Zadzwoniłem do mamy i siostry, żeby przyjechały na Sylwesera powiedział wieczorem trzeciego grudnia mój mąż. Udasz się z wszystkim przygotować?
Wreszcie te długo wyczekiwane wolne! westchnęła z radością Zuzanna, opierając się na pufie w korytarzu i zrzucając buty. Przed nami cały tydzień odpoczynku. Rozciągnęła się, rozluźniając napięte mięśnie, i w myślach uśmiechnęła się, wyobrażając, jak spędzi te dziesięć dni.
Super! przytaknął mąż, podpierając framugę drzwi. Właśnie rozmawiałem z Kasią. Powiedziała, że nie mogą się zdecydować, gdzie spędzić Sylwestra, więc przyjadą do nas dodał.
No właśnie Zuzanna zmarszczyła brwi i spojrzała na męża.
A mama i tak przyjedzie. Zawsze razem z nimi świętuje podsumował Krzysztof, zauważając, że nastrój żony powoli się zmienia.
Czy wiesz, że już jutro jest Sylwester? zapytała ostra Ania. Pracowałam po nocach całą tydzień, żeby zdążyć ze wszystkim, a teraz mówisz, że mój plan na jutro to całe popołudnie przy patelniach? podniosła głos Zuzanna.
Co takiego trzeba gotować? odparował spokojnie Krzysztof. Parę sałatek, drugie danie, przekąski, może jakieś przystawki
Krzysiek, lepiej trzymaj się z daleka, bo ryzykujesz, że się uderzisz patelnią Zuzanna była teraz bardzo poważna. Jeśli twoi krewni przyjadą, niech przywieź ze sobą coś do jedzenia. Zadzwoń do nich już teraz i powiedz, że tak będzie. Pamiętam, jak kiedyś jednego Sylwestra biegałam z talerzami, a twoje panie siedziały na kanapie i popijały wino przy Blue Light.
Zuzanna, po co taki dramat? zapytał Krzysztof, nie spodziewając się takiej reakcji.
A jak? odparła żona i, nie czekając na odpowiedź, poszła do sypialni, żeby przebrać się w piżamę.
Zuzanna była wściekła na męża, którego wczoraj dopiero zaczęły się wolne. Jedyną pociechą była informacja, że w tym miesiącu zarobiła półtora raza więcej niż zwykle. Westchnęła, podeszła do lustra i powoli zmywała makijaż, planując kolejne dni.
Idealnie chciała przespać się przynajmniej do dwunastej, potem powoli zjeść śniadanie, posprzątać, zamówić zakupy online i przygotować coś lekkiego na święta. Nie chciała zgiełku, była wykończona po pracy i marzyła o spokojnym, domowym Sylwestrze.
Jak wszystko zaplanować, żeby nie wpaść w chaos? myślała, przeglądając w głowie różne scenariusze.
Ignorując krążącego po mieszkaniu męża, Zuzanna przeszła do kuchni, nalała sobie gorącej herbaty z cytryną i usiadła przy stole. Na dworze padały delikatne płatki śniegu, migocząc w świetle latarni, tworząc prawdziwie świąteczną aurę.
Na chwilę wpatrywała się w okno, zapominając o dylematach, ale po chwili otrzepała się i wróciła do rzeczywistości. Wtedy wpadła na genialny, choć ryzykowny pomysł!
Następny poranek zaczął się dokładnie tak, jak zaplanowała Zuzanna: o dwunastej. Po rozciągnięciu się zobaczyła, że Krzysztof już wstał i krząta się w kuchni rzadkość, zwłaszcza przed świętami. Wstała z łóżka, założyła miękki szlafrok i ruszyła w jego stronę.
Co robisz? spytała, przyciemniając oczy od jasnego światła.
Chciałem zrobić ci śniadanie sylwestrowe uśmiechnął się Krzysiek, mieszając coś w misce.
Wygląda na to, że coś się pali nie powstrzymała się Zuzanna i roześmiała się, widząc dym unoszący się z patelni.
Gdy w końcu usiedli przy stole, Zuzanna zapytała męża, jak zamierza przyjąć gości, skoro nic nie kupiono i mieszkanie nie jest posprzątane.
Nie mogłem odmówić Kasi odparł, nie podnosząc wzroku z talerza.
No tak, twojej siostrze ciężko odmówić zmarszczyła brwi Zuzanna.
Masz jakiś pomysł? Wczoraj widziałam, jak zamyślona patrzyła w okno. Naprawdę podziwiam twoją cierpliwość, myślałem, że rozlejesz całe mieszkanie.
Najpierw zadzwoń do Kasi i zapytaj, czy przyjadą z przystawkami i sałatkami. Są czworo: dwoje dorosłych i dwoje dzieci.
Krzysztof skinął głową, wziął telefon i niepewnie wybrał numer siostry.
Cześć, Kasiu, Zuzanna planuje stół, chciałbym się upewnić, co przynieście, żeby się nie powtarzało.
Na drugim końcu rozległ się śmiech. Krzysiek, serio? Kiedy mam gotować? Mam dwójkę dzieci! Liczyliśmy, że Zuzanna sama coś wymyśli, jak zawsze odparła siostra.
Dzieci nie są maluchami, oboje chodzą do szkoły odpowiedział Krzysiek.
W tle usłyszeli hałas. Ojoj, przepraszam, coś znowu rozbiłem. Do zobaczenia po południu! zakończyła rozmowę.
Krzysiek wrócił do Zuzanny z zdezorientowaną miną.
Nie przyniosą nic, tak? spytała, patrząc na niego z nadzieją.
Nie i mama też. Obie powiedziały, że wolą odpocząć i spędzić czas razem, a nie gotować podsumował krótko.
Rozumiem. Myślałam tak samo westchnęła Zuzanna, przygryzając wargę. Chcę pojechać na Sylwesera do rodziców. Zaproponowali to już w czwartek, ale wolałam zostać w domu i nie powiedziałam ci. Pojedziesz ze mną? Nie mamy dużo czasu na zastanawianie się.
Wtedy będziemy kłócić się z rodziną Krzysiek spojrzał na żonę zdziwiony.
Albo będziesz kłócił się ze mną zaśmiała się Zuzanna.
Oczywiście wybieram ciebie odpowiedział Krzysiek i podniósł ręce w geście zgody.
Zuzanna postanowiła posprzątać mieszkanie, żeby w nowym roku wrócić do czystego lokum. Krzysztof ruszył na zakupy z listą, którą przygotowała żona. W centrum handlowym panowała atmosfera sylwestrowa: migoczące lampy, udekorowane choinki i figurki Świętego Mikołaja.
Przechodząc obok wystaw, Krzysiek odrzekł: No i wpadło! Choinka! Jak mogłem zapomnieć?
Bez namysłu zostawił wszystkie sprawy i poszedł prosto na bazar świąteczny. Wybrał małą, ale uroczą jodłę, której gałązki łaskotały mu twarz, kiedy niósł ją na ramieniu do domu.
Kiedy otworzył drzwi, Zuzanna odwróciła się i wykrzyknęła: Choinka? na twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
Udekorujemy? Jeszcze nic nie kupiłem z listy, po prostu chciałem cię pocieszyć.
Zawsze byłeś przeciwny żywej choince?
Nie wiem, w tym roku chciałem coś zmienić wzruszył ramiona.
Atmosfera stała się naprawdę świąteczna. Zuzanna nie tracąc czasu sięgnęła po pudełko z ozdobami z górnej półki i zaczęła ubierać drzewko. Z miłością wieszała bombki i lampki, a z każdym nowym dodatkiem pokój stawał się coraz bardziej magiczny.
Zajęła się tak, że kiedy Krzysztof wrócił, musieli się pospieszyć z pakowaniem.
Wszystko kupione? zapytała, przeglądając torby pełne jedzenia i drobiazgów.
Prawie, oprócz ryby. Nie była świeża, więc jedziemy jeszcze do jednej sklepowej. odpowiedział, a Zuzanna poczuła, jak serce napełnia się ciepłem.
Dobra, nie spodziewałam się takiego zaangażowania od ciebie przyznała, myśląc, że mąż nie przyjmie jej pomysłu i będą musieli całą noc zabawiać krewnych.
Wkrótce załadowali auto, a na zegarze było dopiero siedem wieczorem, a goście mieli przyjechać o dziesiątej. Droga do rodziców Zuzanny trwała ok. godziny, więc postanowili wyjechać wcześniej.
Zuzanna i Krzysztof stały przy otwartym bagażniku, pełnym paczek i prezentów. Z uśmiechem popatrzyła na męża: Mam nadzieję, że niczego nie zapomnieliśmy?
Wszystko jest, poza deserem. Możemy kupić coś po drodze.
Zuzanna skinęła głową i ruszyli w drogę.
Dom rodziców Zuzanny był przytulnym domkiem na wsi, wybudowanym zaledwie dziesięć lat temu, kiedy postanowili sprzedać mieszkanie w mieście i przeprowadzić się na łono natury. Rodzice byli pełni energii, nawet w starszym wieku nie tracili radości życia. Na zewnątrz dom ozdobiono girlandami, co wprowadzało świąteczny nastrój.
od zeszłego roku nie zdzieramy girland zaśmiał się ich tata, Antoni, gdy Zuzanna pochwaliła dekoracje.
Naprawdę? Nie zauważyłam, gdy w lecie wpadaliśmy w gościnę odpowiedziała Zuzanna z uśmiechem.
Rozładowując bagaże, Zuzanna podała ojcu torby: Przynieśliśmy trochę wszystkiego. Nie wiem, co planujecie gotować, ale na pewno się przyda.
Dajcie mi to, szybko! odezwał się Antoni, i dodał: A my z Krzyskiem zajmiemy się sauną w ogrodzie.
Antoni zbudował własnoręcznie małą saunę, wykończoną drewnem i wypełnioną aromatycznymi olejkami, które zawsze podawał gościom.
W międzyczasie Zuzanna i jej mama, Helena, włączyły świąteczne filmy i, pochłonięci przygotowaniami, nie zauważyli, jak minęło kilka godzin. Gdy zegar wybił dziewiątą, telefon Krzysztofa zaczynał dzwonić bez przerwy.
Krzysiek, otwieraj! Stoimy przy drzwiach rozkazała siostra, Sasha.
Nie ma nas w domu odparł niepewnie.
Gdzie jesteście? Kiedy wrócicie? zapytała z irytacją.
Jedziemy na wieś. Wszystko poszło w połowie, wrócimy dopiero po dwóch dniach wymyślił, nie chcąc słuchać zastrzeżeń.
Do wsi? A co z Sylwestrem? nie mogła uwierzyć.
Będziemy świętować tutaj, na wsi wyjaśnił.
Naprawdę? Sasha zmarszczyła brwi. A co z nami?
Macie jeszcze czas, żeby wrócić i spędzić święta w rodzinnych progach odpowiedział Krzysztof spokojnie.
Czy to znaczy, że mam całą noc zajmować się dziećmi? zapytała zirytowana.
Nie wiem, jak to rozwiązać przyznał.
Nie spodziewałam się takiej podłości. Może klucze są pod wycieraczką? dodała, próbując zachować nadzieję.
Teraz rozumiem, po co co roku jedziecie do znajomych zaśmiał się Krzysztof. Tylko moja żona cię przechytrzyła. Szczęśliwego Nowego Roku, kochanie! dodał i rozłączył się.
Krzysztof policzył do dziesięciu, a na ekranie pojawił się numer matki, Alwiny.
Tak, wyjechaliśmy nie czekając na odpowiedź, powiedział: Sylwestra będziemy świętować na wsi, nie zostawiliśmy kluczy.
Jak śmiesz tak z nami postępować? Liczyliśmy na was! wybuchła matka.
Rozumiem, ale tak się stało odparł. Skończyło się mi znoszenie, że wszystkie święta spędzamy w naszym małym mieszkaniu. Dlaczego nie zapraszacie nas? A przyjść na gotowe jedzenie to zawsze tak… dodał z irytacją.
Synu, naprawdę urodziłam cię, żeby znosić takie traktowanie? zapytała z goryczą.
Co? Sprawiedliwe? odpowiedziała w półszeptach.
Dobrze, rozumiem odpowiedziała matka smutno. Nie będziemy już wam przeszkadzać.
Alwina odłożyła słuchawkę, a Krzysztof wypuścił ciężki westchnienie. Rozmowa była trudna, ale nie chciał psuć relacji z rodziną.
Wszystko w porządku? zapytała Zuzanna, kładąc mu głowę na ramieniu.
Mama dzwoniła krótko odpowiedział.
Rozumiem westchnęła. Czy podjęliśmy dobrą decyzję?
Oczywiście! odwrócił się, patrząc na Zuzannę. Czekają na nas goście, przygotowują wszystko. A ja? zapytał smutno. Tylko wykorzystują mojąTrzymając się za ręce, patrzyliśmy, jak fajerwerki rozświetlają noc, i w sercach czuliśmy, że najważniejsze jest to, że jesteśmy razem.



