Wypełnię twoją duszę miłością

Dzisiaj znów myślałam o tym, jak dziwnie potoczyły się nasze losy. Kto by pomyślał, że dwie przyjaciółki od podwórka Kasia i Ewa pokłócą się tak mocno. Sąsiedzi szeptali między sobą:

„Co takiego się stało? Przyjaciółki od zawsze, a teraz nawet do siebie nie zagadają. Spotkają się na drodze przejdą obok, jakby się nie znały.”

Obie milczały, więc plotki rosły. Baby przy studni wymyślały coraz dziwniejsze historie. Jedno wiedziały na pewno Ola, córka Kasi, i syn Ewy, Tomek, chodzili ze sobą. Od szkoły podstawowej trzymali się razem. Potem Tomek poszedł do wojska, a Ola wyjechała studiować do Krakowa.

Zawsze byli nierozłączni. Do szkoły i ze szkoły, latem pluskali się w rzece, a gdy dorastali siedzieli na brzegu, trzymając się za ręce.

„Olkaaa, wychodź!” słyszała pod oknem i biegła jak wiatr. Nigdy się nie ociągała.

Byli zupełnie inni. Żywa, rozgadana Ola i spokojny, zamyślony Tomek, który zawsze najpierw się zastanowił, zanim coś zrobi. To ona zwykle wymyślała plany.

„Tomek, jutro idziemy po jagody!” a on drapał się po głowie i kiwał. „Tomek, jutro na plażę!” znów się zgadzał. Nigdy nie protestował.

Kasia i Ewa znały się od kołyski. Bawiły się w dom, chodziły do siebie przez płot. Ich rodzice też byli sąsiadami, a nawet dziadkowie przyjaźnili się od pokoleń. Wychodząc za mąż, wybrały kolegów z tej samej wsi.

Kasia jako pierwsza się rozwiódła, gdy Ola miała trzy lata. Jej mąż był awanturnikiem pił i raz uderzył żonę. A ona nie wybaczyła.

„O Boże, Kasia, co to za siniak?” przeraziła się Ewa, ale nawet nie pytała, skąd. Wiedziała.

„Wyrzuciłam go. Nie wiem, gdzie poszedł. Pewnie do matki.”

„Słusznie. Mój też ostatnio pokazał, co potrafi. Tomek kręcił się koło niego, a on go tak szarpnął, że mały mało nie uderzył głową. Stanęłam w obronie syna, a on mi groził. Mówił „swojego syna”, jakby Tomek nie był jego…”

Pół roku później wieś huczała:

„Ewa wyrzuciła swojego! Zaczęło się od tego, że twierdził, że Tomek nie jest jego! A przecież jak dwie krople wody podobny. Ewa zawsze była skromna, nigdy się z chłopakami nie zadawała.”

Tak właśnie było. Mąż zatruł jej życie podejrzliwością, raz nawet nożem pogroził. Zostawiła go. Obie zostały same z dziećmi, ale nie narzekały. Byli mężowie wyjechali gdzieś daleko. Dla Kasi i Ewy najważniejsze były Ola i Tomek.

Po maturze Tomek zrobił prawo jazdy, Ola wyjechała na studia. On czekał na powołanie, ona uczyła się w mieście. Wezwanie przyszło w listopadzie. Ola wróciła, żeby go odprowadzić. Przez trzy dni nie rozstawali się ani na krok.

Przez całą zimę Ola przyjeżdżała w weekendy, zaglądała do Ewy, pytała o listy od Tomka. Aż nagle przestała.

„Kasia, czemu Ola nie przyjeżdża?” pytała Ewa, wpadając do przyjaciółki po pracy.

„Zajęcia, nauka, nie ma czasu.”

Minął marzec, kwiecień Oli jak nie było. Za to Kasia pojechała do niej. Gdy wróciła, Ewa zauważyła, że coś jest nie tak. Kasia chodziła jak struta, mało mówiła.

Pewnego wieczoru Ewa nie wytrzymała. Wpadła do Kasi.

„Gadaj, co się dzieje?”

Kasia machnęła ręką.

„Po co już kryć? Wszyscy się i tak dowiedzą. Ola w designed child, wychodzi za mąż.”

Ewa wybiegła, jakby ją oparzono.

„Jak to?! A co z Tomkiem?!”

Napisała do syna list, ale starała się go uspokoić. Tomek po służbie nie wrócił do domu. Wyjechał z kolegą na północ. Zamieszkał w internacie i pracował. Ciężko pracował.

Tylko praca zagłuszała ból po liście od matki.

Kasia i Ewa przestały się odzywać. Przez trzy lata Tomek tylko raz przyjechał na kilka dni. Ola nie pokazywała się wcale.

„Ola zadziera nosa, już jej tu nie ciągnie” plotkowały kobiety.

Pewnego dnia listonoszka Zosia przyniosła wiadomość.

„Kasia cię prosi. Chora jest, felczer był.”

„Zosia, czy ty nie wiesz, że my od lat…”

„Wiem. Ale ona chce się pogodzić.”

Ewa poszła. Kasia leżała pod kocem, blada.

„Przepraszam cię” szepnęła.

Ewa nie rozumiała. Aż Kasia wyznała prawdę.

Okazało się, że Ola wcale nie wyszła za mąż. Była w ciąży z Tomkiem, ale Kasia jej nie uwierzyła. Karała córkę, zabraniając wracać do domu. A Ewa, chcąc się zemścić, wymyśliła Tomkowi narzeczoną.

Gdy Kasia zachorowała, bała się, że to kara. Ola przyznała się cioci, a ta przekonała Kasię. Wtedy obie matki postanowiły naprawić swój błąd.

Tomek wrócił, gdy Ewa udawała chorobę. Poszedł nad rzekę, wspominał dzieciństwo. Nagle usłyszał za sobą:

„Cześć, Tomek.”

Myślał, że to złudzenie. Odwrócił się powoli.

Za nim stała Ola, trzymając za rękę trzyletniego chłopczyka.

„To twój syn” powiedziała cicho.

Tomek wziął chłopca na ręce. Płakał.

„Dlaczego, Olu? Dlaczego mi nie powiedziałaś?”

„Twoja mama powiedziała mojej, że masz już żonę. Więc milczałam.”

Tomek westchnął ciężko.

„Kobiety… Wszystkie kłopoty przez was.”

Przytulił Olę.

„Ale teraz już dobrze. Wypełnię twoje serce miłością.”

Stali tak, aż mały Tymek szarpnął ich za ręce.

„Mama, tata, chodźmy!”

„Idziemy, synku” uśmiechnął się Tomek.

I poszli razem ku szczęściu, które na nich czekało.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście + trzynaście =

Wypełnię twoją duszę miłością