Z miłości zwariowałam i życzę wszystkiego najgorszego dzieciom i żonie mojego ukochanego

Z miłości zwariowałam i życzę wszystkiego najgorszego dzieciom i żonie mojego ukochanego

Dziesięć lat temu byłam w bliskiej relacji z facetem. Nie był to związek, ale on obiecywał, że nasza relacja się przerodzi w coś poważniejszego, jednak nigdy tak się nie stało, a on wziął ślub z inną. Wiedział o moich uczuciach do niego, bo wyznałam mu miłość, a mimo tego zwodził mnie, dając nadzieję, by na koniec tak mnie potraktować.

Minęły lata. On jest szczęśliwie żonaty, mają dwoje dzieci. Ja z kolei jestem sama i nie mogą wciąż o nim zapomnieć mimo, że naprawdę próbowałam. Wyobrażam sobie, że to ja mogłam być jego żoną i wieść szczęśliwe życie u jego boku. To okropne, ale wiem, że gdybym tylko miała okazję go uwieść i odbić, to zabrałabym ojca dzieciom. On jednak On mnie nie potrzebuje.

Mój starszy syn zaczął się dziwnie zachowywać, a później znalazłam w jego telefonie zdjęcia

Myślę i nie rozumiem, jaka jest moja wina? Tak, źle jest kochać żonatego mężczyznę i marzyć, że w końcu się rozwiedzie i wróci do mnie. W końcu, jeśli mężczyzna opuszcza rodzinę i zostawia kobietę samą z dziećmi, to ogromna tragedia. Wszyscy płaczą, cierpią, ale co mam zrobić? Też płaczę i cierpię i to już od wielu lat. Może nie jestem w gorszej sytuacji, niż byłaby jego żona, gdyby ją opuścił, ale nie mogę pójść przez to wszystko dalej, tylko żyję marzeniami. Wiem, że muszę o nim zapomnieć i żyć własnym życiem, ale nie potrafię.

Jednak nie mogę. Płaczę i myślę o nim w każdej minucie, każdego dnia. Czy naprawdę powinnam być uważana za kobietę niegodną i bez serca ze względu na moją ogromną miłość, z którą nie potrafię wygrać? W końcu kochałam go jeszcze zanim poznał kogoś innego, na długo przed jego ślubem. Nie chcę krzywdy dla jego żony i dzieci, nie są niczemu winni, ale pewnie gdyby coś się stało, cieszyłabym się…

Co powinnam zrobić? Gdzie mam się udać, żeby o nim zapomnieć? Rozmawiałam już z psychoterapeutą, próbowałam też nawiązywać relacje z innymi ludźmi, ale to na nic się nie zdało. Prosiłam nawet Boga o to, aby pomógł mi zapomnieć o tym mężczyźnie, ale najwyraźniej nie wysłuchał moich próśb.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + 4 =

Z miłości zwariowałam i życzę wszystkiego najgorszego dzieciom i żonie mojego ukochanego