**Pamiętnik – Refleksje po burzy**
Zastanawiałam się, jak żyć dalej, gdy niewinne dziecko mojego męża, Danka, trafi do domu dziecka…
Dziś miałam wolne, mogłam poleżeć dłużej. Ale Weronika przeciągnęła się, odrzuciła kołdrę i wstała. Umyła twarz, zaparzyła świeżą herbatę, piła małymi łykami, patrząc przez okno na smętne podwórko z ogołoconymi drzewami i kałużami po deszczu. Niebo zasnute szarą, jednolitą płachtą – lada chwila może zacząć sypać drobny, mokry śnieg.
Ale wyjść trzeba, chociażby po to, by wynieść mWeronika westchnęła głęboko, złożyła dłonie na kolanach i pomyślała, że czas już przestać uciekać od życia – bo choć po Oliwierze zostały tylko wspomnienia, świat wciąż oferował nowe dni, które mogła wypełnić po swojemu.



