Zbierz rzeczy i idź w spokoju dodała żona, kiedy wczoraj wróciła z zakupami.
Nie obchodzi mnie twoja robota, Witek. Wszystko i tak już jasne. Pakuj swoje złotówki i leć w cztery strony, niech cię poniesie do byłej, do nowej.
Co to leć? A co z Kostkiem?
Wspomniałaś o Kostku? No nieźle Powinnaś była pomyśleć o nim wcześniej, kiedy zamiast pomagać mi z dzieckiem biegałeś po mieście, a nie teraz go wspominasz.
O, cześć, Łosiu, czemu taka smutna? drzwi do domu rodziców otworzył brat.
Sergiusz przyjechał na urlop przedwczoraj i już, słysząc z głębi mieszkania krzyki dzieci, zdążył wprowadzić trochę zamieszania w dobrym tego słowa znaczeniu.
Cześć, ciociu Jadziu! wybiegła na korytarz córka Sergiusza, Dobrosława, żeby zobaczyć, kto przyszło.
Krzyki nie ustawały.
Cześć, Dobrosławo. Kto tam krzyczy?
To Pawełek z Michaś dzielą się zabawkami. Jak małe westchnęła pięcioletnia dziewczynka, składąc ręce na piersi. A przyniosłaś coś smacznego?
Przyniosłam, ale babcia ci ją później poda. Najpierw zupa, potem słodycze, pamiętasz zasady.
Tak, pamiętam, z wami nie zapomnisz Dobrosława znowu westchnęła i wróciła do pokoju.
Krzyki ustały, więc młodsi bracia, Pawełek i Michaś, już zdecydowali, kto i czym będzie się bawić, nie bijąc się przy tym.
Co się stało? Sergiusz, który w ciszy obserwował rozmowę synowej i siostry, znów przypomniał o swoim pytaniu.
Nie wiem nawet westchnęła Jadwiga, odkładając torbę na stolik i zaczynając zdejść buty. Mam wrażenie, że Witek mnie zdradza. On mówi, że mam paranoję i powinnam się leczyć. Ale
Chodźmy do kuchni, opowiesz, co i jak.
Jadwiga skinęła głową, rozebrała się i weszła do małego pomieszczenia. Sergiusz od razu włączył czajnik, a jego młodsza siostra usiadła przy stole i zaczęła mówić.
Trudno było wiele powiedzieć. Z mężem Wiktorem połączyli się pięć lat temu.
W poprzednim małżeństwie mężczyzna nie miał dzieci, po czym rozstał się z Valentyną jak to mówią, zostali przyjaciółmi.
A ta przyjaźń tylko coraz bardziej napinała Jadwigę.
On ciągle przed snem pisze do niej, rozumiesz? Leżę obok, syn śpi w pokoju obok, a on siedzi i czatowuje.
Kiedy spotkaliśmy się, to od razu mnie wypuścił i pobiegł do niej się przywitać.
Ostatnio w pracy ciągle zostaje po godzinach. Narzekam, że z dzieckiem jest ciężko samemu i przydałaby się dodatkowa para rąk, a on tylko mruczy o raportach.
I jeszcze ostatnio zaczyna na mnie zrzucać winę, że mi ciężko, bo dziecko jest w przedszkolu, a ja siedzę w domu.
Poczekaj, a jak to w domu, skoro i ty pracujesz, tylko na homeoffice?
Wyjaśnij mu to. U nas homeoffice to taki wymysł, że nic nie robisz, siedzisz w piżamie i dostajesz za to pieniądze.
To, że ty wciąż harujesz osiem godzin, tylko nie tracąc czasu na dojazdy, nikogo nie obchodzi westchnęła Jadwiga.
A próbowałaś go podglądać? Nie wiem, włożyć rękę w telefon i zobaczyć, z kim tam gada, czy to była była, czy jeszcze ktoś.
Co ty! wystraszyła się Jadwiga. To już przesada, człowieku
A co, jeśli naprawdę wszystko to moja wyimaginowana spisek? Rozumiesz, jak to wyjdzie?
No cóż, wiesz, jak wygląda rozmowa z byłą, kiedy między wami nic nie jest? odezwał się zza pleców głos Julii.
Żona Sergiusza najwidoczniej podsłuchała większość narzekań Jadwigi, bo zaraz po tym położyła przed nią na stole telefon z otwartą konwersacją.
Co to?
Czatu z ojcem Dobrosławy, Włodzimierzem. Czytajcie.
Tu nic nie ma do czytania. Trzy wymiany w miesiącu, wszystko o tym, kiedy odbierze Dobrosławę, co jej kupi i kiedy przywiezie z powrotem.
Nieprawda, jest jeszcze kartka z życzeniami na Dzień Matki i moje życzenia urodzinowe w tym samym formacie udawała oburzenie Julia. Zauważ, że my z Włodzimierzem też rozstaliśmy się nie wrogą nutą.
Mamy wspólną córkę, w której on aktywnie uczestniczy, nie tylko płaci alimenty.
Gdybym zamiast rozmawiać z Sergiuszem przed snem pisała do Włodzimierza, pewnie dostałabym już papiery rozwodowe zamiast tłumaczyć to paranoją.
I Sergiusz ma rację mogłabyś go prześledzić.
A jeśli okaże się, że nic nie ma? Jak będę wyglądać? Rozumiesz?
I w ogóle co jeśli to zniszczy nasz związek i w końcu okażę się wrogiem własnej paranoi
O Boże, znowu ona zaczyna westchnął Sergiusz, przyciskając dłoń do twarzy.
Mam pomysł zamyśliła się Julia po kilku sekundach.
Jaki?
Twój mąż ciągle wymówił się pracą, więc podejdź do jego szefa i dowiedz się, jak długo to potrwa. Nie z pretensją, a jakby z litości, że nie widzisz go z powodu nadgodzin, musisz iść do lekarza, a więc przywiezłeś Kostka, bo nie ma kogo zostawić, nie możesz zapisać się do dentysty, bo po pracy znikasz
Spójrz na jego reakcję. Jeśli naprawdę ma robotę po pachy, może pozwoli wyjść trochę wcześniej i pożałuje cię.
A jeśli nie ma żadnej roboty, wtedy pojawi się inny problem.
Jadwiga uznała radę za sensowną i postanowiła z niej skorzystać. Poza tym znała szefa Wytka, widywała go często w mieście.
Podejść i rozpocząć rozmowę nie było trudne. Szef sam zapytał, jak leci, a Jadwiga odpowiedziała natychmiast wymyśloną frazą, kierując konwersację w odpowiednim kierunku.
Co tam, panie Wszecholodzie Mikołaju? Mój mąż pracuje do późna, więc nie mam ani życia prywatnego, ani towarzyskiego siedzę przy Kostku cały wieczór.
A co on przyprowadzi z przedszkola? Co z chorobą? wyraził szczere zdziwienie.
Witek z trudem odchodzi od pracy już o czwartej, bo żona potrzebuje pomocy, ma odebrać syna z przedszkola i co jakiś czas chodzi na zwolnienie lekarskie, a ja? Nie wiem, czy on mi w oczy kłamie. Zadzwoń do niego, Łeśniaku, jeśli nie masz nic przeciwko.
Jadwiga zadzwoniła do Wytka najzwyczajniej głosem i zapytała, o której dziś wróci do domu.
Może wpadniesz wcześniej? Zabierz Kostka do parku, a ja posprzątam.
Łeś, nie mam teraz czasu na park. Mam ważny projekt, Seva nas przytłoczył tak, że czuję się jak wilk w klatce. Próbowałem z nim rozmawiać jak człowiek, ale on ma oczy tylko na własne sprawy.
Groziła ci zwolnieniem, jeśli przestaniesz się zachowywać i żądać specjalnego traktowania?
Aż się denerwuję! przerwał Seva. Moim problemom wszystko leci w nos! Jutro ci pokażę…
Co ci pokażę? obiecała Jadwiga, odrywając słuchawkę.
Po obiedzie zadzwoniła teściowa, nie po to, by pogodzić męża z drugą żoną, lecz by przekazać radosną nowinę o ciąży pierwszej tej Valerii, z którą Witek kiedyś rozstał się przyjaciółmi.
Wiesz co? Cieszę się, że tak się stało. Valeria zawsze mi się podobała, a ty i twój niegrzeczny syn Jadwiga przerwała połączenie.
Właściwie to nagle nie obchodziło ją już ani mąż, ani jego była, ani cokolwiek z ich życia. Liczyła się tylko ona i jej syn, a reszta była jak przeczytane strony, które trzeba odwrócić i zapomnieć, jakby nigdy nie istniały.
Tylko te strony nie chciały się odwrócić, przypominając się trzy lata później, kiedy Kostek już poszedł do szkoły.



