Zapomniałaś nas zaprosić na uroczystość

Zapomniałaś nas zaprosić na przyjęcie

Roksana bardzo kochała swojego męża. Uważała, że miała z nim wielkie szczęście. Wawrzyniec był troskliwym i kochającym mężczyzną, który starał się robić wszystko dla swojej ukochanej.

Natomiast z rodziną męża Roksanie nie poszczęściło się. Jest takie powiedzenie, że w każdym stadzie jest czarna owca, ale w ich rodzinie było dokładnie odwrotnie. Miało się wrażenie, że jedynym normalnym człowiekiem był Wawrzyniec, a reszta rodziny była dziwna.

Teść, na przykład, za każdym razem, kiedy widział Roksanę, pytał, czy nie przybrała trochę na wadze. A może po prostu ma kogoś w brzuchu?

Mimo że Roksana była w doskonałej formie i od momentu poznania rodziców męża nie przytyła ani kilo, jakoś to nie przeszkadzało Stefanowi. Zdawało się, że ten tekst miał w standardzie, i nawet gdyby Roksana schudła dziesięć kilo, to i tak by jej to powiedział.

Do tego ciągle opowiadał żarty przesadnie bezpośrednie, za co Roksana się wstydziła. Było jej niezręcznie w jego obecności, a to, że chodził po domu z odkrytym torsem, tylko dodawało niezręczności.

Teściowa, Bożena, uwielbiała wszystkich czegoś uczyć. Nawet jeśli sama nie za bardzo się na tym znała.

Uczyła Roksanę, jak się modnie ubierać, mówiła, jak powinna się obciąć, jaką szminkę nałożyć. A kiedy Roksana z Wawrzyńcem wprowadzili się do nowego mieszkania, Bożena całkowicie się rozkręciła. Wtrącała swój ciekawski nos w każdy kąt, krytykowała i mówiła, jak powinno się wszystko urządzić.

Była jeszcze młodsza siostra Wawrzyńca, zmienna dziewczyna z dwójką dzieci. Dzieci miały różnych ojców, a Magda nie była w żadnym z nich w poważnym związku. Wszędzie ciągnęła dzieci za sobą, i przez to, że była matką, uważała, że wszyscy powinni jej ustępować. Ustępować miejsca w środkach transportu, przepuszczać ją w kolejkach.

Pomimo tego, że dostawała alimenty i zasiłki, a także mieszkała u rodziców, Magda ciągle szukała darmowych rzeczy. Nawet jeśli ich nie potrzebowała, to brała. Miała jakiś szał, byleby zdążyć złapać coś pierwsza. Dlatego ich dom był pełen paczek pieluch, niepotrzebnych ubrań i zabawek, które Roksana próbowała sprzedać. Połowa rzeczy była niepotrzebna, ale Magda twierdziła, że to jej biznes: brała za darmo, udając biedną, i sprzedawała dalej.

Jej dzieci były niewychowane i bezczelne. Wina leżała w dużej mierze po stronie matki. Kiedy odwiedzały kogoś, szukały czegoś do jedzenia, brały wszystko bez pytania, a Magda nigdy ich nie upominała.

Roksana przerażona wspominała ten jedyny raz, kiedy siostra męża przyszła z dziećmi na parapetówkę. Podarowała zestaw do herbaty, który z pewnością zdobyła nieodpłatnie, a po ich wyjściu nie zostało ani jednej słodyczy, nowa waza była stłuczona, a firanki ubrudzone czekoladą. Roksana przekonywała siebie, że to tylko czekolada.

Nic dziwnego, że kiedy zbliżały się jej urodziny, zdecydowała, że nie zaprosi rodziny męża. Bała się, że jej święto będzie bezpowrotnie zniszczone. Teść opowiadałby nietaktowne żarty, teściowa pouczała, a Magda by coś wyłudzała, podczas gdy dzieciaki demolowałyby mieszkanie.

Roksana czuła się troszkę niezręcznie przed mężem za tę decyzję, ale miała nadzieję, że ją zrozumie.

– Wawrzyniec, chcę spędzić urodziny w domu. Zaproszę rodziców i kilku przyjaciół.

– Dobrze, jestem za. W końcu po coś tak pięknie urządzaliśmy to mieszkanie – uśmiechnął się mąż.

– Tak, dokładnie. Teraz wygląda to jak studio do sesji zdjęciowych. Tylko…

– Co? – zaniepokoił się Wawrzyniec.

– Proszę, nie obraź się. Ale nie chcę zapraszać twoich krewnych.

Wawrzyniec ciężko westchnął i skinął głową.

– Przykro mi, ale naprawdę ciężko mi się z nimi obchodzi. W swoje urodziny chcę się zrelaksować, a nie czekać na nieustanne niespodzianki – powiedziała z zakłopotaniem Roksana.

– Rozumiem wszystko, nie musisz się tłumaczyć. Rzeczywiście z nimi trudno.

– Nie złościsz się?

– Nie, skądże. To przecież twój dzień i ma wyglądać, jak chcesz.

Roksana kolejny raz uświadomiła sobie, że jej mąż jest najlepszym mężczyzną na świecie. I znów nie mogła powstrzymać zdziwienia. Może on jest adoptowany? To by wszystko tłumaczyło.

Roksana nie powiedziała teściom, że będzie obchodzić urodziny. Powiedziała, że spędzą ten dzień z Wawrzyńcem we dwoje. I poprosiła męża, żeby nic im nie mówił.

Mimo to i tak się dowiedzieli. Teściowa zadzwoniła do mamy Roksany, by dowiedzieć się czegoś na jej temat zawodowy, a mama się wygadała.

– Jak twoja żona mogła nam to zrobić! – krzyczała Bożena. – Nie pasowaliśmy do siebie, tak?!

– Mamo – próbował ją uspokoić Wawrzyniec – Roksana chciała świętować tylko ze swoimi rodzicami i kilkoma bliskimi przyjaciółkami. To jej urodziny, więc ona decyduje. Gdyby było jakieś huczne przyjęcie, na pewno byście zostali zaproszeni.

– Rozumiem wszystko. Przekaż swojej żonie, że bardzo się na nią obraziliśmy!

Mama się rozłączyła, a Wawrzyniec pokręcił głową. Doskonale rozumiał swoją żonę. Może to nie było dobrze mówić, ale całe życie było mu wstyd za swoich bliskich. I nie chciał, żeby Roksana musiała się wstydzić.

Dlatego nic jej nie powiedział, nie chciał psuć święta. Postanowił, że opowie o słowach matki po urodzinach.

Rano, kiedy Roksanie stuknęło dwadzieścia sześć, Wawrzyniec podarował jej bukiet kwiatów i voucher do SPA. Wiedział, że Roksana była bardzo zmęczona w tym roku. Najpierw ślub, potem remont i przeprowadzka. Jeszcze na pracy miała burzę. Chciała odpocząć.

Popołudniem zaczęli się zjawiać goście. Roksana starała się: przygotowała smaczny obiad, ubrała się elegancko, zrobiła fryzurę. Widać było, że jest szczęśliwa i czeka na mnóstwo wrażeń.

Ale nie wiedziała, co ją czeka.

Kiedy wszyscy zasiedli, zadzwonił dzwonek do drzwi.

– To pewnie tort – zerwała się Roksana – zupełnie o nim zapomniałam, więc zamówiłam w ostatniej chwili.

Z uśmiechem otworzyła drzwi, lecz uśmiech nagle zniknął z jej twarzy. Za drzwiami stali niepożądani goście. W komplecie.

– Wszystkiego najlepszego, Roksano! – wykrzywiła usta teściowa. I podała jej pojedynczą różę. – Wpuścisz nas na chwilę?

Nie było co robić, musiała się przesunąć.

Natychmiast zrobiło się głośno. Dzieci Magdy zrzuciły buty i pognały do stołu. Teść szybko powiedział, że Roksana źle dobrała rozmiar sukienki.

– Powinna być rozmiar większa – zaśmiał się.

– Chyba zapomniałaś nas zaprosić – kontynuowała teściowa – widzę, że masz gości. Tylko nas na liście nie było. Roksano, ludzi zaprosiłaś, a podłóg zapomniałaś umyć.

Chciała Roksana powiedzieć, że to przecież ich wnuki nabrudziły, ale ostatecznie się wstrzymała.

Nastrój spadł. Dzieci natychmiast zaczęły hałasować, brać jedzenie rękami, szukać cukierków po szafkach. A potem młodszy zaczął płakać, bo nie znalazł tortu.

– Mogłaś przecież kupić tort, spójrz, Jasiu się zasmucił! – wypomniała Magda. – A to co, dostałaś perfumy? Daj, wypróbuję. Oddasz mi stare.

W tym czasie Roksana nie powiedziała ani słowa. Wawrzyniec również milczał, obserwując swoją rodzinę. Jak zajmują miejsca przy stole, jak domagają się talerzy, jak mama krytykuje jedzenie, a tata rzuca dziwne żarty.

Cierpliwość Wawrzyńca skończyła się, kiedy Magda, myśląc, że nikt jej nie widzi, ukradła kopertę z pieniędzmi, która leżała na stoliku obok. Tam były wszystkie prezenty.

– Połóż to z powrotem! – krzyknął Wawrzyniec.

– O czym ty mówisz? – zamrugała oczami Magda.

– Widziałem wszystko!

– Tylko chciałam dołożyć jakieś pieniądze – zaczęła się bronić siostra.

– Wawrzyniec, nie czepiaj się Magdy, nie psuj wieczoru – upomniała go mama. – Lepiej przypomnij swojej żonie, że nieładnie nie zapraszać krewnych.

– I powiedz jej, żeby też zmieniła rozmiar sukienki – zaśmiał się teść – wszystkie fałdki widać.

– Dość! – Wawrzyniec uderzył ręką o stół, że nawet dzieci zamilkły. – Mamo, tato, Magdo, czas na was.

– Co?! – oburzyła się mama. – Jak śmiesz?

– Jak wy mogliście przyjść bez zaproszenia? Jak możecie obrażać moją żonę? Dlaczego twoje dzieci, Magda, mogą się tak zachowywać? Dopóki nie nauczycie się manier, nie macie czego tu szukać.

Naturalnie wybuchł skandal. Roksana odetchnęła z ulgą dopiero, gdy nieproszeni goście wyszli.

Niestety, urodziny były zepsute. I chociaż przyjaciele i rodzice próbowali rozweselić Roksanę, trudno było przywrócić wcześniejszy nastrój.

Ale był też plus: Roksana po raz kolejny upewniła się, że wybrała właściwego partnera życiowego. Mężczyznę, który potrafi stanąć w jej obronie, który odpiera nawet swoich bliskich. I cokolwiek by się nie działo, Roksana wiedziała, że będzie po jej stronie. I to był chyba najlepszy prezent w jej życiu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 3 =

Zapomniałaś nas zaprosić na uroczystość