ZAPOMNIJ O MNIE NA ZAWSZE

Zapomnij, że kiedyś miałeś córkę powiedziała, odrywając się nagle, moja córka Zuzanna. Wszystko szło wzdłuż jednego toru. Litościło mnie zarówno ona, jak i były mąż.

Byliśmy uznawani za rodzinę wzorową. W domu panowały miłość, zrozumienie i wsparcie. W jednej chwili wszystko runęło. Zuzannie dopiero co skończyło się piętnaście lat trudny okres dojrzewania. A tata odchodzi do innej kobiety! Jak to pojąć, przyjąć? I Zuzanka zaczęła spływać w dół. Dziwne firmy, podejrzani chłopaki, alkohol Ja też nie wiedziałam, co zrobić z powrotem wracającym mężem. Wypędzić go, czy wybaczyć? Wybaczyć, ale jak dalej żyć, wciąż podejrzewając wszystko? Nie miałam odpowiedzi.

Mój Sławek potrafił kochać. Znamy się od ławki szkolnej. Potrafił zachwycać, czarować. Zakochałam się po uszy. Innych kandydatów na męża nie rozważałam. Sławek i tylko on! Rodzice również przychylili mój wybór lepszego zięcia nie znajdziesz. Ślub zorganizowaliśmy wystawnie, tak, żeby zapamiętano go na całe życie.

Zaczęły się codzienne obowiązki. Sławek zawsze chciał je upiększyć. Wróciłam pewnego dnia z pracy, a nasza łoże było pokryte płatkami róż. Zdziwiłam się.

Po co te ozdoby? całuję go w policzkę.
Pamiętasz, Zuzia? Tego dnia podszedłem do Twojego ławki i zaczęliśmy się bliżej poznawać zaśmiał się Sławek.
O Boże, nie wymyślaj! odrzuciłam, choć w duszy skakałem z radości. Mąż pamięta drobne momenty życia. Taki mam mężczyznę! Złoto

Sławek wrócił z delegacji z kupą kremów do twarzy.

Małgosiu, konsultowano ze mną każdy słoiczek i każdy tubek, teraz Ci wszystko opowiem. Rzuć patelnie, garnki. Potrzebuję zadbane żony, nie kucharki wciągnął mnie na kanapę obok siebie.

Czas mijał, a Sławek pozostawał czuły, troskliwy, uprzejmy. Byłam dumna z męża. Zuzanna go uwielbiała. Mieliśmy wspólny, tak powiedzmy, rodzinny biznes, który prosperował. Nie odmawialiśmy sobie niczego. Żyliśmy i cieszyliśmy się.

Zabraliśmy się do innego miasta do stolicy, Warszawy gdzie czekały lepsze perspektywy. Wszystko, co mieliśmy, zostawiliśmy i ruszyliśmy w nowe rejony. Wszystko szło gładko, biznes się rozwijał. Poznaliśmy jedną bizneswoman, Monikę, właścicielkę własnej firmy. Nawiązaliśmy współpracę, choć w późniejszym rozliczeniu żałowałabym, że nie odwróciłam się od niej. Wtedy jednak wszystko było piękne i cudowne. My z Sławkiem postanowiliśmy powiększyć rodzinę zaplanowaliśmy drugie dziecko. Naivnie…

Pewnego dnia Zuzanna wróciła ze szkoły i ostrożnie zapytała:

Mamo, czy tata naprawdę jest w delegacji?
Oczywiście, jakie są inne opcje? odpowiedziałam niewinnie.
Właśnie, Wiktoria widziała go w supermarkecie. Pewnie się pomyliła Zuzanna poszła do swojego pokoju.

Zastanowiłam się. Wiktoria przyjaciółka Zuzanny nie mogła pomylić Sławka z kimś innym. Była stałym gościem w naszym domu. Zadzwoniłam do niej.

Halo, Wiktoria! Co słychać? Spotkałaś dziś w sklepie wujka Sławka? Nie mogę do niego zadzwonić. podrapałam się.
Tak, ciociu Małgorzato, widziałam go z jakąś dziewczyną. Przytulali się i głośno się śmiali opisała mi w barwnych szczegółach.
A mój Sławek, nawiasem mówiąc, był już piątego dnia w drodze.

Dobrze, poczekam na rozwikłanie tej zagadki.

Trzy dni później przyjechał Sławek, zmęczony, ale w dobrym humorze.

Jak delegacja? Udana? zacząłem zakręcać śruby.
Tak, w porządku krótko odpowiedział.
Wiem wszystko, Sławku! Nie było żadnej delegacji! Kłamiesz! krzyknąłem.
Skąd taki pomysł, Małgosiu? bronił się Sławek.
Mam świadków twojej otwartej kłamstwa podciągnąłem rękę.
Małgo, najpierw nakarm męża po drodze, a potem będziesz się gniewać po próżno przeforsował żartem.

Chciałem, żeby to było śmieszne, przypadkowe, absurdalne! Ale czułem prawdę. Nie było wątpliwości. Jak to możliwe, że przegapiłam ukochanego męża, nie dopilnowałam go? Pomiędzy nami zawisło milczenie, napięcie, nieporozumienie. Zuzanna wyczuwała, że w rodzinie są problemy. Dzieci od razu zauważają i czują zmiany w relacjach rodziców.

Nie chciałam drążyć męża, grzebać w brudnej bieliźnie. Co ma być, niech będzie. Sławek nie odejdzie, wiedząc, że jestem w ciąży.

Niestety stało się nieodwracalne. Wezwała mnie karetka do szpitala. Wyszłam stamtąd już bez dziecka. Poronienie. Lekarz wytłumaczył to stresem. Czułam się jak odsłonięty przewód elektryczny.

Sławkowi ręce rozluźniły się. Wkrótce odszedł do tej Moniki, bizneswoman… i tak, do niej. Zostałyśmy same ja i Zuzanna. Płakaliśmy i płakaliśmy. Ziemia usuwała się spod nóg. Świat się trząsł. Nie chciałam żyć. Gdyby nie Zuzanna, rozstałabym się z życiem.

Wyobraziłam sobie, jak Zuzanna cierpi sama! Jak można taką kruchą duszę obarczyć? Nie mogło tak być! Dziękuję córce, że nie pozwoliła mi popełnić grzechu. Zuzanna, widząc mój rozpacz, stała przy mnie. Zbliżyłyśmy się w tamtym trudnym czasie.

Nocne przygody córki zakończyły się. Zuzanna ucichła, bo musiała ratować matkę. Musiałam na nowo nauczyć się żyć, oddychać, kontaktować z ludźmi.

Po dwóch latach pojawił się mój były mąż. Nie mogłam na niego patrzeć. Stał się dla mnie obrzydliwy. Zbyt wiele bólu Sławek zadał naszej córce i mnie. Tego nie wybaczam. Oczywiście wpuściłam go do domu. Co powie? Co zaoferuje? Teraz łączy nas tylko Zuzanna. Nic więcej. Wszystko przeszło jak woda przez piasek bez śladu. Stojymy, milczymy, jak obcy i niemi.

Jak się macie, Małgo? zadał głupi pytanie Sławek.
A co cię to obchodzi? Co nagle o nas pamiętasz? Tęsknisz? próbowałam ironicznie.
Zuzanna w domu? najwyraźniej chciał u córki wsparcia.

Zuzanna niechętnie wyszła z pokoju, złożyła ręce na piersi i spojrzała na ojca z pogardą.

Zuzanko, kochanie, wybacz mi, proszę! był żałosny.
Zapomnij, że miałeś kiedyś córkę! Zuzanna wróciła do swego pokoju.
Powtórzyć? drwiłam z byłego męża.

Sławek odszedł.

Znajomi powiedzieli mi, że jego kochanka odebrała mu cały biznes i zostawiła go na nic. Dlatego przyszedł do nas, licząc na wybaczenie i przyjęcie.

Trzy lata minęły. Zuzanna studiuje na uniwersytecie, ja pracuję w dużej firmie. Życie było spokojne, bez namiętności i rozterek. Pełny spokój.

Znowu snułam o nierealnych planach. Chciałam wydać Zuzannę za dobrego chłopaka i spokojnie czekać na emeryturę. Myślałam o kupnie kotka albo pieska, by troszczyć się o zwierzątko. Czego mi jeszcze brak? Miałam wtedy trzydzieści siedem lat.

Los uśmiechnął się do mnie. Do naszej firmy często przyjeżdżały delegacje z Turcji. Jeden z tureckich przedstawicieli, Fatih, zaczął obdarzać mnie wyraźnymi zalotami. Otaczał mnie troską, zaletał komplementami, rozweselał, podsuwał zielone trawki. I poddałam się przeznaczeniu.

Szczerze mówiąc, ten niecodzienny Turk podobał mi się. Inteligentny, przystojny, uprzejmy. Wkrótce pobraliśmy się. Fatih oczarował moich rodziców. Mama i tata początkowo byli zszokowani zięciem cudzoziemcem, ale Fatih serwował im tureckie potrawy, żartował i zapraszał do Ankary, więc rodzice pobłogosławili nasz związek.

Dla mnie ważne było błogosławieństwo córki. Przecież zamierzałam przeprowadzić się do męża w Turcję. Zuzanna, widząc mnie rozpromienioną i zakochaną, oczywiście wyraziła zgodę.

Mamusiu i Fatih, niech wam los zawsze sprzyja!

Po jakimś czasie Zuzanna wybaczyła nieporadnemu ojcu i nawet zaprosiła go na własny ślub.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − czternaście =

ZAPOMNIJ O MNIE NA ZAWSZE