Zimowa niespodzianka

Noworoczna niespodzianka

Kinga pędziła do domu, nie zważając na śliskie chodniki. Niczym dziwnego – w torebce miała dwa bilety na samolot. Na południu czekał na nich zarezerwowany pokój w hotelu. Od dawna marzyli o tym, by spędzić sylwestra i święta gdzieś nad morzem, w cieple, bez zmartwień. Nie stać przy kuchni, tylko odpoczywać, pływać w basenie. Poczuli się jak w bajce.

Ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Raz brakowało pieniędzy – oszczędzali na wkład własny do mieszkania. Innym razem w wirze codzienności zapomnieli wcześniej kupić bilety, zarezerwować hotel…

Teraz mieli swoją kawalerkę. Do spłacenia zostało niewiele. Czas pomyśleć o dziecku. A jeśli nie teraz, to z maluchem jeszcze długo nie zrealizują marzenia. Dlatego Kinga postanowiła zrobić Tadeuszowi prezent na Nowy Rok.

Oczywiście, teściowa na pewno się wypowie, że Kinga wyrzucają pieniądze na głupoty. Że nad morzem zimą nie ma co robić. A co z nimi, rodzicami? Dlaczego nie poradziła się? Wzbudzi pretensje, urazy do Kingi. W sumie, nieźle jej nawymyśla. Teściowa i tak ją nie lubiła, a teraz aż strach pomyśleć, co zrobi. Nic, przecież jej nie zabije. Jakoś to zniesie. Za to jak zaskoczy Tadeusza! Jaką mu urządzi niespodziankę!

A gdyby się radziła, teściowa od razu zrobiłaby awanturę i nie byłoby żadnej niespodzianki. I pewnie w ogóle nie pojechaliby nad morze. Że mężowi niespodzianka może nie przypaść do gustu albo że nagle zmieni plany – Kinga nawet nie pomyślała. Tadeusz zawsze mówił, że nie rozumie, po co całą noc obżegać się sałatkami przed telewizorem. Wolał towarzystwo i zabawę.

Aż do dziś koperta z biletami leżała w szufladzie jej biurka w pracy. Tego dnia postanowiła zabrać ją do domu i podarować mężowi. Do ich marzeń mieli wylecieć za dwa dni.

Wracając do domu, Kinga schowała kopertę pod choinkę tak, by Tadeusz od razu ją zauważył. Przebrała się i zaczęła przygotowywać kolację, nasłuchując, czy nie otwierają się drzwi. Co chwilę zerkała na zegarek.

O wpół do dziewiątej zaczęła się niepokoić. Na kuchni dawno ostygła patelnia z jedzeniem, a Tadeusza wciąż nie było. Humor gwałtownie się pogarszał. Kilkakrotnie do niego dzwoniła, ale telefon miał wyłączony. Kinga chodziła nerwowo po mieszkaniu, co chwila podbiegając do okna, by spojrzeć, czy na podwórku nie pojawił się samochód męża. Do głowy cisnęły się niepokojące myśli, jedna straszniejsza od drugiej. Wciąż wybierała numer Tadeusza, ale za każdym razem automatyczna sekretarka informowaKiedy jednak spojrzała na zalane słońcem morze przez okno samolotu, poczuła, że gdzieś tam, między falami a horyzontem, czeka na nią nowebeginning, nowe życie, które sama sobie zbuduje od podstaw.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 − siedem =

Zimowa niespodzianka