Zielone Oczy z Przeszłości: Tajemnicze Wspomnienie, Które Wraca

Spojrzenie zielonych oczu z przeszłości

Krzysztof obudził się przed świtem i pomyślał:

No tak, dawno nie spałem tak dobrze, a gdzie? W polu, w stogu siana, bez wygód i ciepłej kołdry. Choć po co ona, lato, ciepło, a siano pachnie i grzeje.

Wstał i rozgarnął siano. Głowa działała normalnie, nie przejmował się rozstaniem z żoną, nie smucił. Czyżby naprawdę nigdy jej nie pokochał? Zamyślił się.

Czyli te wszystkie dziesięć lat z nią to tylko udawanie rodzinnego życia? Ale przecież żyli zgodnie, tylko dziecka nie mieli. U Wioli była córka, choć, jak sama mówiła, nie wiedziała, kto jest ojcem. Urodziła dla siebie.

Krzysztof zawsze czuł pewną sztuczność w ich relacjach, często się kłócili. Po każdej awanturze przed oczami stawały mu zielonkawe oczy i uśmiech pielęgniarki Marysi, która pochylała się nad nim, robiła zastrzyki i stawiała kroplówki w szpitalu. Miał wtedy ranę, dostał ją na wojnie w Czeczenii.

Siedział w stogu i uśmiechał się, przypominając sobie Marysię, jej kojący głos i oczy jak dwa szmaragdy. Miała gęste kasztanowe włosy. Takich oczu już nigdy nie spotkał. Zawsze wierzył, że to dzięki niej przetrwał najgorsze chwile.

W dniu wypisu, zerwał bukiet polnych kwiatów i poszedł do Marysi. Chciał zaproponować, by pojechała z nim do domu. Wiedział, że to niełatwe, ale spróbował.

Marii nie ma, przenieśli ją do innego szpitala polowego odpowiedziała pielęgniarka, gdy zapytał o Marysię.

A dokąd? Nie wie pani?

Nie wiem, i nikt panu nie powie. Sam pan rozumie, gdzie jesteśmy

Krzysztof był załamany, ale postanowił jej szukać. Tylko jak, skąd znał tylko imię i kolor oczu? Musiał wrócić do domu, został zdemobilizowany ze względu na stan zdrowia. W domu było jak zawsze ojciec pił, matka pracowała i krzyczała na męża.

Pewnego dnia odwiedził go kolega z wojska, Tomek, z którym przeszedł wiele.

No witaj, Krzysiek! Jak tam? Doszedłeś do siebie? objął go Tomek.

Jakoś leci wzruszył ramionami.

Może przyjedź do nas na wieś? U was w tej dziurze pracy nie ma zaproponował Tomek. A może coś cię tu trzyma? Albo ktoś? dodał z uśmiechem.

Nie, nikogo nie mam. Nie mogę zapomnieć Marysi.

No tak, bratku, mocno cię zahaczyła. Trzeba szukać, pisać, nie poddawać się.

Krzysztof wyjechał z Tomkiem, który stał się mu bliski. Czas mijał. Kupił mały, stary domek, trochę go wyremontował i tam mieszkał.

Tymczasem Tomek zakochał się i wyjechał z żoną Kasią do miasta powiatowego.

Krzysiek, wybacz, że cię tu ściągnąłem, a sam uciekam. Kto by pomyślał, że spotkam Kasię. Ale będziemy się widywać.

Nie martw się, stary uśmiechnął się Krzysztof. Zresztą u mnie też szykują się zmiany. Oświadczyłem się Wioli.

Ocknął się z zamyślenia, patrząc na szerokie pola i dalekie lasy. Nagle usłyszał w głowie złośliwy głos żony, który rzuciła mu wczoraj:

Nigdy nie znajdziesz takiej jak ja która tyle z tobą wytrzyma. To ja cię znosiłam, a inna nie da rady. Te twoje fanaberie nikogo nie obchodzą. Zresztą mam już normalnego faceta, który mnie kocha.

Fanaberie tak nazywała jego chwile, gdy zamykał się w sobie, przytłoczony wspomnieniami. Wioli to przeszkadzało, drażniła go, wywołując kłótnie. Krzysztof nie rozumiał, dlaczego tak ją to denerwuje.

Wczoraj w końcu powiedziała to, o czym już wiedział. Wysłuchał ją w milczeniu, spakował rzeczy i wyszedł, a za nim leciały przekleństwa.

Dziwne, myślałem, że się wścieknę, będę krzyczał A jestem spokojny. Nawet się cieszę, że tak się skończyło.

Postanowił rano pojechać do Tomka. Wyszedł za wieś, zapadł zmierzch, skręcił na pole ze stogami siana i postanowił w jednym przenocować.

No i po wszystkim poczuł ulgę. Nie muszę już udawać, że wszystko gra.

Pierwszy raz od pół roku odetchnął. Jakby kamień spadł mu z serca. Wgramolił się do stogu i pomyślał:

Jutro będzie jutro. Dzisiaj odpocznę. Spotkam się z Tomkiem, on zawsze mnie wesprze.

Położył torbę pod głowę, ale spać się nie spieszył. Na niebie pojawiły się gwiazdy, a w głowie wspomnienia. Ręka, którą cudem uratowano, czasem drgała i bolała.

Przypomniał sobie, jak poznał Wiolę. Ta radosna, energiczna kobieta, starsza o trzy lata, dała mu nadzieję, że życie toczy się dalej. Nigdy nie pytał o jej przeszłość, o ojca córki. Po prostu uwierzył, że będą razem na zawsze.

Ale najwyraźniej zawiódł jej oczekiwania. Coraz częściej wytykała mu fanaberie, gdy chciał zostać sam ze swoimi myślami.

Zasnął twardo, bez snów. Obudził się z myślą o zielonych oczach Marysi.

No cóż, czas w drogę.

Wszedł na przystanek, złapał autobus i pojechał do miasta. Kupił butelkę wina i czekoladki dla Kasi.

Zastukał do drzwi Tomka. Otworzył się i stanął w nich uśmiechnięty kolega.

Krzysiek! No witaj! Wejdź!

Krzysztof spojrzał za drzwi i spytał:

Sam jesteś?

Milczenie było odpowiedzią.

No dobra, chodź do kuchni. Kasia, patrz, kto przyszedł! zawołał Tomek, a w drzwiach stanął ich siedmioletni synek, Michał.

Fajnie, gdy ktoś się cieszy na twój widok przemknęło mu przez głowę.

Siedzieli w kuchni, wspominając. Krzysztof wyjął wino, czekoladę dla Michała i wręczył pudełko Kasi. Dopiero teraz zauważył jej zaokrąglony brzuch.

Czy to? zaczął.

Tak roześmiała się Kasia.

No brawo! ucieszył się.

No, takie sprawy poklepał go Tomek. Czekamy na córeczkę.

A wam to jeszcze czas zaśmiał się Krzysztof.

Tobie też by się przydało,

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − 17 =

Zielone Oczy z Przeszłości: Tajemnicze Wspomnienie, Które Wraca