Zapomniałeś zaprosić nas na imprezę!

Zapomnieliście nas zaprosić na imprezę

Kinga kochała swojego męża miłością wielką i bezwarunkową. Czuła, że ma niewiarygodne szczęście Jakub był mężczyzną troskliwym, czułym i zawsze stawiającym ją na pierwszym miejscu.

Niestety, z jego rodziną już tak różowo nie było. Mawia się, że w każdej rodzinie musi być czarna owca. U Jakuba sytuacja wyglądała odwrotnie to on był jedyną normalną osobą, podczas gdy reszta roztaczała wokół siebie aurę lekkiego niesmaku.

Weźmy na przykład teścia. Za każdym razem, gdy widział Kingę, oznajmiał, że ta dziewczyna się zaokrągliła i pewnie kogoś tam chowa.

Problem w tym, że Kinga była w świetnej formie i nie przytyła ani dekagrama od czasu poznania jego rodziny. Ale Czesław, bo tak miał na imię, zdawał się tego nie dostrzegać. Jego uwagi były jak refren w nudnej piosence powtarzalne i nie na miejscu. Nawet gdyby Kinga schudła dziesięć kilo, i tak pewnie stwierdziłby, że wygląda jak w ciąży.

Nie byłoby w tym może nic złego, gdyby nie fakt, że Czesław uwielbiał chodzić po domu na wpół rozebrany i opowiadać nieśmieszne żarty, po których w pomieszczeniu zapadała cisza bardziej niezręczna niż milczenie na egzaminie ustnym.

Teściowa, Bronisława, z kolei miała dar pouczania wszystkich o wszystkim, nawet jeśli nie miała o tym zielonego pojęcia.

Wykładała Kindze, jak nosić make-up, jak się ubierać, a kiedy para wprowadziła się do nowego mieszkania, Bronisława biegała od pokoju do pokoju, pouczając, gdzie powinna stać lodówka i dlaczego wybór kanapy w tym odcieniu to katastrofa estetyczna.

A potem była jeszcze siostra Jakuba Paulina, kobieta lekka jak piórko na wietrze, z dwójką dzieci od różnych ojców, z którymi nigdy nie łączyły jej poważne relacje. Paulina ciągnęła swoje pociechy na każdą rodzinną imprezę i traktowała świat jak wielki parking z naklejką matka na gapę.

Dostawała alimenty, zasiłki, mieszkała u rodziców, a i tak polowała na wszystko, co darmowe. Nawet rzeczy, które były jej kompletnie niepotrzebne, lądowały w jej torbie z okrzykiem przyda się!.

Jej dzieci wychowywały się jak dzicz rozrabiały, zaglądały do cudzych szafek i podjadały słodycze bez pytania. Paulina nigdy ich nawet nie łajała.

Kinga do dziś dębieje na wspomnienie ich wizyty po przeprowadzce. Paulina podarowała im zestaw do herbaty, który ewidentnie sama dostała w prezencie od kogoś innego (była na nim przyklejona kartka dla Grażynki), a po ich wyjściu okazało się, że zniknęła połowa przekąsek, nowa waza leżała w kawałkach, a na zasłonach widniały ślady czegoś, co Kinga wolała uznać za czekoladę.

Nic dziwnego, że gdy zbliżały się jej urodziny, postanowiła nie zapraszać rodziny męża. Inaczej impreza zamieniłaby się w koszmar teść komentowałby jej wagę, teściowa dawała życiowe rady, a Paulina z dziećmi przetrząsnęłaby mieszkanie w poszukiwaniu darmowych rzeczy.

Czuła się trochę źle z powodu tej decyzji, ale liczyła, że Jakub zrozumie.

Kochanie, chciałabym świętować urodziny w domu. Zaproszę rodziców i paru znajomych powiedziała.

Jasne, zgoda. W końcu nie remontowaliśmy tego mieszkania dla ozdoby, prawda? uśmiechnął się.

No właśnie. Teraz wygląda jak studio sesyjne. Ale

Co?

Proszę, nie gniewaj się. Ale nie chcę zapraszać twoich rodziców.

Jakub westchnął i skinął głową.

Wybacz, ale naprawdę ciężko mi z nimi A w moje urodziny chciałabym się zrelaksować, a nie stresować dodała przepraszająco.

Rozumiem, nie tłumacz się. Oni faktycznie potrafią dać w kość.

Nie jesteś zły?

Skąd. To twój dzień, ma być tak, jak chcesz.

Kinga po raz kolejny upewniła się, że jej mąż to najcudowniejszy człowiek na świecie. Czasem myślała, że musiał być adoptowany to by wszystko wyjaśniało.

Nie powiedziała teściom o imprezie, tłumacząc, że spędzą ten wieczór sami. Nawet poprosiła Jakuba, żeby milczał jak grób.

Niestety, jakoś się wydało. Bronisława zadzwoniła do matki Kingi, żeby omówić pewną sprawę, i przypadkiem wygadała się o przyjęciu.

No więc tak nas traktuje twoja żona! wrzeszczała teściowa. Nie jesteśmy godni, tak?!

Mamo próbował ją uciszyć Jakub Kinga po prostu chciała spędzić ten dzień z rodzicami i przyjaciółmi. To jej wybór. Gdyby miała dużą imprezę, na pewno by was zaprosiła.

Ach, rozumiem. No to przekaż swojej żonie, że jesteśmy strasznie obrażeni!

Po tych słowach Bronisława rzuciła słuchawką, a Jakub tylko pokiwał głową. Rozumiał Kingę doskonale. Może nie wypadało tego głośno mówić, ale zawsze wstydził się swoich bliskich. Nie chciał, żeby i ona się przez nich męczyła.

Postanowił więc nie psuć jej nastroju przed imprezą. Opowie jej o awanturze później.

Rankiem, gdy Kinga skończyła dwadzieścia sześć lat, Jakub wręczył jej bukwiat róż i bon na spa. Wiedział, że ostatni rok dał jej w kość ślub, remont, przeprowadzka, a do tego natłok pracy w biurze. Należało jej się wytchnienie.

Goście zaczęli się zjawiać po południu. Kinga postarała się smaczne jedzenie, gustowna sukienka, idealnie ułożone włosy. Wyglądała pięknie i była gotowa na niezapomnianeOkazało się jednak, że najlepszym prezentem był widok, jak Jakub bez wahania wyrzuca za drzwi swoją rozdętą rodzinę, dowodząc po raz kolejny, że w ich związku liczy się tylko ona i że czasem adopcja to jednak zbawienna sprawa.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście − 7 =

Zapomniałeś zaprosić nas na imprezę!