Teraz modne jest mówienie o tym, że przyjaźnie damsko męskie istnieją i mają się dobrze. Szkoda tylko, że zwykle to wygląda tak, że jedna strona tej przyjaźni kocha, jest zaangażowana i liczy na to, że tamta druga osoba także coś poczuje, podczas gdy ta właśnie druga strona nie traktuje tej relacji w ogóle poważnie. Zdarza się też, że kusi, daje mylne sygnały, a potem gdy słyszy o związku po prostu ucieka i zostawia tamtą osobę samotną, porzuconą i z poczuciem winy.
Byłem w takiej relacji 6 lat. Zakochałem się gdy tylko ją zobaczyłem. Nawet kiedy wiedzałem, że nic z tego nie będzie, bo ona mnie nie chce, wciąż ją kochałem, nie mogłem po prostu przestać, ale wiadomo, z miłości robi się dziwne i głupie rzeczy. Martwiłem się o nią i byłem na każde jej zawołanie – kiedy tylko miała z czymś problem, biegłem do niej pierwszy. A ona wolała innego, który ją ignorował, jawnie ją poniżał, ale mimo tego biegała za nim jak pies za kością. Darzyła go jakimś dziwnym uczuciem, a on ją do siebie przybliżał, potem znów odpychał i robił to tylko dla zabawy, tym bardziej, że był żonaty i było wiadomo, że nic z tego nie będzie. Ja byłem dla niej tylko wiernym przyjacielem i ratownikiem, kimś od trudnych sytuacji. Nierzadko rzucałem wszystko i biegłem do niej, by ją wyciągnąć z najgorszych kłopotów. To mnie wypłakiwała się w rękaw, kiedy ponownie ją odrzucał.
Ostatnia sytuacja była już dla mnie nie do zniesienia. Przyszła do mnie i powiedziała, że przemyślała i zrozumiała wszystko, a potem zaczęła mnie całować, dając nadzieję na to, że w końcu będę z kobietą, którą kocham. Byłem z nią w związku przez 2 lata, a potem z dnia na dzień mnie opuściła, znikając bez słowa. Wciąż nie wiem, dlaczego to zrobiła. Potem wróciła tak samo niespodziewanie, jak niespodziewanie mnie opuściła. Płakała, nie potrafiła spojrzeć mi w oczy. Ja jednak już wiedziałem, co zrobiła – znów za nim pobiegła, porzucając wszystko, porzucają mnie. Ja jednak też już byłem innym człowiekiem.
Rozeszliśmy się, a ja całkowicie zmieniłem swoje życie. Zmieniłem pracę, miasto, numer telefonu i w ogóle zacząłem wszystko od nowa. Przed moim wyjazdem dzwoniła jeszcze do mnie na stary numer telefonu, ale już nie odebrałem. Coś we mnie pękło. Być może już się odkochałem. Teraz wiem, że już nigdy więcej nie chcę takiej chorej miłości. Teraz żyję spokojniej, łatwiej, a przeszłość jest już za mną.



