Wyczekiwana Wnuczka Pani Natalia usilnie wydzwaniała do syna, który znowu wypłynął w rejs. Ale sygn…

Wyczekiwana wnuczka

Halina Kowalska z uporem próbowała połączyć się z synem, który wypłynął właśnie w kolejny rejs. Ale zasięgu wciąż nie było.

No i narozrabiałeś, synku! westchnęła z przejęciem, ponownie wybierając znajomy numer. Dzwonić, nie dzwonić sygnału nie będzie, póki nie zawinie do najbliższego portu. A to jeszcze potrwa. I wszystko takie się wydarzyło

Halina nie spała już drugą noc wszystko przez sprawki własnego syna!

* * *

A zaczęło się, kiedy Piotr jeszcze nie myślał o pracy na morzu. Był już dorosłym mężczyzną, lecz związków mu się nie udawało ciągle uważał, że żadna kobieta nie jest tą właściwą! Halina z bólem serca patrzyła, jak rozbijają się jego relacje z dziewczynami, które jej zdaniem, były jak najbardziej sympatyczne i porządne.

Ty masz okropny charakter! wypominała mu. Wszystko ci nie pasuje! Kto cię zniesie z tymi wymaganiami?

Nie rozumiem twoich wyrzutów, mamo. Chcesz mieć synową i nie interesuje cię nawet, jaka będzie?

Jak to nie? Najważniejsze, by cię kochała, naprawdę była porządna!

Piotr milczał wymownie, co tylko złościło Halinę. Jak to jest, że syn, którego wychowała, którego płacze koiła na kolanach, nagle zachowuje się, jakby wiedział wszystko o życiu lepiej od niej? Kto tu jest starszy, do diabła?

A co ci znowu nie pasowało w Magdzie?! emocje brały górę.

Przecież mówiłem.

No dobrze… Magda była kiepskim przykładem, lecz Halina nie zamierzała odpuścić. Powiedzmy, nie była wobec ciebie szczera. A ja i tak tego do końca nie rozumiem

Mamo! Nie powinnyśmy tego omawiać. Magda nie była tą osobą na całe życie.

A Karolina?

Karolina też nie.

A Joanna? Przecież taka grzeczna dziewczyna. Spokojna, rodzinna. Zawsze się pytała, czy może coś pomóc w domu czy to nie doceniłaś?

Miałaś rację, była miła. Ale potem okazało się, że nigdy mnie nie kochała.

A ty ją?

Chyba też nie.

No to jeszcze Aneta?

Mamo!

No co? Tobie się nie dogodzi! Może czas w końcu się ustatkować, rodzinę założyć, dzieci mieć!

Kończmy tę rozmowę! nie wytrzymywał Piotr i wychodził z domu.

Cały ojciec z tym uporem i zasadami, myślała Halina ze złością i żalem.

Czas mijał, dziewczyny się zmieniały, a Halina wciąż marzyła o szczęściu syna i o bawieniu wnuków. W pewnym momencie Piotr postanowił zmienić zawód spotkał dawnego kolegę, który zaproponował mu pracę na statku. Piotr zgodził się bez wahania. Halina próbowała go odwieść od tego pomysłu.

Dlaczego, mamo? To świetna propozycja! Wiesz, ile tam się zarabia? Poradzimy sobie!

Co mi po tych pieniądzach, jeśli ciebie nie będzie w domu? Lepiej byś rodzinę założył!

Trzeba mieć za co, jak już będą dzieci, na statku nie popływam, trzeba będzie je wychowywać. Teraz popracuję, póki można, potem rodzina, dom…

Rzeczywiście, Piotr zaczął dobrze zarabiać. Po pierwszym rejsie wyremontował mieszkanie. Po drugim założył konto w banku i wręczył matce kartę.

Żeby ci na nic nie brakowało!

Mnie już niczego nie brakuje! Tylko wnuków nie ma, a czas leci. Ja już stara jestem!

Jaka stara, nie żartuj! Do emerytury jeszcze kilka lat! żartował Piotr.

Halina nie korzystała z tych pieniędzy. Miała własny, skromny dochód pracowała w aptece, a pensja spokojnie wystarczała na jej potrzeby. „Niech sobie leżą na karcie, Piotr i tak nie sprawdza. A potem, jak sprawdzi zdziwi się, jaką ma oszczędną matkę!” myślała.

W ten sposób żyli już parę lat. Piotr po powrotach usiłował nadrobić czas spędzony na morzu spotykał się z kolegami, wychodził do pubów, czasem z jakimiś dziewczynami, których już matce nie przedstawiał. Gdy mu o to wypomniała, usłyszała gorzką odpowiedź:

To żebyś potem nie przeżywała, że ich nie poślubiłem. I tak nie zamierzam.

Halinie było przykro. Zwłaszcza gdy usłyszała:

Ty za bardzo ludziom ufasz, mamo! Wszystkie moje narzeczone znałaś pobieżnie. Dla ciebie zawsze udawały idealne, ale takie nie były.

To mocno nią wstrząsnęło syn dosadnie wytknął jej łatwowierność, pokazując ją jako coś negatywnego. Łatwa do nabrania znaczy głupia, pomyślała gorzko.

Ale kiedy pewnego wieczoru zobaczyła go przypadkiem z dziewczyną, znów obudziła się w niej matczyna furia. Bez skrupułów podeszła do pary Piotr, dorosły facet, czerwienił się jak chłopiec. Mierzył się z losem musiał przedstawić dziewczynę matce.

Milena bardzo Halinie się spodobała. Wysoka, szczupła, z kręconymi włosami, pogodna, z nienagannymi manierami. Patrząc na nią, Halina natychmiast zapomniała wszystkie żale do syna.

Może naprawdę nie miał szczęścia! Gdyby poprzednich nie zostawił, nie poznałby Mileny!, cieszyła się w myślach.

Związek Piotra i Mileny trwał cały jego urlop. Na prośbę Haliny Milena kilka razy odwiedziła ich w domu. Była oczytana, potrafiła towarzysko rozmawiać. Jednak, gdy Piotr szykował się na kolejny rejs, Milena nagle zniknęła.

Nie kontaktuję się już z Mileną! Ty też nie powinnaś rzucił syn i wyjechał.

Halina przez długi czas zastanawiała się, co mogło się wydarzyć, ale nie mogła się tego od nikogo dowiedzieć.

* * *

Minął rok. Syn wrócił kilkukrotnie do domu, ale wszelkie pytania o Milenę zbywał krótko i chłodno.

No powiedz, co z nią nie tak?! nie wytrzymała Halina.

Mamo, to tylko moja sprawa. Dałaś mi już swoje rady. Jeśli zerwałem, tak musiało być. Proszę, nie wtrącaj się w moje życie!

Halina ledwo powstrzymała łzy.

Jak możesz, Piotrze! Martwię się o ciebie!

Prosiłem, nie rozmawiaj z Mileną! I przestań mnie atakować! warknął syn.

Piotr wypłynął, a Halina, z rozgoryczonym sercem, wróciła do codzienności.

Pewnego dnia podczas pracy w aptece weszła młoda kobieta kupić mleko dla dziecka. To była Milena! Spuściła wzrok i poprawiła czapeczkę małej dziewczynce w wózku.

Milenko! Jak się cieszę, że cię widzę! Mój Piotr nic mi nie wyjaśnił, po prostu wyjechał, kazał o tobie nie pytać! wystrzeliła Halina.

Rozumiem Niech tak będzie Milena rzuciła smutnym wzrokiem.

Halina nie wytrzymała:

Powiedz mi, dziecko, co się stało? Znam swojego syna, ma ciężki charakter. Zranił cię?

To nie ma znaczenia… Nie mam żalu. Musimy już iść, jeszcze do sklepu…

Przyjdź do mnie! Albo do pracy! Pracuję na zmiany. Chodź, pogadamy!

Milena przyszła podczas kolejnej zmiany kupowała znowu mleko dla dziecka. Halina powoli ją rozkręciła. Okazało się, że Milena zaszła w ciążę z Piotrem, ale on nie chciał dziecka uznał, że nie ma czasu wychowywać, a i związków na stałe nie planuje. Potem po prostu zniknął.

Wyjechał na rejs powiedziała Milena z rezygnacją. Ale damy sobie radę, nie zamierzam się narzucać. W dwie damy radę.

Halina niemal padła na kolana przy wózku, patrząc na dziecko:

Czyli to moja wnuczka?!

Tak… Ma na imię Zosia.

Zosieńka….

***

Halina nie mogła zaznać spokoju. Wydobyła z Mileny, że nie mają gdzie mieszkać. Milena nie pochodziła z miasta, wynajmowała kawałek mieszkania, ale z dzieckiem, bez stałego dochodu, to było bardzo trudne. Rozważała powrót do rodziców. Na myśl, że wnuczka wyjedzie serce Halinie ścisnęło się z rozpaczy.

Zamieszkajcie u mnie, Mileno. Ty i Zosieńka! To przecież moja wnuczka! Pomogę wam, znajdziesz stabilną pracę, a Piotr tyle pieniędzy przysyła, że nie wiem, na co je wydawać! Zosi niczego nie zabraknie!

A co powie Piotr?

Kogo to obchodzi? Nawyrabiał, porzucił własne dziecko, nawet mi nie powiedział! Ktoś musi wyrównać jego winy! Jak wróci, pogadam z nim i to ostro! zaciśnięta pięść podkreślała determinację Haliny.

I tak już zostało. Halina nie szczędziła wnuczce pieniędzy ani czasu. Brała mniej zmian w aptece, by móc być z Zosią. Milena znalazła pracę, spokojnie zostawiała córkę pod opieką Haliny. Wróciwszy, często narzekała na zmęczenie.

Cały dzień na nogach, tyle klientów i wszyscy awanturniczy!

Daj spokój, idź odpocznij, a ja Zosię wykąpię i utulę do snu!

Zbliżał się urlop Piotra. Halina wyobrażała sobie, jak przywita syna, żeby mu poukładać w głowie, a Milena coraz bardziej się denerwowała. Halina czuła tylko większą determinację z tak kruchą, bezbronną Mileną i maleństwem chciała bronić je do końca.

Piotr wróci i nas wygoni! Boię się, Halino! Nie powinnam była się do was wprowadzać. Od jutra zaczynam szukać mieszkania.

Nie wygoni! I nawet niech spróbuje! Ja tu rządzę, a was nie oddam! Wszystko mu wygarnę!

Oj, wywali nas, zobaczy! Pomyśli, że jestem tu tylko dla pieniędzy! Nie chcę niczego od was! Jesteście cudowni! Ale wrócę chyba do rodziców. Ale będziemy w kontakcie!

Wrócić! A kto tu właścicielką? Ja! I mogę zamieszkać z kim chcę. Piotr niech spróbuje mieć pretensje!

Milena się upierała, ale Halina była nieugięta. Zostawiła ją z wnuczką u siebie.

Tak myślę rzuciła któregoś dnia przy kolacji Trzeba by to mieszkanie od razu na Zosię przepisać! Żeby nie było potem pytań. Piotr i tak nigdy się nie ustatkuje, a wnuczce powinno coś zostać. Tym bardziej że nie jest wpisany jako ojciec rzuciła kontrolne spojrzenie na Milenę, a ta spuściła wzrok.

Przepraszam myślałam

Wszystko rozumiem. Tylko potem trudniej będzie coś udowodnić, lepiej to załatwić już jutro.

To niepotrzebne, Halino! Moi rodzice mają mieszkanie

Nie próbuj mnie przekonać! ucięła Halina. Postanowiłam.

Tak postanowiły. Jednak notariusz odmówił:

Syna najpierw trzeba wymeldować.

Halina miała nadzieję, że szybko się uda, bo Piotr miał wrócić lada dzień. Milena coraz częściej znikała, robiła się roztrzęsiona.

Czemu tak dużo cię nie ma? spytała ją któregoś dnia Halina. Milena zawahała się:

Praca Chcę wcześniej dostać zaliczkę, ale szef powiedział, że muszę coś jeszcze dla niego zrobić, zanim dostanę jakiekolwiek pieniądze.

Na co ci zaliczka? Brakuje ci na coś?

Milena przebierała się w milczeniu. Halina zauważyła dużą torbę schowaną za łóżkiem.

Wyprowadzasz się?

Milena nie odpowiadała.

Chcesz jednak wynająć coś sama?!

Halino, muszę wyjechać! Jak Piotr wróci

Nie pozwolę! ucięła Halina. Po chwili dodała: Przestań też tyle pracować! Wiesz gdzie jest karta i jaki pin, kiedyś ci mówiłam. Skorzystaj, kup co potrzeba, zamiast harować. Zosia zaraz zapomni, jak mama wygląda! Jak chcesz, żeby Piotr cię zaakceptował, musisz nauczyć się gospodarności.

Milena nie protestowała. Piotr miał wrócić za dwa dni.

* * *

W dniu powrotu syna Halina zerknęła najpierw do pokoju Mileny i Zosi, żeby zobaczyć śpiące dziewczyny. Ale Mileny nie było, tylko mała spała w najlepsze.

Co się dzieje? Gdzie ona jest? Jest dopiero szósta rano!

Halina powędrowała do kuchni, żeby dokończyć przyrządzanie ulubionych dań Piotra przed pobudką dziecka. Dodawała sobie otuchy, wyobrażając, jak wita syna z wnuczką w objęciach i zmusza do przeproszenia Mileny, kiedy ta wróci z pracy.

Wreszcie zadzwonił dzwonek.

Piotr zatrzymał się w progu, widząc matkę trzymającą dziecko.

Cześć, mamo. Co to za dziecko? Co się wydarzyło, póki mnie nie było?

Powinieneś sam to dobrze wiedzieć!

Nic nie rozumiem rozebrał się Piotr i wszedł do mieszkania. Opowiadaj, co tu się działo podczas mojej nieobecności.

Przygody! Znalazłam swoją wnuczkę, Zosię! Takie przygody! patrzyła synowi prosto w oczy.

Jaką wnuczkę? Myślę, może mam jakichś braci czy siostry, o których nie wiem? zdziwił się.

Przestań żartować! Milena powiedziała mi wszystko! Nie tak cię wychowałam! Wstydzę się za twoje czyny!

Milena? Nic nie rozumiem! Prosiłem cię, żebyś się nie kontaktowała. I co ona ma wspólnego z tym dzieckiem?

Halina, wściekła, wyrzuciła mu całą historię, dorzucając gorzkie wyrzuty. Piotr schwycił się za głowę:

Mamo! wybuchnął.

Co, znowu powiesz, że jestem naiwna? No to mów! Ale ja

To nie moje dziecko, mamo! Milena cię oszukała, a ty Jak ty możesz być tak łatwowierna? Wiesz, co ją interesuje? Pieniądze! Co ci zabrała?

Nic! Jesteś niemożliwy!

Mama! Sprawdź swoje oszczędności! Milena pewnie już daleko z nimi!

Poszła tylko do pracy!

Kłócili się jeszcze długo, aż Piotr zgodził się poczekać na powrót Mileny i wszystko wyjaśnić.

Czekali do późna. Halina opowiedziała synowi jak poznała Milenę, jak razem wychowywały Zosię, jak chciała przepisać mieszkanie. Piotr cierpliwie powtarzał, że to wszystko było jedno wielkie oszustwo, ale

Nie wierzę w twoje podejrzenia! Milena to świetna dziewczyna

Świetna oszustka! A ty złapałaś się na lep!

Przestań! Jak wróci, wszystko sobie wyjaśnicie!

To nie twoja wnuczka!

Halina spojrzała na syna z urazą.

A my to sprawdzimy testem DNA!

Właśnie!

Zrobiło się późno, a Milena nie wracała. Ani w nocy, ani następnego dnia. Jej telefon milczał, Halina pojechała pod adres pracy Mileny nikt jej tam nie znał. Pokazywała zdjęcia nikt jej nie widział.

Halina wróciła do domu, by sprawdzić swoje oszczędności. Zniknęły pieniądze, karta, nawet część osobistych rzeczy tylko dziecięce ubranka zostały. Wtedy Halina zrozumiała, że została oszukana.

Jak to możliwe? Nie wierzę! Przecież nie mogła zostawić Zosi i tak po prostu wyjechać?

Ona była zdolna do wszystkiego odparł sucho Piotr. Koledzy mnie ostrzegali, że to niezła cwaniara A później, kiedy się dowiedziałem, że okradła mojego kolegę Ale ja już wtedy ją przyprowadziłem do ciebie A potem powiedziała, że jest w ciąży nie wiadomo, z kim. Uważała, że to moje Heh Nikt mi nie wierzył, wszyscy wiedzieli, że prowadziła się różnie.

Jaka ja głupia i naiwna! zapłakała Halina. Czemu mi nic nie powiedziałeś? Przynajmniej bym wiedziała, z kim mam do czynienia!

Nie chciałem cię martwić. Zawsze wszystkim ufałaś Nie chciałem psuć ci humoru.

I co teraz?

Składamy doniesienie na policję! I nie udało się przepisać mieszkania na Zosię jeszcze byś została bez dachu nad głową.

Zgłosili sprawę. Mileny nie znaleziono. Jakby zapadła się pod ziemię. Minęły miesiące, brak wieści. Z karty nie zdążyła zniknąć duża kwota Piotr po powrocie zablokował konto. Kartę znaleziono potem na jednym z dworców kolejowych.

W czasie, gdy trwały poszukiwania, Zosia mogła zostać z Haliną. Musiała jednak odejść z pracy, by zajmować się małą. Dobrze, że starczyło pieniędzy od Piotra. Test DNA potwierdził, że Piotr nie jest ojcem, lecz Halina tak pokochała Zosię, że nie potrafiła się z nią rozstać. Razem z synem uznali, że chcą wychować Zosię jak własną. Mileny nie udało się odnaleźć. Odebrano jej prawa rodzicielskie, Zosia oficjalnie otrzymała opiekunkę w osobie Haliny. Piotrowi odmówiono, Halina wróciła do pracy, musiała znaleźć jej żłobek, załatwić formalności wiele rzeczy wymagało czasu i wysiłku. Jednak w końcu się ułożyło. Żyli spokojnie.

Rok później Piotr wrócił z rejsu i przyprowadził żonę:

Poznaj, mamo, to Sonia. Będziemy już razem.

A Halina zaniemówiła, wskazując na pokój dziecięcy, nie wiedząc, czy Piotr uprzedził nową żonę.

Sonia uśmiechnęła się ciepło:

Bardzo mi miło, pani Halino! Piotr powiedział mi wszystko i powiem szczerze, jestem pełna podziwu dla pani. Jeśli pozwoli mi pani także wychowywać Zosię, będę szczęśliwa spojrzała na męża.

Zamierzam zakończyć rejsy, a my z Sonią chcemy oficjalnie adoptować Zosię. Tym razem mi nie odmówią!

Halina promieniała ze szczęścia:

O Jezu, jakie szczęście! Chodźcie, siadajcie do stołu! Tyle na was czeka! Teraz się poznamy! Jak ja się cieszę! i otarła łzę szczęścia z policzka.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście + 5 =

Wyczekiwana Wnuczka Pani Natalia usilnie wydzwaniała do syna, który znowu wypłynął w rejs. Ale sygn…