Złamane serca i sekretny urok

Złamane serca i tajemny czar

Weronika wróciła do domu po wywiadówce w małym miasteczku pod Poznaniem. Ledwo przekroczyła próg, od razu skierowała się do pokoju syna i rozpoczęła wykład wychowawczy.
— Mamo, daj już spokój, nudzą mnie twoje kazania! — nie wytrzymał Bartek.
— Jak to „daj spokój”? Dopiero zaczęłam! Pani Halina jest tobą bardzo niezadowolona — Weronika spojrzała na syna z wyrzutem.
— Robię, co chcę, tak jak tata! Teraz rozumiem, dlaczego ma inną kobietę — ty pewnie i jego tak męczysz, jak mnie! — wybuchnął Bartek.
— Jaką inną kobietę? O czym ty mówisz? — Weronika zastygła, a jej głos zadrżał z niedowierzania.

Weronika wracała z zebrania, na którym nauczycielka znów narzekała na Bartka: nie odrabia zadań, nie uważa na lekcjach, bywa opryskliwy. Co się z nim dzieje? Stał się roztargniony, zamknięty w sobie, nic nie opowiada. Trzeba porozmawiać z mężem, niech ojciec się tym zajmie.

Nagle zauważyła samochód męża zaparkowany przy chodniku. Czyżby po nią przyjechał? Co za cud! Przyspieszyła kroku, ale nagle się zatrzymała. Z auta wyszedł jej mąż, Krzysztof, z bukietem kwiatów, ale skierował się nie do niej, tylko do jakiejś obcej kobiety. Ta go uścisnęła, zabrała kwiaty i odjechali razem.

Weronika stała jak sparaliżowana. Kim była ta kobieta? Wysoka, z długimi rudymi włosami, w obcisłej sukience — zupełne przeciwieństwo Weroniki, niskiej, z krótkimi ciemnymi loczkami. Krzysztof mówił, że zostanie w pracy, że mają nowy projekt z kolegami. Czyżby ta kobieta była jego koleżanką? Przez piętnaście lat małżeństwa Weronika nigdy nie wątpiła w jego wierność.

Pobrali się z miłości zaraz po studiach. Rodzice Krzysztofa, zamożni ludzie, podarowali im mieszkanie w centrum Poznania. Teściowie uwielbiali Weronikę, a gdy urodziła się ich córeczka, byli nią oczarowani. Krzysztof przejął firmę rodzinną, gdy ojciec przeszedł na emeryturę. Z początku było ciężko, ale sobie poradził, podwładni go szanowali. Zarabiali dobrze: kupili domek za miastem, jeździli tam z przyjaciółmi i rodziną, odpoczywali za granicą. Krzysztof proponował WeronikWeronika westchnęła głęboko, patrząc na męża, który właśnie odkładał klucze na półkę i pytał, czy kolacja będzie gotowa za godzinę, jakby przez ostatnie dwa tygodnie absolutnie nic się nie stało.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 2 =

Złamane serca i sekretny urok