać adres Magdalena zapisała coś na skrawku kartki. Proszę, weź.

Zosia nawet się ucieszyła. Teraz będzie mogła w spokoju porozmawiać z ojcem.
Do widzenia. Dziękuję za kawę rzuciła na odchodnym.
Znalazła hotel. Zapukała do drzwi ojca.
Kuba ucieszył się. Trochę speszony.
Zosiu, właśnie dziś miałem wracać Sama rozumiesz, kłótnia
Tato, to wasza sprawa. Chciałam cię zobaczyć Zosia delikatnie chwyciła ojca za rękę.
Jak mama? zapytał Kuba.
Wszystko dobrze, tato. Już się przyzwyczaiłyśmy westchnęła Zosia.
Spędzili razem miły wieczór rozmowy, śmiech i łzy
Tato, kochasz swoją Magdalenę? zapytała nagle.
Bardzo. Wybacz mi, Zosiu odpowiedział pewnie.
Rozumiem. Muszę już iść, zaraz mam pociąg szykowała się do wyjścia.
Przyjedź czasem, Zosiu. Jesteśmy rodziną spuszczał wzrok Kuba.
Oczywiście Zosia wyszła z hotelu.

Po powrocie do domu postanowiła słuchać rady Magdaleny.
Nie zakochiwać się, nie wierzyć pustym męskim słowom. Mieć to wszystko gdzieś
Ale minęły trzy lata i zjawił się wyjątkowy facet. Krzysztof. Był dla niej stworzony. Zesłany przez niebo
Zosia od razu to poczuła. Wiedziała
Gdy spotkasz swoje inne przestaje mieć smak
Krzysztof objął ją sercem i nie wypuścił. Sięgnął do jej duszy. Zosia zakochała się bez żadnych warunków. Po prostu. Do samego dna

Teraz, pisząc te zapiski, wiem, że prawdziwa bliskość nie przychodzi wtedy, gdy do niej zmuszasz. Ona jest, gdy spotykasz swojego człowieka. Wcześniej czy później. I żadna siła nie sprawi, by zniknęło to pragnienie dotyku czyjegoś serca.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 − 1 =

Znaczek pocztowy… – Ilekroć Katia oddawała mężowi cześć niemal jak świętemu, wszystko kręciło się …