Zagadka starego zdjęcia

*Dziennik osobisty*

Dziś znów myślałem o tym, jak wszystko się zaczęło. Jakub i Weronika studiowali w tej samej grupie. Dziewczyna jak dziewczyna, nic szczególnego. Aż pewnego dnia, czy to przyszła pora, by się zakochać, czy coś w niej się zmieniło, Jakub spojrzał na nią inaczej—jakby nie poznawał. Świat w jego oczach wywrócił się do góry nogami.

Po zajęciach czekał na nią przed wejściem do akademika. Weronika przebiegła obok, nawet go nie dostrzegając. Podeszła do jakiegoś młodego mężczyzny i odeszli razem. Jakub stał jeszcze długo, wpatrując się w oddalającą się parę, aż zniknęła za rogiem. W środku kipiało od gniewu i rozczarowania.

A czego się spodziewał? Że będzie czekać, aż w końcu ją zauważy? Trudno uwierzyć, żeby taka dziewczyna jak Weronika nie miała nikogo.

Pewnego dnia przyszła na zajęcia z zaczerwienionymi od płaczu oczami. Cały dzień była cicha i zamyślona. Jakub znów czekał pod akademikiem. Tym razem nikt po nią nie przyszedł, więc odważył się podejść.

—Do domu? —zapytał.

—Nie, do babci. Mieszkam teraz u niej. Jest chora.

Weronika opowiedziała, że babcia ma wysokie ciśnienie i bolące stawy. Wiosną zawsze czuje się gorzej. Nie wychodzi nawet na spacer.

Jakub szedł obok niej, ledwie słuchając, unosząc się w chmurach szczęścia. Serce waliło mu jak młot, a w głowie pulsowało jedno imię—Weronika, Weronika, Weronika.

Mieszkała trzy przystanki od uczelni.

—Nie zapraszam do środka. Babcia źle się czuje —wytłumaczyła pod domem.

Następnego dnia Jakub zapytał, jak się ma jej babcia.

—Jako tako. Tylko wczoraj wieczorem przyjechała mama z nowym mężem. Babcia tak się zdenerwowała, że ciśnienie skoczyło i musieliśmy wzywać karetkę. Lepiej, żeby w ogóle nie przyjeżdżała —odpowiedziała.

„Już wiem. Macocha i Weronika się nie polubiły. Może to prawdziwy powód, dla którego wyprowadziła się do babci?” Nie drążył tematu.

Tuż przed letnią sesją babcia Weroniki zmarła. Jakub był przy niej przez cały czas, pocieszał i wspierał. Po pogrzebie Weronika została w babcinym mieszkaniu.

—Nie boisz się duchów babci? —zażartował pewnego dnia, odprowadzając ją.

—Nie. Miała trudny charakter, ale dla mnie była dobra.

Pewnego dnia Jakub zebrał się na odwagę i zapytał o faceta, który kiedyś ją odbierał. Weronika zmieniła się na twarzy i wycedziła, że ożenił się z jej matką.

—Wyobrażasz sobie? Teraz jest moim ojczymem. —Schowała twarz w dłoniach.

Po pierwszym egzaminie Weronika zaprosiła go do siebie. Mieszkanie było nietypowe—ciężkie, stare meble i wyblakłe tapety, ale czuł się tam dobrze. Na stole leżał stary album.

—Można? —zapytał, wskazując na niego.

—Oglądaj. Wybierałam zdjęcie babci na nagrobek… —Weronika przysiadła obok i zaczęła opowiadać.

—To ja mała. A tu młodzi rodzice. Jeszcze mnie nie było.

—Rozwiedli się? —zapytał Jakub, przypominając sobie, że jej mama niedawno wyszła za mąż.

—Tak. Tata nie wytrzymał jej charakteru. Miałem kilka lat, gdy się rozstali. Ma już nową rodzinę. Nie utrzymujemy kontaktu.

—A to kto? —wskazał na starszą kobietę o surowym spojrzeniu.

—Babcia bez lukru. W ostatnich latach taka właśnie była. —Przewróciła kartkę.

—A tu babcia młoda. Piękna, prawda?

Z fotografii uśmiechała się młodziutka dziewczyna w kwiecistej sukience. Jakub nie dowierzał, że to ta sama osoba.

—Poczekaj, wróć —poprosił, wskazując inny obrazek. —To też babcia? A ten obok to kto?

—Nie wiem. Chyba krewny. Babcia nigdy nie przeglądała albumu przy mnie.

—Jakub, co się stało? —Weronika zauważyła, że wpatruje się w zdjęcie.

—Muszę iść. —Zamknął album gwałtownie, wzbijając chmurę kurzu. —Zadzwonię jutro —rzucił już w drzwiach.

Nie wrócił do domu, tylko pojechał do dziadka na drugim końcu miasta. Przez całą drogę patrzył w okno, widząc niewiele.

—Jakub? Dawno cię nie było! —dziadek ucieszył się na jego widok.

—Pierwszy egzamin zdany, na piątkę.

—Postawię herbatę, uczcimy. —Dziadek poszedł do kuchni, a Jakub podszedł do regału.

—Szukasz czegoś? —dziadek pojawił się niespodziewanie.

—Ten album ze zdjęciami…

—Aha, schowałem go niżej. —Wyciągnął starą księgę. —Kogo szukasz?

Jakub usiadł i przewracał kartki, aż znalazł przeciętą fotografię.

—To ty? Dlaczego ktoś ją pociął? Kto był po drugiej stronie?

Dziadek drgnął.

—Nie pamiętam. Nikogo tam nie było.

—Byłem dziś u dziewczyny. Pokazała mi album swojej babci. Było tam to samo zdjęcie—ty z jakąś kobietą.

Dziadek zerwał się i nerwowo chodził po pokoju. W kuchni zagwizdał czajnik, ale nie wrócił.

Siedział przy stole z głową w dłoniach.

—Jak ona się nazywa? Twoja dziewczyna?

—Weronika.

—A jej babcia?

Jakub przypomniał sobie napis na zdjęciu.

—Maria Kowalska. Znałeś ją? Przed babcią?

Dziadek westchnął.

—Nie uciekniesz od przeszłości. W końcu cię dopadnie.

Opowiedział historię młodości, zdrady, bólu. Jak poznał Marię, jak go oszukała, jak wróciła po latach, gdy już było za późno.

—A ty się zakochałeś w jej wnuczce. —Dziadek pokiwał głową. —Przypatrz się jej dobrze.

—Nie jest taka. Kochała babcię, choć ta odesłała ją na wieś.

—Nie spiesz się —poradził dziadek.

Jakub pokazał mu zdjęcie Weroniki.

—Poważna. Daj Boże, daj Boże… —wzdychał. —Zburzyłeś mi spokój. Ale opowiedziałem ci to, bo chcę, byś był ostrożny.

—Dla mnie nie ma innych dziewczyn. Ale jeszcze za wcześnie na małżeństwo. Dziękuję, że mi zaufałeś.

Gdy Jakub wyszedł, dziadek wyjął z albumu drugą połowę zdjęcia. Długo wpatrywał się w twarz młodej kobiety i wzdychał.

—Umarłaś więc. —W ciemJakub wyszedł na ulicę, gdzie pierwszy śnieg już zaczął prószyć, i zrozumiał, że bez względu na przeszłość, która ich łączy, jego przyszłość należy tylko do Weroniki.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × trzy =

Zagadka starego zdjęcia