– Zaprosiłem mamę i siostrę na Sylwestra, – powiedział mąż wieczorem trzydziestego grudnia. – Udasz …

Zawołałem mamę i siostrę do nas na Sylwestra oznajmił Krzysztof wieczorem trzydziestego grudnia. Czy zdążysz wszystko przygotować?

Wreszcie te upragnione wolne! westchnęła Zuzanna, siadając na pufie w korytarzu i zrzucając buty. Dziesięć pełnych dni odpoczynku przed nami. Rozciągnęła się, rozluźniając napięte mięśnie, i w myślach uśmiechnęła się, wyobrażając, jak spędzi kolejne dziesięć dni.

Super! przytaknął mąż, podpierając drzwi. Właśnie rozmawiałem z Agnieszką. Powiedziała, że nie wymyśliły jeszcze, gdzie będą świętować, więc przyjadą do nas dodał.

No właśnie Zuzanna zmarszczyła brwi i spojrzała na męża.

A mama i tak przyjdzie. Zawsze świętuje razem z nimi podsumował Krzysztof, zauważając, jak zmienia się nastrój żony.

Czy wiesz, że już jutro Sylwester? zapytała ostro Zofia. Pracowałam do późna całą tydzień, by zrealizować plan. A ty mówisz mi, że mój jutrzejszy los to cały dzień zabawy z patelniami? podniosła głos.

Co mamy gotować? odpowiedział lekko Krzysztof. Parę sałatek, drugie danie, przekąski, może różne przystawki

Kacprze, lepiej trzymaj się z dala, bo ryzykujesz, że dostaniesz uderzenie patelnią Zuzanna była poważna jak nigdy. Jeśli rodzina chce przyjść, niech przyniosą własne jedzenie. Zadzwoń do nich od razu. Pamiętam, jak kiedyś całą noc biegłam z talerzami, a twoje panie siedziały na kanapie i popijały wino przy Błękitnym Światełku.

Zuzanna, po co tak? zapytał Krzysztof, nie spodziewając się takiej reakcji.

A jak trzeba? odparła żona, po czym ruszyła do sypialni, by zmienić ubranie na domowe.

Zuzanna wściekła się na męża, którego dopiero wczoraj zaczęły się wolne. Jedyną pociechą była informacja, że w tym miesiącu zarobiła półtora raza więcej niż zwykle. Westchnęła, podeszła do lustra i powoli zmywała makijaż, rozmyślając o jutrze.

Marzyła zdrzemnąć się przynajmniej do dwunastej, potem leniwie zjeść śniadanie, posprzątać, zamówić zakupy i przygotować coś lekkiego na święto. Nie chciała hałasu i pośpiechu, zmęczona pracą, pragnęła cichego, przytulnego Sylwestra.

Jak sprawić, by wszystko poszło zgodnie z planem? myślała, przeglądając możliwe scenariusze.

Zignorowawszy krążącego po mieszkaniu Krzysztofa, Zuzanna weszła do kuchni, nalała sobie gorącą herbatę z cytryną i usiadła przy stole. Śnieg delikatnie opadał na ulicę, migocząc pod latarniami, tworząc prawdziwie świąteczną atmosferę.

Na chwilę wpatrzyła się w okno, zapominając o kłopotach, po czym otrząsnęła głowę i wróciła do rzeczywistości. Wtedy wpadła na genialny, choć ryzykowny pomysł.

Następny poranek zaczął się zgodnie z planem Zuzanny: o dwunastej. Rozciągnęła się słodko i zobaczyła, że Krzysztof już od wczesnych godzin krząta się w kuchni rzadkość przed świętami. Wstała, przywdziała miękki szlafrok i podeszła do niego.

Co robisz? zapytała, przyciemniając oczy od jasnego światła.

Chcę zaskoczyć ukochaną świątecznym śniadaniem uśmiechnął się Kacper, mieszając coś w misce.

Wygląda, jakbyś się spalił Zuzanna roześmiała się, widząc dym unoszący się z patelni.

Gdy usiedli przy stole, Zuzanna w końcu zapytała:

Jak zamierzasz przyjąć gości, skoro nic nie kupiłeś, a mieszkanie nie jest posprzątane?

Nie mogłem odmówić Agnieszce odpowiedział, nie podnosząc wzroku od talerza.

No tak zmarszczyła brwi Zuzanna. Twojej siostrze trudno odmówić.

Masz coś do zaproponowania? Wczoraj widziałem twój zamyślony wzrok. Byłem pod wrażeniem twojej wytrzymałości, myśląc, że rozłożysz mieszkanie na części.

Najpierw zadzwoń do siostry i zapytaj, czy przyjdą z przekąskami i sałatkami. To cztery osoby: dwoje dorosłych i dwoje dzieci.

Krzysztof skinął i podniósł telefon, nieco nerwowo wybierając numer.

Cześć, Agnieszko. Tu Krzysztof. Zuzanna szykuje stół, więc chciałbym wiedzieć, co przynieście, by nie dublować.

Co? Żartujesz? Kiedy mam gotować? Mam dwoje dzieci! Myśleliśmy, że Zuzanna sama coś wymyśli odparła siostra z sarkazmem.

Dzieci już nie małego wieku, oboje chodzą do szkoły wytłumaczył Krzysztof.

Rozległ się huk.

Ojoj, przepraszam, znowu coś rozbiłam. Do zobaczenia wieczorem! krzyknęła Agnieszka i rozłączyła się.

Krzysztof wrócił z zakłopotanym wyrazem twarzy.

Nic nie przyniosą, tak?

Tak i mama też. Obie chcą odpocząć, nie gotować podsumował krótko.

Rozumiem. Myślałam, że pojeżdżę na Sylwestra do rodziców. Proponowali już w czwartek, ale chciałam zostać w domu i nie mówiłam ci. Jedziesz ze mną? Nie mamy czasu na długie rozważania.

To będziemy kłócić się z krewnymi, mrugnął Krzysztof.

Albo z żoną, zaśmiała się Zuzanna.

Oczywiście wybieram ciebie odpowiedział, podnosząc ręce w geście pojednania.

Zuzanna postanowiła posprzątać mieszkanie, by w nowym roku powrócić do czystego wnętrza, a Krzysztof ruszył po zakupy z listą przygotowaną przez żonę. W centrum handlowym panowała noworoczna atmosfera: migoczące lampki, przystrojone choinki i figurki Świętego Mikołaja.

To jest to! wykrzyknął, trzymając małą, ale uroczą jodłę, której gałęzie muskały mu twarz, gdy niósł ją na ramieniu.

Gdy otworzył drzwi, Zuzanna odwróciła się i wykrzyknęła:

Choinka? jej twarz rozświetliła się uśmiechem.

Udekorujemy? Jeszcze nic nie kupiłem z listy, po prostu chciałem cię ucieszyć.

Przecież zawsze byłeś przeciwko żywej choince?

Nie wiem, wzruszył ramionami. W tym roku chciałem zmiany.

Nastroj stał się prawdziwie świąteczny. Zuzanna wyciągnęła z górnej półki pudełko z bombkami i zaczęła dekorować drzewko, z miłością rozwieszając kule i girlandy, a z każdym dodatkiem pokój stawał się coraz bardziej czarodziejski.

W tym czasie Krzysztof wrócił, a Zuzanna przyspieszyła, by dopiąć ostatnie detale.

Wszystko kupiłeś? spytała, przeglądając worki pełne produktów i drobiazgów.

Poza rybą. Nie była świeża. Zatrzymamy się jeszcze w jednym sklepie odparł, a serce Zuzanny napełniło się ciepłem.

Dobrze Zuzanna nie spodziewała się takiego zaangażowania męża. Myślała, że odrzuci jej pomysł i będą musieli całą noc zabawiać gości.

Wkrótce pakowali auto, w środku było już siedem wieczorem, a krewni mieli przybyć o dziesiątej. Droga do rodziców Zuzanny zajmowała około godziny, więc wyruszyli wcześniej. Stały przy otwartym bagażniku, pełnym worków i prezentów.

Czy mamy wszystko? zapytała, poprawiając włosy.

Brakuje deseru, ale możemy go kupić po drodze.

Zuzanna skinęła głową i ruszyli w trasę.

Dom rodziców leżał w spokojnej wsi, choć zbudowany był dopiero dziesięć lat temu, kiedy postanowili sprzedać mieszkanie w mieście i wyjechać na wieś. Ojciec, Antoni, był wciąż energiczny, a dom ozdobiony girlandami nadawał świątecznego klimatu.

Nie zdejmowaliśmy girland od zeszłego roku zaśmiał się Antoni, patrząc na Zuzannę.

Naprawdę? Nie zauważyłam, gdy byliśmy u was latem odparła z uśmiechem.

Rozładowywali bagaże, a Zuzanna podając ojcu worki, rzekła:

Przynieśliśmy sporo. Nie wiem, co planujecie gotować, ale na pewno się przyda.

Dajcie mi to szybko do domu nakazał Anton, po czym dodał: Ja i Krzysztof zorganizujemy saunę na podwórku.

Sauna, zbudowana własnoręcznie, pachniała olejkami eterycznymi, które Antoni starannie kupował dla gości.

W tym czasie Zuzanna i jej matka, Waleria, włączyły noworoczne filmy i wciągnęły się w przygotowania, nie zauważając, jak płynie czas. Gdy zegar wybił dziewiątą, telefon Krzysztofa zaczęły dzwonić kolejne połączenia.

Krzysztof, otwieraj! Stoimy pod drzwiami rozkazała Sasha.

Nie ma nas w domu odpowiedział niepewnie.

Gdzie jesteście? Kiedy wrócicie? pytają z irytacją.

Pojechaliśmy na wieś, wszystko poszło chaotycznie. Wrócimy dopiero po dwa dni tłumaczył, nie chcąc słyszeć zarzutów.

Do wsi? A co z Sylwestrem? nie mogła uwierzyć.

Będziemy świętować tutaj, w wiosce wyjaśnił.

Naprawdę? skrzywiła się Sasha. Czekaj… A co my?

Nadal macie czas, by wrócić i świętować w domu uspokoił Krzysztof.

To znaczy, że mam całą noc bawić dzieci? zapytała z oburzeniem.

Nie wiem, jeśli trzeba, to i tak odparł niepewnie.

Nie spodziewałam się takiej podłości od ciebie. Może klucze schowaliście pod dywanem? dodała, nie tracąc nadziei.

Teraz rozumiem, dlaczego co roku chodzicie w gości zaśmiał się Krzysztof. Tylko moja żona zmyliła cię. Z uśmiechem dodał: Szczęśliwego Nowego Roku, kochana! i odłożył słuchawkę.

Krzysztof odliczał do dziesięciu, gdy nagle pojawił się numer matki, Alwiny.

Tak, wyjechaliśmy nie czekając na odpowiedź, kontynuował. Sylwestra spędzimy w wiosce. Nie zostawiliśmy wam kluczy.

Jak śmiesz tak nas potraktować? Liczyliśmy na was! wybuchła matka.

Rozumiem, ale tak się stało odpowiedział. Mam już dosyć, że wszystkie święta spędzamy w małym mieszkaniu. Dlaczego nie zapraszacie nas? A przyjść na gotowe jedzenie to zawsze proszę! dodał, zirytowany.

Synu, czy naprawdę urodziłam cię, byś znosił takie traktowanie? rzuciła z goryczą.

Czy to sprawiedliwe? spytał, po czym milczał.

Dobrze, rozumiem, nie będziemy już przeszkadzać odpowiedziała matka, odkładając słuchawkę.

Krzysztof wypuścił ciężki westchnienie. Był to trudny telefon; nie chciał psuć relacji z rodziną, ale nagromadzone urazy w końcu wyszły na jaw.

Wszystko w porządku? zapytała Zuzanna, kładąc głowę mu na barku.

Tak, mama zadzwoniła krótko odpowiedział.

Rozumiem westchnęła. Czy dobrze postąpiliśmy?

Oczywiście odrzekł, patrząc na nią. Czekają nas goście, przygotowują się na nasz przyjazd. A ja? zapytał smutno. Tylko wykorzystują moją życzliwość. Zbyt długo to wytrzymywałem.

Zuzanna objęła go, starając się dodać otuchy.

Nie martw się próbował rozluźnić atmosferę. Idźmy przygotować święta.

Ten Sylwester pozostał w pamięci jako najcenniejszy. Zuzanna i Krzysztof spędzili kilka dni u rodziców: przy kominku, na sankach z górki, i przy długich rozmowach. To był najcieplejszy, najspokojniejszy noworoczny czas w ich życiu, z dala od miejskiego zgiełku. Po powrocie do codzienności zachowali w sercach wspomnienia o prostych radościach i cieple domowego ogniska.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × pięć =

– Zaprosiłem mamę i siostrę na Sylwestra, – powiedział mąż wieczorem trzydziestego grudnia. – Udasz …