Z narzeczoną zdecydowaliśmy, że pieniądze, które mielibyśmy wydać na wyprawienie wesela, wydamy w inny sposób, który uznamy za stosowny. Nie spodziewaliśmy się jednak takiej reakcji ze strony bliskich

Poznałem Michalinę w pracy. Od razu zaimponowała mi swoją urodą, inteligencją oraz zaradnością. Michalina pochodzi ze wsi, ale tutaj przyjechała na studia i postanowiła już tutaj zostać. Obecnie jest jednym z najlepszych pracowników firmy. Powoli rozwijaliśmy naszą relację. Kiedyś Michalina zapytała, czy nie pojadę z nią na wesele jej kuzynki. Byliśmy już w związku, więc to byłaby dobra okazja, abym poznał jej krewnych. Zgodziłem się i pojechaliśmy razem na ślub i wesele. Szczerze mówiąc to nigdy wcześniej nie widziałem takiego weseliska – na uroczystość zjechała się rodzina z trzech wsi i było około 300 osób! Patrzyłem na to wszystko z szeroko otwartymi oczami, a wszyscy krewni na zmianę podchodzili do nas, klepali mnie po ramieniu i mówili, że będziemy następni. Kiedy wyobraziłem sobie, że wszyscy Ci ludzie mieliby być także na ślubie moim i Michaliny, aż zrobiło mi się nieswojo. W ogóle nigdy nie rozumiałam, po co wydawać tyle pieniędzy na wesele!

Krótko po tym oświadczyłem się Michalinie i zaczęliśmy ustalać szczegóły dotyczące naszego ślubu. Postanowiliśmy do prawie ostatniej chwili nie mówić o tym wydarzeniu nikomu, prócz naszych rodziców. Michalina bardzo mnie w tym wszystkim wspierała i także uważała to za rozsądne działanie. W jej rodzinie zawsze robiło się wesel z rozmachem i takie wydarzenie potrafiło trwać nawet dwa dni! Stoły uginały się pod naporem jedzenia, a którego i tak nikt nie przejadł, więc potem najczęściej się po prostu marnowało. Goście w ramach prezentów dawali koce, poduszki, naczynia, czasami nawet worek ziemniaków. Bardzo rzadko zdarzało się, że ktoś w prezencie wręczał pieniądze. Siostra narzeczonej kiedy brała ślub musiała z mężem wziąć na wesele spory kredyt, bo przecież nie mieli wystarczającej pieniędzy na zorganizowanie takiego ogromnego wesela. Kredyt ten spłacają do dzisiaj. My nie chcieliśmy takiej sytuacji więc zdecydowaliśmy, że nasz ślub odbędzie się w bliskim gronie rodzinnym, a jeśli zostaną nam jakieś pieniądze, to lepiej za nie pojechać na wycieczkę, niż dokładać do wesela, o którym i tak potem wszyscy zapomną. Tak też zrobiliśmy – po ślubie i skromnym obiedzie w nocy polecieliśmy do Grecji, by wypocząć.  Teraz teściowie ciągle nam wypominają, że postąpiliśmy bez szacunku w stosunku do ich rodziny, ponieważ nie zaprosiliśmy reszty na wesele. Reszta rodziny żony zerwała nawet z nami kontakt, a gdy odwiedzamy teściów robią wszystko, by nas nie spotkać. 

Teściowie co jakiś czas wracają do tematu i mówią, że przecież mogliśmy wyprawić normalny ślub, a nie jechać na wakacje. Mówią także, że przez nas stracili szacunek bliskich. Szczerze mówiąc, w ogóle tego nie rozumiem, bo wesele ma być dla młodych, a nie dla rodziny. Po co robić takie wystawne wesele tylko po to, aby krewni byli zadowoleni, ale samemu być na minusie? Zrobiliśmy to, co uważaliśmy za stosowne. Wydaje mi się jednak, że krewni Michaliny jeszcze długo nam tego nie wybaczą. Myślę, że to przeżyjemy, chociaż widzę, że dla Michaliny to bardzo nieprzyjemna sytuacja.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 − dziesięć =

Z narzeczoną zdecydowaliśmy, że pieniądze, które mielibyśmy wydać na wyprawienie wesela, wydamy w inny sposób, który uznamy za stosowny. Nie spodziewaliśmy się jednak takiej reakcji ze strony bliskich