Z dwoma dajemy radę, a trzeciego weźmiemy na klatę – czyżby mąż miał pomysł na rozwiązanie sytuacji?

— Z dwójką dajemy radę, to i z trzecim damy. Wezmę dodatkową robotę. A może chcesz się pozbyć dziecka? — zapytał wprost mąż.

Barbara od kilku dni czuła się wyczerpana. Tyle spraw do załatwienia, a ona marzyła tylko, by usiąść i nie ruszać się, a najlepiej położyć i leżeć. Na jedzenie nie mogła patrzeć. Zrobiła test ciążowy, który potwierdził jej przeczucia.

Dwa lata minęły, odkąd wróciła z urlopu macierzyńskiego, ledwo odetchnęła od pieluch i śpioszków, a tu znowu… Zasmuciła się. Wojtkowi niedługo stuknie pięć, a Małgosia poszła do drugiej klasy. Dzieci potrzebują jej uwagi, a ona znów będzie pochłonięta niemowlakiem. Czy zrozumieją? Nie będą zazdrosne o nowego brata lub siostrę?

„No tak, dziecko to dar od Boga. Dał Bóg dziecko, da i na dziecko. Co jeszcze mówią w takich chwilach? Ale czasy są niepewne, choć kiedy były lepsze? Kobiety rodziły nawet w czasie wojny. Co powiem w pracy? Że znów idę na macierzyński, a potem będę brać ciągłe L4?

A właściwie jaka praca z trójką dzieci? Rodzina się powiększy, a żyć trzeba będzie tylko z zarobków Jacka…” Barbara męczyła się wątpliwościami i nie spieszyła, by „uradować” męża. Czas na decyzję jeszcze był.

Niedawno szef pytał, czy ktoś nie planuje urlopu macierzyńskiego albo odejścia. Zrozumiałe obawy — w zespole pracowały głównie kobiety. Barbara, jak inni, zapewniała, że ma komplet — chłopca i dziewczynkę — i na pewno nie zamierza znów zachodzić w ciążę. I proszę.

„Czemu ciągle myślę o pracy? Rodzina i dzieci są najważniejsze, praca na pewno…” Mijały dni, a Barbara wciąż wahała się, rozważając za i przeciw, nie mogąc podjąć decyzji.

— Nie jesteś chora? Blada jesteś i cały czas o czymś myślisz. Trzy razy pytałem, co kupimy Markowi i Kasi, a ty jakbyś mnie nie słyszała. Czy coś się stało? — zapytał mąż pewnego wieczoru po kolacji.

Wtedy Barbara wyznała wJacek przytulił ją mocno, szepcząc, że razem przetrwają wszystko, a ona w końcu poczuła, że nawet w tych trudnych chwilach nie jest sama.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + 3 =

Z dwoma dajemy radę, a trzeciego weźmiemy na klatę – czyżby mąż miał pomysł na rozwiązanie sytuacji?