Zięć oświadczył, że nie zobaczę córki, jeśli nie sprzedam domu mojej matki

Dzisiaj w moim dzienniku chcę opowiedzieć pewną historię. Mój zięć oświadczył, że nie zobaczę córki, jeśli nie sprzedam domu mojej matki.

Połowę życia spędziłam sama. Nie znaczy to, że nigdy nie byłam zamężna mój mąż odszedł po roku małżeństwa, gdy właśnie urodziłam naszą córeczkę. Na pożegnanie Piotr zostawił nam z dzieckiem trzypokojowe mieszkanie. Przynajmniej w tej kwestii postąpił uczciwie. Nie zamierzałam wychodzić za mąż po raz drugi. Nie byłam też całkiem samotna miałam swoją Danutę, którą musiałam wychować. Spraw i tak było po uszy.

Choć starałam się ze wszystkich sił, wiedziałam, że Danusi brakuje ojcowskiego ramienia. Tego już nie mogłam jej dać. Z czasem córka zaczęła zbyt mocno przywiązywać się do każdego chłopaka, z którym się przyjaźniła lub wiązała. Nie wszystkim to odpowiadało. Często musiałam spędzać noce, pocieszając ją po kolejnym złamanym sercu. Ale Bóg jest dobry w końcu moja córka spotkała swojego męża.

Dawid był gospodarny i dobry. Cieszyłam się, że Danusia postanowiła z nim zostać. Szanował zarówno mnie, jak i moją córkę. Czego więcej można chcieć? Uważałam go za idealnego zięcia. Niestety, życie nie jest bajką. Minęło pół roku od ślubu, a Dawid diametralnie się zmienił.

Tymczasem opiekowałam się moją matką. Miała już swoje lata, ale wciąż trzymała się przy życiu. Urodziła mnie młodo, tak jak ja Danusię, więc zdążyła poznać wnuczkę. Nagle jednak zaczęła podupadać na zdrowiu. Choroba tak ją osłabiła, że musiałam zabrać staruszkę do siebie. Nie miałam wyboru mama zamieszkała ze mną. Mój zięć jednak nie był tym zachwycony.

Nie wiem, dlaczego tak się wściekał. Przecież nie wymagałam od niego, by zajmował się staruszką. Wszystkie obowiązki spoczywały na moich barkach. Moja matka zresztą nie była wymagająca, a do tego w pełni świadoma. Nie rozumiem, co mu przeszkadzało.

Z czasem sytuacja się pogarszała. Nawet moja córka stanęła po jego stronie. Teraz oboje mnie unikali. Kiedyś jadaliśmy razem przy stole, teraz chowali się w swoim pokoju. Próbowałam rozmawiać z Danusią, ale na próżno. Milczała, szukając wymówek.

Nie cieszyli mnie też wnukami. Mówili, że jeszcze się nie śpieszą, chcą żyć dla siebie. Z początku naciskałam, ale w końcu odpuściłam. To ich sprawa, niech decydują sami. Tymczasem Dawid zaczął mnie irytować, jak to się dziś mówi. W moim domu zachowywał się jak prawdziwy gospodarz, choć nie kiwnął palcem, by cokolwiek naprawić czy kupić. Za to regularnie znikał z kolegami w klubach. Nie poznawałam tego wspaniałego zięcia, którego znałam na początku.

Pewnie dopiero teraz pokazał swoje prawdziwe oblicze.

Z każdym tygodniem stawał się coraz bardziej nieznośny. A potem przyszedł Sylwester. Dawid odmówił spędzenia go z nami w rodzinnym gronie. Zabrali z Danusią do swojego pokoju i świętowali osobno. O północy córka wyszła nas pozdrowić, ale jej mąż nawet nosa nie pokazał.

Następnego dnia stanął przede mną i oświadczył: Z Danusią sprzedajemy dom twojej matki i kupujemy sobie własne mieszkanie. Nie wiedziałam, jak na to zareagować. Przecież oni od pół roku mieszkają u mnie! Na mój koszt! To im nie wystarcza?

Nie zgadzam się. Zaróbcie sami na własne mieszkanie. To dom mojej matki. Nic nie sprzedamy. To jej własność i sama zdecyduje, co z nim zrobić odpowiedziałam stanowczo.

Dawid wpadł w furię. Tego samego dnia spakował rzeczy, zabrał moją córkę i wyjechał do swoich rodziców.

Bolało mnie, że Danusia nawet słowem nie zaprotestowała, ale to jej życie. Jeśli uważa, że tak będzie lepiej, niech zostanie z Dawidem.

**Czy postąpiłem słusznie? Co wy byście zrobili na moim miejscu?**

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × 5 =

Zięć oświadczył, że nie zobaczę córki, jeśli nie sprzedam domu mojej matki