Z dnia na dzień jest tylko gorzej. Bardzo go kocham, ale nie mogę z nim być. W dodatku spędzamy razem naprawdę sporo czasu, ponieważ pracujemy w jednym zespole. Właśnie od tego się zaczęło – im więcej miałam z nim kontaktu, tym bardziej się w nim zadłużałam, jest naprawdę niesamowity. Niestety problemem jest to, że Marcin jest już żonaty. Tylko dlatego nie staram się go uwieść, ponieważ mam jeszcze jakieś zasady moralne…
Mimo wszystko czasami się waham. Marcin żali się, że żona jest bezpłodna i nie mogą mieć dzieci, a poza tym ma wrażenie, że żona go czasami nie rozumie. Słysząc takie rzeczy mam ochotę mu pokazać, że jest na świecie kobieta, która by mu nieba przychyliła oraz dała tyle dzieci, ile chce. Oczywiście mam na myśli siebie i wierzę, że byłabym idealną kobietą dla niego, z którą byłby szczęśliwy. Wierzę więc po cichu, że kiedyś się rozwiedzie, a ja wtedy będę mogła się o niego zatroszczyć i pokazać, jaka może być miłość.
Nikomu jak dotąd o tym wszystkim nie mówiłam. Ostatnio dopiero podzieliłam się tym z moją przyjaciółką, ale to tylko dlatego, że ufam jej w 100%. Chciałam usłyszeć, co zrobiłabym na moim miejscu, ale niestety żadna z rad, które dla mnie miała, nie była pomocna.
Próbowałam już spotykać się z innymi mężczyznami. Miałam nadzieję, że któryś mi się na tyle spodoba, że po prostu zapomnę o koledze z pracy. Niestety, na nic się te próby zdały. Uznałam więc, że może dobrze będzie spróbować go ingnorować, nie rozmawiać z nim, ale to też się nie udało. Spędzamy razem naprawdę dużo czasu siedząc biurko w biurko, więc byłoby bardzo ciężko siedzieć przez całe 8 godzin w ciszy.
Niedawno bezradna udałam się do psychologa, który poradził mi, bym zmieniła miejsce pracy. Ale jak? Mieszkam w małym mieście i nie wiem, czy gdziekolwiek znajdę pracę, w której będą mi płacić tak dużo, jak tutaj. Obawiam się, że będzie to ciężkie do zrobienia, a wyjeżdżać za pracą do innego miasta nie chcę. Pozostaje mi już chyba tylko iść do wróżki, aby zdjęła ze mnie ten urok miłości, bo poza tym już nic nie działa.
Kiedyś zapędziłam się i zaczęłam z nim flirtować i on to podłapał, ale wiedząc, że ma żonę, nie pociągnęłam tego dalej i jestem wciąż w takim zawieszeniu.
Każdy nowy dzień jest dla mnie męką. Cieszę się, że go widzę, lubię przebywać z nim w jednym pomieszczeniu, ale to dla mnie też prawdziwe cierpienie, bo nie mogę nic więcej zrobić.
Wolałabym nigdy nie kochać, niż czuć to wszystko. Czy to kiedyś minie?



