**Zdrada, szok, tajemnica.**
Natalia przygotowywała kolację, gdy ktoś zapukał do drzwi. Dziwne, przecież mamy dzwonek, a wszyscy znajomi o tym wiedzą pomyślała, otwierając. Przed nią stała nieznajoma kobieta w podobnym wieku.
Dobry wieczór. Pani to Natalia? zapytała przybyła.
Tak, a pani jest…?
Nazywam się Halina. Jestem… bliską znajomą pani męża.
Wojtka?
Wojtusia… poprawiła się gość.
Natalia parsknęła śmiechem. Ach, więc już tak?! Nie dziwi mnie nawet to pieszczotliwe zdrobnienie… Przyzwyczaiłam się. Choć przyznam, nikt wcześniej nie odwiedzał mnie tak otwarcie. Zwykle dzwonią! Więc o co chodzi, Halu?
Halina spuściła wzrok. No więc… kochamy się. Wojtek mówił, że… pani stoi na drodze do naszego szczęścia.
A co wymyślił tym razem? Że mamy małe dzieci i nie może was zostawić?
Nie… Powiedział, że trzeba poczekać, aż… aż pani ojciec odejdzie… wydukała.
Natalia zdrętwiała. Jej ojciec, Stanisław, ledwo przekroczył siedemdziesiątkę, był zdrowy jak ryba i nie planował wizyty u przodków.
Chyba coś pokręciłaś.
Nie, Wojtek wyraźnie mówił, że gdy tylko pani ojciec… no wie pani… to pani wyprowadzi się do jego mieszkania.
CO?! Jak śmiał?! Mój ojciec ma się świetnie, a ja nigdzie się nie ruszam! To moje przedmałżeńskie mieszkanie, od babci! Remont opłacali rodzice, a tata przechowuje wszystkie rachunki!
Halina wzruszyła ramionami. Mnie to nie obchodzi. Mieszkalibyśmy u mnie. Chcę tylko, żeby pani go puściła…
Zabieraj go. Już pakuję jego rzeczy.
***
Gdy Wojtek wrócił z pracy, Natalia odmówiła wspólnej kolacji.
Kochanie, pójdę się przejść oświadczył, oblizując się na myśl o spacerze z Haliną.
Oczywiście, drogi. W twoim wieku ruch to zdrowie odparła słodko.
W jakim wieku?! warknął.
No, pięćdziesiątkę masz za sobą…
Rozgorzała kłótnia. Natalia wspomniała o srebrnych nitkach we włosach, miejscu w autobusie, które mu ustępowano, a na koniec rzuciła: Aha, i ten Piotrek z trzeciego piętra… Tak się stęsknił za mną, gdy ty się wyprowadziłeś do drugiego pokoju…
Wojtek wpadł w szał. Jak śmiesz?! Ja jeszcze dam radę każdemu młodzikowi! krzyczał, chwytając torbę z rzeczami. Nie licz, że ci wybaczymy z Haliną!
Wybaczymy? Natalia zaśmiała się. Mieszkanie jest moje, a ty… no cóż, miej się z Halinką dobrze. I nie licz na spadek po tacie.
***
Po rozwodzie Wojtek zamieszkał u Haliny. Sąd przyznał mu samochód i garaż. Natalia sprzedała letnią działkę i z ojcem ruszyła w podróż Kraków, Gdańsk, potem dalej. Stanisław, tryskający energią, oznajmił, że ma za dużo planów, by umierać.
Tymczasem po pół roku Halina wyrzuciła Wojtka, śledząc jego wieczorne spacery.
Natalia mnie zrozumie… mruczał, stojąc pod jej drzwiami.
Sąsiadka wzruszyła ramionami. Wyjechała z tatą. Podobno do Zakopanego.
Został mu tylko garaż. Ale hej, przecież jestem młody! pomyślał, rozglądając się za kolejną naiwną.
**Lekcja?**
Gdy ktoś gra na twojej uczciwości, czas nauczyć go, że życie pisze lepsze scenariusze. A ojcowie? Czasem żyją dłużej niż… cudze plany.



