Wraz z mężem posiadamy i prowadzimy firmę, która zajmuje się produkcją, sprzedażą i naprawą mebli. Nasza firma nie jest zbyt duża, ale mamy własny warsztat i punkt sprzedaży detalicznej. Jednak jak inne zwykłe firmy, musimy pokonywać trudności finansowe, takie jak podatki i składki emerytalne. Każdy właściciel firmy rozumie, że księgowy jest królem, czyli ważną osobą w firmie. Nasz syn umawiał się z dziewczyną, która również studiowała taki kierunek, aby zostać księgową. Była już raz zamężna, ale się rozwiodła i miała córkę, a do tego była od niego starsza o półtora roku.
Załatwiliśmy wszystkie szczegóły, ożeniliśmy syna i świętowaliśmy jego ślub. Początkowo pomagaliśmy młodej parze wynająć mieszkanie: syn pracował, a synowa studiowała. Teściowie nie oferowali żadnej pomocy, a zamiast tego tylko narzekali na życie. Byliśmy pewni, że synowa będzie studiować i zdobędzie dyplom wyższej uczelni. Wtedy zatrudniliśmy ją jako księgową. Wszystko szło dobrze, dopóki młode małżeństwo nie zaczęło się kłócić. Choć syn dobrze traktował żonę, ona nie chciała jeszcze mieć dzieci, a syn chciał mieć już własne dziecko. Chciał kogoś obdarzyć uczuciem. Relacje między synową a synem, gwałtownie się popsuły, coraz więcej się kłócili.
Gdy rodzina się rozpadła, synowa zaczęła domagać się podwyżki pensji. Podnieśliśmy jej pensję dwukrotnie, ale ona uważała, że to za mało. Domagała się więcej, mówiąc, że właściciele mieszkania podnieśli czynsz. Zaproponowaliśmy jej, żeby pracowała dodatkowo na pół etatu, wynajęła mieszkanie z jedną sypialnią zamiast z dwiema i żeby jej życie wróciło na właściwe tory. Dwa dni temu powiedziałam jej, że zwalniam ją z pracy. W odpowiedzi powiedziała do mnie: „Wiem o Tobie wszystko. Doniosę na Ciebie, jeśli mnie zwolnisz i nie zapłacisz mi mojej pensji, to wydam was tam, gdzie trzeba”.
Umówiliśmy się, że ma czas jeszcze trzy miesiące na znalezienie innej pracy, ale nie wiadomo, jak długo ta sytuacja w praktyce będzie trwała. Co powinnam zrobić?



