ZANIM SIĘ ROZSTANIEMY

Zanim się rozstali

Aleksander kochał swoją żonę Weronikę. Nie mógł jej mieć dostatecznie. Po sześciu latach małżeństwa, wciąż bez dzieci, wciąż szukał sensu w codziennym życiu. Weronka była o siedem lat młodsza od męża. Aleksander wziął ją za rękę, gdy ledwie skończyła osiemnaście, więc przekonywał sam siebie, że przed nami jeszcze całe pole do uprawy. Na potomstwo miał czas najpierw dom, potem wioska letniskowa, a potem sauna

Zanim się obejrzał, wyremontował mieszkanie w Warszawie, zbudował domek w Mazurach, a potem stawiał kolejny garaż. Kupił masę sadzonek, egzotycznych roślin i posadził dziesięć odmian truskawek. Na rabacie królową była chryzantema tak zwany wisienkowy akcent , bo Weronka uwielbiała te kwiaty. Często powtarzała do Aleksandra:

Jeśli chcesz być szczęśliwy przez całe życie, uprawiaj chryzantemy. To mądrość wschodnia.

I Aleksander wciąż szukał nowych odmian, bo kto odmówiłby szczęścia? W październiku chryzantemy naprawdę rozkwitały. Nie bez powodu nazywano je królową jesieni. Fioletowe, różowe, białe, igiełkowe kulki rozświetlały cały ogród. Sąsiadom nie mogło dojść do głowy, by nie przystanąć i podziwiać tę feerię. Co za znakomita para, wszystko im rośnie, buja się i kwitnie.

Aleksander nie znał spoczynku. Pracował od świtu do zmierzchu, a Weronka chętnie pomagała w domu. Nie chciał, by żona pracowała gdzie indziej czy to z zazdrości, czy z prawdziwej troski, nie miał pojęcia. Mąż żywiciel, żona strażniczka domowego ogniska mawiał z dumą. Na początku Weronkę cieszyło to zapracowane podejście męża. Gotowała wykwintne potrawy, piekła ciasta, konfigurowała przetwory i kompoty. Po kuchni przyszywała modne swetry, haftowała serwetki koralikami i malowała obrazy.

Z czasem jednak zaczęła zastanawiać się nad przyszłością tej małej rodziny. Po co to wszystko, jeśli nie będzie nikogo, kto będzie nas dziedziczyć? myślała. Potrzebuję tylko Aleksandra przy sobie. Wiedziała, że pewnego dnia Aleksander powie:

No i tak, kochanie, przygotowałem ziemię pod powiększenie rodziny. Teraz Twoja kolej.

A ona odpowiedziała: Przykro mi, mężu, ale nie będzie naszych potomków. Wiesz, że moja siostra też nie ma dzieci?. Aleksander kochał Weronkę, ale ich pusta miłość wkrótce mogła utknąć w martwym punkcie. Wkrótce znalazłby nową, płodną partnerkę, a Weronka coraz częściej kroczyła pośród smutnych myśli.

Gdy myśli te stały się nie do udźwignięcia, Weronka postanowiła, że trzeba zerwać ten węzeł raz na zawsze. Będzie bolało, ale nie ma innego wyboru. Musimy działać, póki jesteśmy młodzi. pomyślała. Aleksander nigdy nie zamierzał jej ganić, ani słowem, ani spojrzeniem.

Koledzy z pracy podpowiadali Aleksandrowi o potrzebie potomstwa. Plotki w biurze rozchodziły się szybciej niż wieści o nowej promocji w marketach. Aleksander najpierw żartował, że brak mieszkania, potem mówił o potrzebie letniego domu, a w końcu stwierdził: Wystarczy nam we dwójkę.

W biurze była też Inna koleżanka, którą wszyscy znali jako nieskończenie zakochaną w Aleksandrze. Nie ukrywała swojej nieodwzajemnionej miłości, ale nie śmiała drzeć rodziny. To grzech mawiała, uśmiechając się słodko przy porannych kawach i dotykając delikatnie jego ramienia. Aleksander nie zwracał uwagi na jej subtelne flirty. Jestem żonaty i kocham swoją żonę! Nie potrzebuję romansów w pracy. Weronka o Innej wiedziała, ale nie traktowała jej jako rywalki.

Pewnego wieczoru wracając do domu, Aleksander nie znalazł żony. Na kuchence wciąż ciepły obiad, a na stole kartka. Pismem Weroniki było:

Kochany Aleksandrze! Przepraszam, że nie udało nam się zbudować pełnej rodziny. Idź swoją drogą bez mnie. Na zawsze Twoja, Weronka.

Aleksander zamarł. Przez te sześć lat poświęcił się rodzinie, nosił Weronkę na rękach i nie widział nikogo innego. Myślał, że jego wyspka szczęścia istnieje tylko przy niej. Gdy ona odeszła, poczuł się, jakby utracił najcenniejszy skarb. Co jej brakowało? Ludzie żyją i bez dzieci, dają radę rozmyślał, wciągając ciężki oddech. Nie było odwrotu, trzeba było iść dalej. Stał się milczący, ponury, nie wyobrażał sobie kolejnej kobiety. Życie straciło barwy.

Dziesięć lat później Aleksander został wysłany w pilną delegację. Nie miał biletów, więc musiał kupić bilet kolejowy do Szczecina. Pociąg już ruszał, więc wsiadł w pośpiechu, zdyszany, i otworzył swój przedział.

Dobry wieczór! zwrócił się do kobiety przy oknie.

Kobieta odwróciła się.

Weronka? Ty? wyszeptał Aleksander, aż usiadł ze zdumienia.

Aleksandrze? nie od razu rozpoznała swoją byłą.

Oboje wpadają w objęcia, tak jakby nigdy się nie rozstali. Stały tak, przytuleni i milczący, dopóki nie wróciła świadomość. Ile lat minęło! pomyślał. Weronka, z drżącym głosem, pytała:

Opowiedz, co u Ciebie! Rodzina? Dzieci?

Tak, rodzina… siedem lat małżeństwa. Pamiętasz Inna? Była moja żona. Mamy dwie córki wymamrotał, jakby przepraszając.

Ja też mam rodzinę. Mąż i dwóch synów. Weszłam w to małżeństwo jak w wodę, uciekałam od siebie. Teraz jest spokojnie. Mój mąż jest szefem w Warszawie, przeprowadziliśmy się tam.

Nie mogę uwierzyć! westchnął Aleksander. Życie nas rozrzuciło. Gdybyś tylko zawołała, przyjechałbym w mig!

Nie mogę, bo nie chcę ranić męża. Jest świetny, kocha synów i chce mieć córkę. Traktuje mnie jak boginię. To może być ważniejsze niż miłość…

Tę noc poświęcę Ci chcę poczuć Twój oddech, umrzeć w Twoich dotykach. To jedyne, co mi zostaje, wyznała Weronka, a jej oczy błysnęły.

Rano pociąg zbliżał się do Szczecina. Weronka przygotowała się do wyjścia, niecierpliwie czekając na przyjazd. Aleksander, obserwując jej starania, poczuł zazdrość, jakby to była noc pełna nieprzespanej miłości.

To już stacja. powiedziała Weronka, całując go w policzek. Odrzuciła się od tłumu, machała ręką i ruszyła w stronę peronu. Tam stał jej mąż z dwoma chłopcami, trzymając bukiet białych chryzantem. Weronka rzuciła się w ich ramiona, pocałowała męża, spojrzała w stronę Aleksandra i szepnęła cicho:

Żegnaj, kochany!

Aleksander skinął głową, wyszedł powoli z przedziału i patrzył za odjeżdżającą rodziną z lekko gorzkim uśmiechem. Tak, mówią, że szczęścia nie da się spakować w walizkę. Czas iść dalej.

Po dziewięciu miesiącach Weronka urodziła córkę. Mąż był wniebowzięty, a życie toczyło się dalej, pełne nowych rozdziałów.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × dwa =

ZANIM SIĘ ROZSTANIEMY