No słuchaj, muszę ci opowiedzieć, co się dzisiaj wydarzyło. Stoi on i tak pewnie siebie wydaje rozkazy o moim mieszkaniu, a ja mu na to zimno: Chyba zapomniałeś, że to mieszkanie jest moje kupione przed ślubem!
Kinga odstawiła filiżankę kawy na parapet i zamyśliła się, patrząc przez okno. Dziesięć lat oszczędzała na to mieszkanie, harując na dwóch etatach. Każdą złotówkę odkładała, odmawiając sobie wszystkiego. A teraz
Kinguś, postanowiłam trochę przemeblować dobiegł ją głos teściowej z salonu. Ta sofa ewidentnie stoi nie tam, gdzie trzeba.
Kinga westchnęła. Barbara Stanisławowa znowu wpadła bez zapowiedzi, otwierając drzwi własnym kluczem. Który, nawiasem mówiąc, kazała sobie zrobić na wszelki wypadek.
Nie ma potrzeby nic przestawiać weszła do salonu. Ja tu czuję się dobrze.
Jak można tu czuć się dobrze? teściowa załamała ręce. Tu wszystko jest nie tak według feng shui! Oglądałam wczoraj program
Barbaro Stanisławo, naprawdę nie chcę zmian.
Krzysiu! teściowa podniosła głos, gdy zobaczyła syna. Powiedz swojej żonie, że w rodzinie należy słuchać starszych.
Krzysztof zawahał się, patrząc to na matkę, to na żonę.
Mamo, może nie teraz?
To kiedy? Twój ojciec i ja nie młodniejemy. Wkrótce będziemy potrzebować opieki. A tu macie tyle miejsca
Kinga zacięła zęby. No i zaczęło się. To, czego obawiała się od samego początku małżeństwa. Barbara Stanisławowa metodicznie sprawdzała grunt pod przeprowadzkę.
Macie przecież piękne trzypokojowe mieszkanie przypomniała Kinga.
Piękne, mówisz! machnęła ręką teściowa. Piąte piętro bez windy. W naszym wieku to już ciężko. A wy macie drugie piętro, sklepy pod nosem
Mamo, pogadamy później Krzysztof próbował interweniować.
O czym tu gadać? Myślałam, że jesteśmy rodziną. A rodzina powinna trzymać się razem. Twoja siostra od razu wzięła rodziców do siebie
Ale Tomek, mąż Asi, kupił to mieszkanie Kinga nie wytrzymała. A ja sama na to zapracowałam. Przed ślubem.
O, zaczyna się! teściowa znów załamała ręce. Moje, twoje W rodzinie wszystko powinno być wspólne!
Kinga ma rację Krzysztof niespodziewanie stanął po jej stronie. To jej mieszkanie.
Synu, co ty mówisz? Barbara Stanisławowa dramatycznie przyłożyła dłoń do serca. Całe życie dla ciebie A ty
Mamo, nie teraz, proszę Krzysztof wziął matkę pod ramię. Chodź, odprowadzę cię.
Gdy drzwi zamknęły się za teściową, Kinga opadła ciężko na fotel. Trzy lata małżeństwa, a te rozmowy nie ustawały. Najpierw aluzje, potem rady co do remontu, a teraz już wprost
Przepraszam za mamę Krzysztof usiadł obok. Wiesz, że ona się o nas martwi.
O nas? Kinga uśmiechnęła się gorzko. Ona po prostu chce kontrolować każdy nasz krok.
No weź
Krzysiu, wpada bez zapowiedzi. Przestawia rzeczy. Krytykuje wszystko od zasłon po moje gotowanie. A teraz jeszcze chce się wprowadzić!
No ale rodzice naprawdę nie młodieją westchnął. Może powinniśmy to przemyśleć? To w końcu moi rodzice
Kinga zerwała się jak oparzona.
Co znaczy «przemyśleć»? Serio sugerujesz, żeby ich tu sprowadzić?
No nie od razu, ale z czasem
Krzysiu, to mieszkanie to jedyna rzecz, na którą zapracowałam sama. Dziesięć lat oszczędzania, rozumiesz? To moja przestrzeń, moje
Teraz nasza poprawił łagodnie. Jesteśmy rodziną.
Kinga oniemiała. Przez myśl przemknęło: Ty też? Już uważasz moje mieszkanie za swoje?
A propos Krzysztof mówił dalej, jakby nic się nie stało skoro już mówimy o mieszkaniu Konsultowałem się z pośrednikiem.
Z jakim pośrednikiem? Kinga zesztywniała.
No, mama poleciła kogoś znajomego. Kompetentny gość. Mówi, że jeśli sprzedamy twoje mieszkanie
Co?! Kinga odwróciła się gwałtownie. Sprzedać MOJE mieszkanie?
Nasze poprawił. No więc, jeśli sprzedamy nasze i rodziców, możemy kupić dom za miastem. Będzie miejsce dla wszystkich, a powietrze lepsze
Kinga wpatrywała się w męża, nie wierząc własnym uszom. Oni z matką już wszystko zaplanowali? Za jej plecami?
Krzysiu, ty w ogóle rozumiesz



