Nigdy nie wykazywałem szczególnego zainteresowania kobietami, w zasadzie odkąd pamiętam. Nie wiedziałem, dlaczego tak jest, ale ukrywałem to przed rodzicami, żeby ich nie martwić. Potem przeprowadziłem się do Warszawy i wszystko stało się łatwiejsze – przestałem się wraz z przeprowadzką martwić swoją „innością”.
Akceptowałem siebie takim, jakim jestem aż do dnia, w którym spotkałem Polę. Gdyby ktoś kiedykolwiek powiedział mi, że będę wzdychać do smukłych nóg blondynki pomyślałbym, że jest szalony. Pierwsze spotkanie z nią nie było dla mnie stresujące, a serce wtedy biło mi z niewytłumaczalnym podnieceniem. Ona była najpiękniejszą i najdoskonalszą istotą na świecie!
Nie mówię tu o pustej piękności, ale o stylowej kobiecie o niepowtarzalnym uroku i… zapachu. Tak, to właśnie zapach mnie ujął. Zapach! Kiedy szła, otaczała ją chmura o zapachu wiosennych kwiatów.
Jej głos z kolei brzmiał jak delikatna melodia opowiadająca cudowne historie. Czułem się szczęściarzem, gdy ją spotkałem na swojej drodze i że mogłem chociaż na nią popatrzeć, ale jednocześnie trochę zazdrościłem mężczyźnie, który ją całuje i przytula. Rozmawialiśmy o teatrze, muzyce, literaturze. Okazało się, że lubimy te same rzeczy. Nawet to samo wino. Czas mijał niepostrzeżenie, a my od czasu do czasu się spotykaliśmy – a to na kawę, na wystawę, na sztuce teatralnej. Im lepiej ją poznawałem, tym bardziej ją lubiłem, a potem nawet pokochałem.
Moi przyjaciele zaczęli ze mnie żartować i komentowali, że teraz to ich porzucę dla jakiejś kobiety. Nie mieli jednak racji, bo nasza przyjaźń była dla mnie cenniejsza niż cokolwiek i wiedziałem, że zawsze znajdę dla nich czas. Ale ich zazdrość, w której kryły się te złośliwe nuty denerwowała mnie. Nadszedł czas, by uwolnić się od ich wszechogarniającej złośliwości i odzyskać swoją niezależność i właśnie to zdawałem się robić z Polą.
Pola była projektantką wnętrz, ale wykazywała się wyobraźnią także w każdym szczególe codziennego życia. Nawet zaproponowała, żeby ożywić mój dom kilkoma „kosmetycznymi” zmianami. Oczywiście zgodziłem się ale przede wszystkim ze względu na to, że to była okazja do spędzenia razem większej ilości czasu.
Przyjeżdżała rano, piliśmy kawę, rozmawialiśmy, potem razem chodziliśmy po sklepach w poszukiwaniu zasłon, tapet, farb. Następnie przygotowywaliśmy obiad w domu, a pod koniec dnia jedliśmy coś słodkiego w cukierni naprzeciwko. Czułem przy niej się szczęśliwy i czułem coś, czego nie czułem od… nawet nie pamiętałem od kiedy. Nagle jednak wydarzyło się coś niezręcznego.
Pewnego wieczoru zasiedzieliśmy się i zaproponowałem, żeby spała u mnie. Przyjęła to z entuzjazmem. Zdecydowaliśmy się zrobić sushi i wypić po kieliszku wina. Pola okazała się mistrzynią kuchni azjatyckiej. Patrzyłem, jak zręcznie zawija ryż w wodorosty i delektowałem się jej perfumami. Potem poprosiła o tacę i kiedy ją podawałem, lekko dotknąłem jej dłoni.
Kiedy się odwróciła, nasze usta się dotknęły i w tym jednym szalonym momencie pocałowaliśmy się. Potem świat jakby zanurzył się w ciszy. Nie słyszałem nawet własnego oddechu. Ona też wyglądała na zszokowaną i oniemiałą. Ciszę przerwał jej dźwięczny śmiech. Śmiała się, ale jakoś niepewnie i wymuszenie. Ja też postanowiłem udawać rozbawionego i zaproponowałem, żebyśmy nakryli do stołu. Przyniosłem kieliszki, nalałem wina i czekałem, aż Pola przyjdzie z sushi.
Pojawiła się w drzwiach. W jednej ręce trzymała tacę, a drugą powoli rozpuszczała włosy, które miała związane wstążką, w dodatku była półnaga i bardzo piękna. Znów oniemiałem, nie mogłem wydać żadnego dźwięku.
Przez przypadek dowiedziałam się o tym, że mój partner był żonaty
Przeszła przez pokój jak kotka, zgasiła światła i zapaliła świecę, a w uszach dźwięczał mi dziwny dźwięk. Nie zwróciłem na to uwagi, bo jej ręce były już na moim ciele. Chciałem coś powiedzieć, zatrzymać, ale jednocześnie czułem niesamowitą radość. Potem zanurzyłem się w błogości.
Kiedy się obudziłem, spała obok mnie. Jej ręka trzymała moją, a jej usta się uśmiechały. Postanowiłem, że muszę wyjść, odetchnąć i pomyśleć. Co się ze mną działo? Czy całe moje życie było kłamstwem? Czy to możliwe, że ta kobieta może całkowicie zmienić moje życie? Serce biło mi jak szalone, a w głowie mi huczało.
Zadzwoniłem do przyjaciela – żonatego, z dwójką dzieci. Wyciągnąłem go z łóżka i zabrałem do pobliskiej kwiaciarni, gdzie długo rozmawialiśmy. W końcu powiedział mi, że nie ma sensu się martwić. „Ciesz się chwilą” – to były jego dokładne słowa. Dlaczego nie, może miał rację? Pomyślałem i wróciłem do domu, ale jej już nie było. Dzwoniłem do niej cały dzień, ale nie odbierała.
Potem napisała mi, że nie ma potrzeby, żebym jej szukał, bo skoro od niej uciekłem po wszystkim, zapewne ją po prostu wykorzystując, to nie ma to sensu.
Wysyłałem kwiaty, zaproszenia, prezenty. W końcu usiadłem na wycieraczce przed jej mieszkaniem i czekałem przez 10 godzin. Kiedy przyszła, zastała mnie tam śpiącego. Otworzyłem oczy, a ona śmiała się swoim niesamowitym dźwięcznym śmiechem. Przytuliła mnie, a potem weszliśmy do środka. Od tamtej pory już nie rozstawaliśmy się.
Jestem szczęśliwy, że nie pozwoliłem, by strach i uprzedzenia odebrały mi to szczęście. Bo mogło ono nigdy więcej nie zagościć na moim ramieniu…



