Późnym wieczorem, podczas silnej ulewy Maria wróciła z basenu do domu. Przy wejściu do budynku zauważyła starszego mężczyznę, który siedział mokry i przygarbiony plecami do ściany. Minęła go, przyspieszając kroku ze strachu.
– Znikaj stąd! – krzyczała kobieta.
– Nie masz tu nic do roboty! – odburknął jakiś z mieszkańców.
Krzyk rozbrzmiewał na całą klatkę schodową. W mieszkaniu już czekał na Marię mały Misiek, który dobrze dawał do zrozumienia, że jest już głodny. Maria przypomniała sobie, że kocia karma została w samochodzie, do którego nie chciała wracać z powodu złej pogody.
Schodziła już windą na dół. Obawiała się spotkania z tym mężczyzną na jednym z pięter. Wygładziła włosy, poprawiła fryzurę, zabrała jedzenie dla kota i szybkim krokiem skierowała się w stronę wejścia, ale zatrzymał ją widok sylwetki na placu zabaw. Rozpoznała w nim tego mężczyznę z jej klatki schodowej, którego bała się spotkać. Wygląda na to, że go wyrzucili.
Siedział wśród dziecięcych huśtawek, chroniąc się przed deszczem. Marii zrobiło się go żal. Podeszła do niego i zaprosiła go do swojego domu, ale mężczyzna odmawiał, bo był przemoczony i brudny, poza tym przecież byli sobie całkowicie obcy.
– Bez przesady! Proszę za mną – powiedziała dziewczyna – w przeciwnym razie zmarznie Pan i się rozchoruje.
Po chwili mężczyzna się zgodził. W mieszkaniu Marii było ciepło i nie padało. Przyniosła nieznajomemu ręcznik. W kuchni rozpoczęła się rozmowa. Nakarmiła kota, a potem poczęstowała wieczornym posiłkiem gościa o imieniu Tymoteusz.
Była już późna godzina, po wieczornym posiłku gospodyni posłała gościowi w salonie.
Nie pobrali się, nie było romantycznej historii, chociaż początkowo wydawało, że tak może być. Rankiem Tymoteusz przypomniał sobie, że został otruty przez teściową, dzięki czemu nie wiedział, co się z nim działo i wyrzucono go na ulicę. Na początku nie rozumiał, kim jest i gdzie się znajduje, ale pamięć powróciła.
Był bogaty i żonaty, przez co hojnie podziękował Marii. Zerwała z nim wszelki kontakt, ponieważ nie mogłaby mu się oprzeć i jeszcze zrujnowała by jego rodzinę.
A jak byś postąpił na miejscu Marii?




