Kto to jest?
Telefon Dawida leży na kuchennym stole ekranem do góry, a Katarzyna od razu przeczytuje pojawiający się komunikat, zanim zdąży się zorientować, co robi. Tęsknię za tobą, mój kochany. Serduszko. Buziak. I obce imię Bogna.
Dawid odwraca się gwałtownie od ekspresu do kawy, a w jego oczach przelatuje cień nie strach, a irytacja. Krótkotrwałe, szybko schowane za maską lekkiego zdenerwowania.
Przeglądasz mój telefon?
To on sam się rozświetlił. Katarzyna podnosi telefon, odblokowuje ekran znajomym ruchem. Znają swoje hasła. Kim jest ta Bogna?
Dawid odwraca się i naciska przycisk przy ekspresie.
Kolegą.
Kolegą pisze ci tęsknię, mój kochany?
Katarzyna przewija konwersację, a palce jej coraz bardziej się chłodzą przy każdym kolejnym wiadomości. Zdjęcia. Nagrania głosowe. Plany weekendowe, które Dawid rzekomo spędzał na konferencji w Gdańsku. Żarty zrozumiałe tylko dla nich. I daty najwcześniejsza wiadomość z marca. Teraz jest wrzesień.
Pół roku. Sześć miesięcy. Sto osiemdziesiąt dni, kiedy gotowała mu śniadania, czekała po pracy, planowała urlop i wierzyła, że są szczęśliwi.
Dawid, tu pół roku korespondencji.
Ekspres milczy. Dawid bierze kubek, łapie łyk, a Katarzyna z dziwną, daleką jasnością zauważa, że mąż jest całkowicie spokojny.
Kasiu, nie zaczynaj.
Nie zaczynać? Patrzy na Dawida, szukając w jego twarzy choćby cień skruchy czy zawstydzenia.
Nic. Tylko zmęczenie człowieka, którego odciągnięto od porannej kawy.
Przez pół roku mnie zdradzasz, a ja mam milczeć?
Dawid odkłada kubek, przechodzi dłonią po twarzy.
Słuchaj, trudno to wytłumaczyć. Porozmawiamy wieczorem, już się spieszę.
Odchodzi. Chwyta teczkę, całuje ją w policzek zwykłym ruchem i wychodzi. Drzwi zamykają się miękko, z cichym kliknięciem, a Katarzyna zostaje w środku kuchni.
Wciąż przewija wiadomości, szukając jakiegoś wyjaśnienia. Czy to żart? Czy coś źle zinterpretowała? Fotografie nie kłamią Dawid i nieznajoma blondynka w restauracji, przy nabrzeżu, w czyimś mieszkaniu. Selfie z takimi samymi uśmiechami i splecionymi palcami.
Katarzyna próbuje przypomnieć sobie, kiedy wszystko się popsuło. Poranne rozmowy. Wspólne kolacje. Plany kupna większego mieszkania, może psa. Nic nie zwiastowało kłopotów. Absolutnie nic.
A może po prostu nie chciała dostrzegać?
Anna przybija się po czterdziestu minutach od telefonu. Wrzuca do mieszkania torbę z rogalikami i siada naprzeciw niej na kanapie.
Opowiadaj.
Katarzyna mówi, przeskakując od szczegółów do emocji i z powrotem. Anna słucha w ciszy, a jej twarz staje się coraz poważniejsza.
Nie rozumiem Katarzyna po raz dziesiąty przeczesuje włosy palcami. Było nam dobrze. Byliśmy szczęśliwi. Skąd to wzięło się?
Anna milczy, po czym ostrożnie pyta:
Kasiu, naprawdę nic nie zauważyłaś? W ogóle nic?
Co miałam zauważyć? Przychodził do domu, jedliśmy razem, w weekendy jeździliśmy za miasto. Normalna rodzina!
Dobra. Anna nabiera powietrza, a na jej twarzy Katarzyna wyczuwa, że zaraz będzie bolesne. Pamiętasz, jak się poznaliście?
Katarzyna mruga.
Co to ma wspólnego?
Właśnie. Spotkaliście się trzy lata temu na firmowym spotkaniu integracyjnym. Ty wtedy pracowałaś w ich księgowości na outsourcingu.
I co?
I że Dawid był żonaty. Z Marią. Dwa lata, Kasiu. Dwa lata spotykaliście się, kiedy był żonaty. Potem się rozwiódł i poślubił ciebie.
Katarzyna otwiera usta, zamyka je. W głowie szumi, rogaliki pachną słodko i nie na miejscu.
To coś innego w końcu wypluwa. My się kochaliśmy. Z Marią już dawno skończyło się, on sam tak mówił. Po prostu przeciągali rozwód.
Anna patrzy na nią wyrazistym spojrzeniem.
Kasiu, on zdradzał żonę. Dwa lata. Z tobą. Dlaczego myślałaś, że z tobą będzie wierny?
Bo u nas było inaczej! Katarzyna podskakuje, obejmuje siebie ramionami. Bo wybrał mnie. Dawid się zmienił, Aniu. Kiedy się pobraliśmy, naprawdę się zmienił.
Anna potrząsa głową.
Nie zmienił się, Kasiu. Po prostu taki jest. Rozumiesz? Dawid kocha tylko siebie. Wszystko inne dekoracje. Żona, kochanka, praca. Biera to, co chce, kiedy chce. Wierność dla niego to nuda. Ograniczenia to coś dla innych.
Nie znasz go.
Znam takich jak on. Anna chwyta Katarzynę za rękę. Pamiętasz, jak marzyłaś, że odejdzie od Marii? Jak czekałaś na jego telefon? Jak przekonywałaś się, że już wkrótce naprawdę będziecie razem?
Katarzyna milczy. Oczywiście, że pamiętała. Każdą bezsenną noc, każdy odwołany w ostatniej chwili obiad, każde kłamstwo, którym zakrywała ich spotkania przed przyjaciółkami. Dwa lata w roli kochanki upokarzające, bolesne, ale znosiła. Czekała. Wierzyła.
Osiągnęłaś to, co chciałaś kontynuuje Anna łagodnie, ale bezlitośnie. Rozwiódł się. Poślubił cię. I wiesz, co się stało? Zniknęła rola kochanki. Dawid nie może bez tego. Potrzebuje adrenaliny. Czegoś zakazanego, tajemnego. Ty stałaś się legalną żoną i stałaś się nudna.
Nie jestem nudna!
Katarzyna opada z powrotem na kanapę. Anna mówi rzeczy straszne, ale gdzieś w głębi przyjmuje tę prawdę.
Podróże służbowe. Dawid od kwietnia jeździ w delegacje co dwa tygodnie, czasem częściej. Nie myśli o niczym złym praca to praca. Opóźnienia do późna. Negocjacje, które się przedłużają. Firmowe imprezy, na które nie może przyjść żona.
A w łóżku. Katarzyna bolesnie wspomina ostatnie miesiące. Dawid przychodzi zmęczony, całuje w czoło, odwraca się plecami do ściany. Ona tłumaczy to stresem, wiekiem, czegokolwiek, by nie patrzeć prawdzie w oczy.
Muszę to zobaczyć własnymi oczami wydycha Katarzyna. Muszę ich ujrzeć.
Śledzić własnego męża okazuje się upokarzające i technicznie proste. Katarzyna bierze zwolnienie lekarskie i trzy dni z rzędu czuwa przy Dawidzie po pracy. Drugiego dnia ma szczęście.
Wychodzi z biura o siedemnastej. Siada w samochodzie, ale nie jedzie do domu. Katarzyna podąża taksówką, czując się bohaterką kiepskiego kryminału. Dawid parkuje przy kawiarni w centrum, a po pięciu minutach podsiada go młoda dziewczyna. Ma dwadzieścia pięć, może dwadzieścia sześć lat. Blondynka z modną fryzurą i pewnym uśmiechem. To właśnie Bogna z wiadomości Katarzyna rozpoznaje ją po zdjęciach.
Dawid chwyta Bogny rękę, przytula do ust. Powiedział coś, a dziewczyna roześmiała się, odchylając głowę. Znany gest Katarzyna pamięta, że sama tak się zachowywała trzy lata temu.
To samo miejsce. Katarzyna rozpoznaje szyld. Dawid zaprowadził ją tu na pierwszą randkę. Mówił, że to ich specjalne miejsce.
Siedzą przy tym samym stoliku przy oknie. Dawid zamawia Katarzyna widzi znajome gesty, choć nie słyszy słów. Pewnie zamówił kaczkę z pomarańczą i deser Pączek z wiśniami. Pewnie opowiadał o dzieciństwie w Łodzi i marzeniu o podróży dookoła świata. Pewnie patrzył Bognie w oczy tym samym, troskliwym spojrzeniem głodnym, obiecującym.
Scena powtarza się w najdrobniejszych szczegółach. Dawid nie zadaje sobie trudu, by wymyślać nowy scenariusz. Po co, gdy stary działa?
Katarzyna wraca do domu i czeka na męża.
On wraca o jedenastej. Pachnie obcymi perfumami słodkimi, kwiatowymi, zupełnie innymi niż jej.
Musimy porozmawiać.
Dawid wzdycha, zdejmuje marynarkę i wiesza ją na krześle.
Co znowu, Kasiu? Jestem zmęczony
Widziałam was dzisiaj.
Dawid zatrzymuje się na chwilę, potem wzrusza ramionami.
Obserwowałaś, więc?
Odpowiedz.
Tak, spotykałem się z Bogną. Siada, opiera nogę na nogę. To nic nie znaczy, Kasiu. Posłuchaj. Dawid pochyla się do przodu, a na jego twarzy pojawia się to samo szczere, przekonujące wyraz, na który wierzyła od trzech lat. Kocham cię. Jesteś moją żoną. A Bogna to po prostu przygoda. To nie wpływa na nas.
Czyżby Marii też opowiadałeś takie bajki?
Dawid przerywa.
To inna sprawa.
Naprawdę? Katarzyna siada naprzeciw. Zdradzałeś ją ze mną. Teraz zdradzasz mnie z nią. Gdzie jest różnica?
Zmieniłem się, Kasiu. Po ślubie naprawdę chciałem być wierny. Ale Rozwija ręce. Tak się stało. Zakończę to z Bogną. Obiecuję. Od dziś tylko ty.
Obietnica brzmi gładko, wyćwiczona. Katarzyna patrzy na męża i widzi to, czego nie chciała dostrzegać latami. Pustkę pod pięknymi słowami. Przyzwyczajenie do kłamania, stałą drugą naturę. Egoizm ukryty w uroku.
Dawid nie potrafi kochać nikogo poza sobą. Nie potrafi i nie chce się uczyć.
Nie.
Co nie?
Nie potrzebuję twoich obietnic.
Dawid marszczy brwi.
Kasiu, nie dramatyzuj. Każda para przechodzi przez to. Damy radę.
Katarzyna kiwa głową. W piersi jest pusto i zimno, ale po raz pierwszy od dawna jest jasno.
Nie zmienisz się. Nigdy. Bo dla ciebie to nie problem. To norma. Żona w domu, kochanka z boku. Wygodnie.
To bzdury.
Mówię prawdę. Katarzyna wstaje. Trzy lata temu myślałam, że jestem wyjątkowa. Że dla mnie staniesz się innym. A ja jedynie zająłam miejsce Marii!
Katarzyna udaje się do Anny tego samego wieczoru.
Rozwód trwa trzy miesiące.
Dawid nie opiera się. Do listopada formalnie zamieszkał z Olgą o tym dowiedziała się od wspólnych znajomych. Nowa para wygląda szczęśliwie. Olga promienieje. Publikuje zdjęcia z hashtagami o miłości i przeznaczeniu. Planuje ślub.
Anna pokazuje Kasi jednego z postów.
Patrz. Mówi, że jestem wyjątkowa. Że nigdy wcześniej nie kochał tak.
Kasia odkłada telefon.
Nie chcę patrzeć.
Jesteś zła?
Nie. To była prawda. Współczuję jej. Za dwa lata będzie siedzieć z przyjaciółką i płakać tak, jak ja.
Anna przytula ją.
Czujesz się lepiej?
Katarzyna rozważa. Łatwiej? Nie. Ale coś w środku przestaje się trzymać za miraż. Za człowieka, którego wyobraziła i pokochała.
Wiesz, co jest najgłupsze? Kasia z nieco ironicznego uśmiechu. Wiedziałam od samego początku, że taki jest. Sama byłaś jego kochanką. Widziałam, jak kłamie żonie. Słyszałam, jakie historie wymyśla. I mimo to wierzyłam, że z nami będzie inaczej.
Zakochałaś się.
Byłam głupia i ślepa. To nie to samo.
Anna milczy.
I co teraz?
Kasia patrzy przez okno.
Teraz będę szukać kogoś, kogo nie trzeba będzie przemeblować. Człowieka, który od początku jest wierny. Czy naprawdę takich nie ma?
Na zewnątrz zaczyna padać deszcz. Kasia obserwuje krople spływające po szybie i po raz pierwszy od miesięcy nie myśli o Dawidzie. Nie przywołuje ich znajomości, ślubu, wspólnych planów.
Nie spodziewa się, że za rok weźmie ślub z mężczyzną, który nie zerka na inne. Mężczyzną, którego nie wyprowadzała z rodziny. Za dwa lata urodzą się córka, potem syn. Rodzina Kasi będzie rosnąć z każdym dniem, a ona w końcu poczuje, jak wygląda małżeństwo oparte na prawdziwej miłości.



