Podróżowanie pociągiem przyciąga wielu pasażerów. Jest wygodne i niedrogie. Siedzimy i oglądamy krajobrazy za oknem przy szumie kół. Jeśli kiedyś podróżowaliście tą formą transportu, wiecie, jakich dziwnych współpasażerów możecie spotkać. Zebraliśmy dla Was kilka zabawnych historii o towarzyszach z pociągu.
Dziwny dziadek.
W moim przedziale podróżował dziadek, dziwnie wyglądający. Nie potrafił nawet poprawnie chodzić i głośno kaszlał. Miał też problemy ze słuchem. Powiedział mi, że czuje, że jego godzina jest bliska. Postanowił pojechać daleko do syna, żeby śmierć nie zastała go w domu, a jeśli umrze w obcym kraju, to przynajmniej będzie miał go kto pochować.
Wieczorem zaczął mnie pytać, czy dobrze śpię. To było dziwne pytanie, prawda? Wypiliśmy herbatę, dałem mu trochę ciasta i poszedłem odpocząć. Ten niefrasobliwy staruszek wydawał się niegroźny, ale coś w nim mnie przerażało. Długo nie mogłem zasnąć, bo on ciągle kaszlał. Potem spałem jednak spokojnie.
Po kilku godzinach obudziłem się, aby pójść do łazienki. Zobaczyłem, że dziadek też wychodzi z przedziału. Szarpnął za okno najmocniej jak potrafił, a następnie spojrzał w moim kierunku. Kiedy wróciłem, on już spał. Trochę się zdziwiłem.
Już sekundę później podskoczył i zaczął krzyczeć na mnie, że za nim szedłem. Jakbym nie pozwalał mu na spacer do toalety. Nie chciałem spać w pobliżu tak nieodpowiedniego człowieka. Czekałem do świtu i nie zmrużyłem więcej oka.
Pijany sąsiad.
Razem z bratem odwiedzaliśmy moich rodziców. W przedziale z nami siedział jakiś mężczyzna. Był cichy i milczący. Leżał lub czytał książkę, ale w ogóle się do nas nie odzywał. Przed kolacją wyjął butelkę wódki, wypił ją za jednym zamachem i położył się.
Spojrzeliśmy na siebie i też poszliśmy spać. W nocy obudziłem się na dźwięk wody bulgoczącej koło mojego ucha. To nie była woda! Och, to nie była woda! Pijany mężczyzna nie mógł otworzyć drzwi i postanowił oddać mocz, tuż obok mojej głowy. Dzięki Bogu, że nie na mnie!
Mali pasażerowie.
Na jednej ze stacji, dołączyła do nas młoda matka z córką. Mieliśmy jeszcze około 12 godzin jazdy. Przez cały ten czas, dziewczynka krzyczała, piszczała, histeryzowała, wyzywała matkę. Ta w ogóle nie reagowała, więc dziecko w złości rzucało przedmiotami i raniło wszystko, co widziało na swojej drodze. Musieliśmy wyjść na korytarz, żeby trochę odetchnąć od hałasu.
Jak się okazało, taka dziewczynka wpadła w szał po wakacjach u babci. Została na wsi przez całe lato i przyjechała po nią mama – czas na szkołę. Dobrze, że dziewczynka cały dzień krzyczała, bo przez noc przespała spokojnie.
Kiedyś spotkałem też towarzyszy podróży z dzieckiem. Chłopiec miał gorączkę około 39 stopni. Mama nie mogła jej zbić. Gdy wdaliśmy się w rozmowę, powiedziałem jej, że mam dyplom lekarza. W każdym razie, kobieta zaczęła mnie błagać na kolanach, żebym dał dziecku zastrzyk. To byłoby w porządku, nie mam nic przeciwko temu, ale niegdy nie robiłem zastrzyku w jadącym pociągu.
Odważyłem się i wykonałem zadanie. Chłopakowi natychmiast ulżyło. Z jego matką zostaliśmy tak dobrymi przyjaciółmi, że do dziś utrzymujemy kontakt.
Ze strefy do pociągu.
Wracałam do domu. To była długa podróż – dwa dni pociągiem. Do przedziału weszła matka z dzieckiem i poprosiła mnie o odstąpienie dolnego miejsca. Wszystko byłoby w porządku, ale bardzo bałam się jechać na górze. Tym bardziej, że obok mnie siedział mężczyzna. Czy nie logiczniej byłoby go zapytać? Nie spał, stał w przedsionku i patrzył przez okno. Tak czy inaczej, zgodziłam się, byle tylko wrócić do snu.
W nocy obudziłam się, gdy ktoś szarpnął mnie za ramię:
– Zejdź na dół. Kobieta z dzieckiem już poszły.
Spojrzałam na mojego dziwnego towarzysza podróży i odpowiedziałam:
– Dziękuję. Będę teraz tutaj.
– Potem przyjdę i dołączę do Ciebie! – Odpowiedział z uśmiechem.
Chciałam krzyknąć, ale on położył mi rękę na ustach i powiedział:
– Tylko raz, proszę! Odsiedziałem pięć lat w zakładzie karnym, dawno nie widziałem kobiety!
Przypomniałam sobie nazwisko głównego autorytetu w naszym mieście, który był moim dawnym kolegą z klasy i powiedziałem mu, że jesteśmy w dobrych stosunkach. Natychmiast się wycofał, ale ja już nie chciałam spać.
Od tamtej pory doszłam do wniosku, że samotne dziewczyny lepiej podróżują w autokarze, niż w przedziale. Razem z koleżanką, jechałyśmy kiedyś z jakimiś młodymi, pijanymi chłopakami. Modliłyśmy się całą noc, żeby nie rozerwali przedziału. Kopnęli drzwi od naszych stóp. To było bardzo straszne, a konduktor spał. Po prostu spał.



