Zdecydowaliśmy się z żoną na dziecko, gdzyż mamy już dobrze po trzydziestce. Liczyliśmy na pomoc naszych rodziców…

Dzisiaj znowu prawie nie spałem. Moja córka ma pięć miesięcy i ciągle płacze, jestem wykończony. Moja żona też jest bardzo zmęczona, nie ma na nic czasu. Wyobrażaliśmy sobie wszystkie aktualne wydarzenia w zupełnie inny sposób.

Wraz z Kasią, bardzo chcieliśmy mieć dzieci, ale nie mogliśmy poświęcić naszej pracy. Ceny mieszkań i żywności są obecnie ogromne, nie licząc innych dziedzin życia. Byliśmy pewni, że nasze matki nam pomogą, ale stało się inaczej.

Kiedy urodziła się Weronika, przyjechali wszyscy nasi krewni, nawet Ci najbardziej oddaleni. Pogratulowali nam, życzyli wszystkiego najlepszego i odjechali. Poprosiłem mamę, aby przejęła opiekę nad dzieckiem, ale ona ostro odpowiedziała:

– Jesteście młodzi, zdrowi, macie dużo cierpliwości i mocne nerwy. Dbajcie o dziecko!

Nigdy nie sądziłam, że moja własna matka odmówi opieki nad swoją wnuczką! Nie planowaliśmy, że Kasia pójdzie na urlop macierzyński, bo praktycznie nie mieliśmy już pieniędzy, a moja pensja regularnie się opóźniała. Liczyliśmy jedynie na zasiłki socjalne, których było bardzo mało.

Mama Kasi była bardzo zaskoczona, gdy dowiedziała się o naszych planach:

– Jak może iść do pracy? Matka musi być blisko swojego dziecka, aby zapewnić mu spokój. A kto będzie z dzieckiem?

– Liczyliśmy na Twoją pomoc. – Odpowiedziałem.

– Moją pomoc? Ja też pracuję! Emerytura nie jest niczym, z czego można by żyć, staram się, jak mogę. O tych sprawach należy myśleć wcześniej, a nie po fakcie.

Z jednej strony ma rację, ale z drugiej… Dlaczego dziadkowie mieliby chcieć pomóc młodej rodzinie? Rozumiem, jeśli niektórzy uważają, że urodziliśmy Weronikę w nieodpowiednim czasie, ale kiedy będzie ten właściwy czas, skoro na tym świecie nie ma stabilności? Moja żona i ja, mamy już po trzydzieści pięć lat. Jak długo będziemy musieli czekać?

W końcu życie zatrzymało się tylko dla nas. Dziadkowie wycofali się polubownie i nawet dzwonią bardzo rzadko. Pracuję w mało płatnej pracy, a Kasia stała się jak zombie. Może rzeczywiście nie powinienem był liczyć na wsparcie moich krewnych, nie pytając ich o zdanie.

Oceń artykuł
Comments: 1
  1. Giekaes

    A moze pora spakowac manele ,jechac na lotnisko i leviec pracowac rotacyjnie 3/1 w jakim oslo?

    Odpowiedz
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × jeden =

Zdecydowaliśmy się z żoną na dziecko, gdzyż mamy już dobrze po trzydziestce. Liczyliśmy na pomoc naszych rodziców…