Zauważywszy psa leżącego przy ławce, podbiegł do niego. Jego wzrok padł też na porzuconą niedbale przez Natalię smycz.

Gdy tylko zobaczyła psa leżącego przy ławce, rzuciła się w jego stronę. Jej wzrok padł również na pasek, który Natalia niedbale rzuciła. Gdy dostrzegła zwierzę przy ławce, natychmiast do niego podróży. W zasięgu wzroku znalazł się także skrzypiący pasek, porzucony przez Natalię. Mars patrzył na swojego pana opuchonego oka z niemym wyrzutem

Od niemal dwóch lat rodzeństwo ledwie się odzywało. Ewa do dziś nie rozumiała, jak z drobnej sprzeczki wybuchł tak gwałtowny konflikt.

Ewa i Wojciech Kowalscy urodzili się w odstępstwie roku. Od dzieciństwa byli nierozłączni, zawsze stawali za sobą murem. Bez nawet jakich psot popełnili, odpowiedzialność dzielili po części, nigdy nie chowając się za plecami drugiego.

Ich rodzinna wieś, Nowa Wieś, z roku na rok rozwijała się i kwitła. Mieli szczęście z wójtem Stanisławem Nowakiem, który sam tu się urodził, okazał się znakomitym gospodarzem.

Po ukończeniu studiów rolniczych wrócił do rodzinnej miejscowości i zaczął działać. Jego starania szybko doceniono, a po dekadzie Stanisław został wójtem Nowej Wsi.

W życiu osobistym też układało mu się dobrze. Ewa po ukończeniu szkoły medycznej rozpoczęła pracę jako pielęgniarka w wiejskiej przychodni. Stanisław nie mogł przejść obojętnie obok takiej urody. Ewa odwzajemniła jego zainteresowanie. Pójęli ślub, a wesele świętowała cała wieś. Wojciech szczerze cieszył się szczęściem siostry, choć jego własne małżeństwo z Natalią dalek było od takiej harmonii.

Dopóki Ewa była pana, Natalia czasem mrużyła pod jej adresem, nazywając ją próżną albo zadufną. Lecz po ślubie narzekania zastąpiła zazdrość. Natalia żądała od męża coraz więcej nowego domu, większego samochodu, lepszego futra

Coraz częściej wyrzucała Wojciechowi: Inni mają wszystko, a my nic! Mężczyzna starał się, jak mógł, ale ani pieniędzmi, ani siłą nie powstrzymał jej pragnień.

Czasem Natalia była nieszczęśliwa: Pan Bóg nie obdarzył ją radością macierzyństwa. A tymczasem Ewa szczęśliwie wyszła za mąż, urodziła syna, potem córkę, zbudowała duże dom, a mąż zdobył szacowną pozycję

Rodzinne spotkania coraz częściej kończyły się kłótniami. Za każdym razem, gdy Wojciech odwiedzał Ewę, Natalia zaraz wściekała się na męża.

Ostatnia awantura wybuchła w urodziny Wojciecha. Ewa podarowała mu szczeniaka labrador od dawna marzył o takim psie. Stanisław dał mu nowy motocykl.

Wszystko szło dobrze, dopóki pijana Natalia nie wpadła w szał i nie zlała na Ewę nagromadzoną złość:

No i co, Ewka? Pies to ma być jakiś przekaz? Skoro nie mamy dzieci, to chociaż psa sobie kupmy, co?!

Ewa próbowała złagodzić sytuację:

Natalka, uspokój się. Prawie będziesz się wstydzić

Ale słowa nie trafiły. Wybuchła wielka kłótnia, goście podzielili się na dwa obozy. Stanisław szepnął żonie, żeby wychodzili, i po pożegnaniu opuścili przyjęcie.

Minęły dwa lata. Od tam wieczoru Wojciech zaczął unikać siostry, ich kontakt ograniczał się do krótkich, rzadkich spotkań. Tymczasem między nim a Natalią rosło napięcie.

Wieczorami Wojciech coraz częściej spacerował z Marsem nad rzekę. Wraz wydawało się wesołe: Wojciech rzucał kij, Mars radośnie za nim biegł, potem kładł się u jego stóp i słuchał cichych opowieści pana.

Ewa wiedziała o tym od sąsiadów, ale nic nie robiła Wojciech był nieugięty.

Po nieszczęsnej kłótni Natalia coraz bardziej nienawidziła zarówno Ewę, jak i podarowanego Marsa. Gdy Wojciecha nie było w domu, wypędzała psa na dwór, krzyczała na niego, czasem nawet biła.

Ciekawskie sąsiadki tylko dolewały oliwy do ognia:

Słuchaj, Natalka, twój mąż znowu spaceruje z psem nad rzeką

Wczoraj spotkał się z Ewą, jej mężem i dziećmi Śmiali się, cieszyli!

Zazdrość całkowicie ogarnęła Natalię. Pewnego razu Wojciech zapytał:

Natalka, nie krzywdzisz Marsa?

A potrzebuję twojego psa?! warknęła, po czym wyszła z pokoju.

Mars coraz częściej chował się przed Natalią i drżał, gdy się pojawiała.

Wszystko skończyło się pewnego ranka, gdy Wojciech wychodząc rzucił ze złością:

Mam dość tej wiecznej zazdrości!

Zostawiona sama, kipiąc gniewem, Natalia wywlokła Marsa na podwórze, przywiązała do ławki i zaczęła okładać pasem. Biedny pies skomlał z bólu. Gdy wyładowała złość, rzuciła pas, spakowała się i na zawsze wyszła z domu.

Wieczorem Wojciech wrócił, ale nie znalazł psa przy bramie. W domu panował bałagan. Przy ławce zobaczył Marsa, jego pięści się zaci

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa + osiem =

Zauważywszy psa leżącego przy ławce, podbiegł do niego. Jego wzrok padł też na porzuconą niedbale przez Natalię smycz.