**Z głębi serca**
Leżąc w półśnie po porannym odpoczynku, Kinga rozkoszowała się miękką pościelą. Jak przyjemnie jest zawiesić się gdzieś między jawą a snem. Choć jeszcze nie otworzyła oczu, myślała:
Jak dobrze, że dziś wolne. Mogę odpocząć i zająć się sobą. Nie muszę się spieszyć, słuchać narzekań pacjentów w przychodni, tych naprawdę chorych i tych, którzy tylko udają.
Spojrzała na zegarek i zrozumiała, że spała długo, ale wciąż nie miała ochoty wstawać. Nagle zadzwonił telefon wiadomość od Darka: Zapraszam na ryby, masz wolne, wyjeżdżamy za godzinę. Proszę, zgodź się!
Kinga uśmiechnęła się, czytając wiadomość, i wyobraziła sobie Darka z wędką. Widziała to już kiedyś, w czasach szkolnych. W dziesiątej klasie latem niemal nie rozstawali się, a Darek zawsze miał przy sobie sprzęt. Nawet łowił ryby, a potem gotowali zupę nad ogniskiem oczywiście on, bo ona nie umiała. I chyba nigdy nie jadła niczego smaczniejszego. Tak jej się wtedy wydawało.
Między nimi była szkolna miłość, ale nie myśleli, że los ich rozdzieli. Kingę zawsze irytowała koleżanka z klasy, Magda, która wciąż się wtrącała, ale Darek zbywał ją zgrabnie.
Magda, odpuść sobie, nie jesteś w moim guście mówił, gdy nachalnie proponowała mu spacer po lekcjach.
No dobrze, zobaczymy, kto jest odpowiadała bez urazy, rzucając Kingie porozumiewawcze spojrzenie.
Kinga tylko ironicznie się uśmiechała. Wiedziała, że Darek interesuje się tylko nią.
Po maturze Kinga dostała się na medycynę to było jej marzenie od dziecka. Darek poszedł do technikum na mechanika; nie był orłem z nauki i wiedział, że studia go przerosną. Rozstali się, ale pisali i dzwonili. Kinga przyjeżdżała na wakacje z Wrocławia, a Darek został w ich małym miasteczku, gdzie wszyscy się znali.
Kinga, pamiętaj o mnie tam, w swoim wielkim mieście mówił. Tęsknię.
Darek, przestań, cały czas o tobie myślę. Szkoda, że nie mogę tak często przyjeżdżać za daleko, osiem godzin w jedną stronę.
Latem byli nierozłączni. Od rana do nocy. Darek przychodził do niej do ogrodu, gadali w altance, przeglądali zdjęcia w telefonach, szli nad rzekę, gdzie można było pluskać się całymi dniami. Dołączali inni koledzy i koleżanki na wakacje wszyscy wracali do domu. Czas mijał wspaniale.
Urodziny Darka były we wrześniu, co zawsze martwiło Kingę.
Darek, nawet twoich urodzin nie możemy spędzić razem dzwoniła, wysyłając piękne kartki.
Tego roku świętował w kawiarni z kolegami. Nagle zjawili się Magda z przyjaciółką. Po szkole nie poszła na studia, pracowała jako sprzedawczyni na targu.
O, klasa! Cześć! podeszła do ich stolika. Same chłopaki? Nieładnie. Uśmiechnęła się kokieteryjnie.
No to siadajcie zaprosił Darek, głównie z grzeczności.
Siedzieli do zamknięcia. Gdy się rozchodzili, Magda odesłała koleżankę, a sama złapała Darka pod rękę.
Musisz mnie odprowadzić, nie zostawisz dziewczyny samej na ulicy, prawda? przytuliła się, śmiejąc.
Gdzie twoja przyjaciółka?
Poszła z kimś innym.
Nie wiadomo jak, ale Magda wciągnęła go na swoją werandę. Szybko wyjęła butelkę wina i plastikowe kubki pewnie przygotowała je wcześniej.
Wypijmy za twoje urodziny! Nalali. Potem jeszcze raz.
Darek nie zauważył, kiedy się upił, a Magda wykorzystała to sprytnie miała już doświadczenie. Właściciel sklepu, w którym pracowała, często proponował jej drinka…
Obudził się o świcie. Magda spała na starej sofie. Zrobiło mu się niedobrze.
No i po wszystkim. Kinga się dowie. Magda na pewno jej powie pomyślał. Kinga mi tego nie wybaczy.
Szybko ubrał się, złapał kurtkę i uciekł. Magda zauważyła, jak nerwowo się zbiera.
Uciekaj, uciekaj. I tak już mi nie uciekniesz pomyślała, cicho się śmiejąc.
Darek unikał Magdy, ale ona go znajdowała. Czasem czekała na ulicy, dzwoniła. Aż w końcu przyszła do jego domu. Drzwi otworzyła matka.
Magda? Co cię sprowadzi



