— Przenieś swoje urodziny! — twarz teściowej ścięła się nagle. — Tego dnia będziemy świętować coś innego!
— Co wam strzeliło do głowy? — warknęła starsza kobieta, przekraczając próg mieszkania syna bez powitania, z ustami zaciśniętymi w cienką linię.
— Co? — zmarszczył brwi Grzegorz, wyczuwając w głosie matki jawną dezaprobatę, choć nie rozumiał jej przyczyny.
— Dzwoniła dziś twoja siostra! Mówiła, że twoja przemądrzała żona chce połączyć Dzień Kobiet ze swoimi urodzinami! — Natalia Kowalska wypaliła z oburzeniem. — To prawda?
— No, tak… — mężczyzna wzruszył ramionami, nie widząc problemu.
— Od trzydziestu lat 8 marca świętujemy u mnie! — matka założyła ręce na biodra, tłumacząc swoje niezadowolenie. — Pogadaj z żoną. Nie ma prawa niszczyć naszych tradycji! Urodziny ma siódmego, niech obchodzi siódmego!
— Pogadaj sobie sama — warknął Grzegorz, nie zamierzając wdawać się w kobiece spory. — Jest w wannie.
— Z ciebie nie ma żadnego pożytku! — machnęła ręką Natalia i runęła na kanapę.
Przez następne pół godziny, czekając, aż Helena skończy kąpiel, kobieta dręczyła zarówno siebie, jak i syna.
— Ile można się pluskać? — mamrotała. — Macie przecież liczniki! Jaka ona rozrzutna…
Gdy tylko synowa wyszła z łazienki, Natalia wyskoczyła przed nią jak diabli z pudełka.
Helena krzyknęła z zaskoczenia, chwytając się za serce.
— Przestraszyliście mnie…
— Po co ci łączyć urodziny z Dniem Kobiet?! — ryknęła teściowa, ręce znów na biodra.
— Dwa święta. Czemu nie połączyć? — Helena zmieszała się.
— Ile lat jesteś z moim synem? — warknęła Natalia.
— Dziesięć…
— I przez te lata nie ogarnęłaś, że 8 marca cała rodzina zbiera się u mnie?! — twarz kobiety poczerwieniała.
— Pamiętam, ale raz można zmienić — synowa zlękła się jej tonu.
— To tradycja! Jak można tak niszczyć tradycje?! — wrzasnęła kobieta, oszałamiając oboje.
Po raz pierwszy od dekady Helena ujrzała teściową w takim stanie. Gotowa była rzucić się na nią za każde słowo sprzeciwu.
— U mnie 8 marca od dwudziestu lat jest cała rodzina! — powtarzała Natalia. — Chytra jesteś, kombinować po cichu!
— Nie uprzedziłeś jej? — Helena spojrzała spode łba na męża. Jego zmieszana mina mówiła wszystko.
— Cudownie! Dowiaduję się trzy dni przed świętem, że synowa pluje na nasze zwyczaje! — Natalia zaniosła się płaczem.
Nagła zmiana nastroju starszej kobiety zaniepokoiła nawet Helenę.
— Przenieś urodziny! — twarz teściowej znów stała się twarda.
— Nie mogę. Goście już zaproszeni — szepnęła Helena. — Jak to będzie wyglądać?
— Nie obchodzi mnie to! 8 marca to mój dzień! — Natalia tupnęła nogą. — Zmień datę, póki czas!
— Przepraszam, nie mogę…
— A, tak? Chcesz poróżnić mnie z rodziną? Uda ci się! — syknęła z szyderczym uśmiechem. — Wszyscy, nawet mój syn, będą 8 marca u mnie! — dodała, rzucając Grzegorzowi lodowate spojrzenie. — Zmień, póki czas!
— Nie! — Helena zacisnęła zęby.
— Więc specjalnie mi na złość?! — głos Natalii stał się histeryczny. — A ja, głupia, myślałam, że się w końcu zżyłyśmy! Okazało się, że wpuściłam lisa do kurnika…
Grzegorz, pod wrażeniem spojrzenia żony, spuścił wzrok. Wiedział, że oczekuje wsparcia.
— Mamo, chyba przesadzasz — wtrącił się niepewnie. — Nikt nie chciał…
— Co?! Stajesz po jej stronie?! — Natalia zbladła, chwytając się za pierś.
— Po stronie żony — poprawił się. — Robisz problem z niczego. Co złego, jeśli w tym roku świętujemy u nas?
— Mam tłumaczyć ci, czym jest tradycja? — zaśmiała się szyderczo. — Nie ustąpię tej przybłędzie! Co jej do naszych zwyczajów, skoro nie jest z krwi?
Helena z trudem patrzyła, jak każde słowo teściowej grzebie ich relacje.
— No to jasne. Po dziesięciu latach pokazałaś, kim jesteś — Natalia mówiła głosem pełnym goryczy. — Synu, czekam ósmego o czternastej. Nie przyjdziesz — sama zrozumiesz — rzuciła, kierując się do wyjścia.
— Może jednak ustąp? — Grzegorz spojrzał na żonę po wyjściu matki.
— Goście już zaproszeni! Co mam im powiedzieć? — Helena wściekła się na jego wahanie.
— Mama nie odpuści. Jest uparta — westchnął mężczyzna, rozdarty między dwie strony. — Rodzina pójdzie do niej.
— To świętujmy z moimi i przyjaciółmi — wzruszyła ramionami. — Ja się nie obrażę.
Grzegorz zamyślił się. Musiał zdecydować, gdzie spędzi 8 marca.
Nie mógł zostawić żony, ale i matce nie wypadało odmówić.
Ostatecznie wybrał kompromis. Wczesnym rankiem pojechał do matki z kwiatami.
— Czemu tak wcześnie? Mówiłam o czternastej — zdziwiła się Natalia.
— Będę z Heleną…
— Wybrałeś żonę, nie tradycję — udawała łzy.
— Tato zrobiłby tak samo — próbował tłumaczyć.
— Idź już! — machnęła ręką, uciekając do kuchni.
Gdy wrócił, zaskoczyło go, że większość rodziny była na przyjęciu u Heleny.
— Ty też? — szepnął do siostry Kasi. — A mama?
— U mamy zawsze to samo. Zmiana potrzebna — uśmiechnęła się głupkowato.
Grzegorz z przerażeniem zrozumiał, że matka nigdy nie wybaczy Helenie „kradzieży” rodziny.
Natalia Kowalska zerwała potem wszelkie kontakty z synową.



