Wyczekana wnuczka
Barbarze Malinowskiej od kilku dni nie dawał spokoju niepokój: wciąż próbowała się dodzwonić do syna, który właśnie był w kolejnym rejsie. Ale sygnału, jak zwykle, nie było.
O, narobiłeś, synku! westchnęła zmartwiona, ponownie wykręcając dobrze znany numer. Bez względu na to, ile razy próbowała, nie było szans, żeby się dodzwonić, dopóki nie zawinie do najbliższego portu. A ten moment miał nadejść nieprędko. I właśnie teraz, gdy tyle się dzieje!
Barbarze Malinowskiej oczy nie skleiły się już drugą noc tak bardzo martwiła się przez wybryki syna!
*
Cała historia zaczęła się kilka lat temu, gdy Michał nie zamierzał jeszcze zostawać marynarzem. Już wtedy był dorosłym mężczyzną, ale z dziewczynami jakoś mu się nie układało każda, zdaniem Michała, była nie dość odpowiednia! Barbara Malinowska z bólem serca patrzyła, jak kolejne związki jej syna rozpadają się, choć według niej, dziewczyny były miłe i porządne.
Masz, synu, okropny charakter! powtarzała mu. Wszystko ci nie pasuje! Która kobieta zniesie takie wymagania?
Nie rozumiem twoich uwag, mamo. Chcesz mieć synową, a ci wszystko jedno, jaka ona będzie?
Jak to wszystko jedno? Przecież mi zależy, żeby chciała cię i żeby była porządna!
Syn milczał, a to Barbarę dziwnie irytowało. Skąd nagle jej własny syn, którego wychowała i któremu łzy osuszała, zachowuje się tak, jakby lepiej znał się na życiu? Kto tu starszy?
A czym ci nie pasowała Ania?! złościła się.
Przecież mówiłem.
No dobrze przyznała, że Ania nie była najlepszym przykładem, ale nie zamierzała odpuszczać. Powiedzmy, że była z tobą nieuczciwa. Choć i tak nie do końca rozumiem
Mamo! My nie musimy rozmawiać o szczegółach. Ania nie jest tą jedyną, z którą chcę przeżyć życie.
A Kasia?
Kasia też nie.
A Justyna? Dobra dziewczyna, spokojna, domowa. Sympatyczna, zawsze pytała, jak pomóc w domu. No przecież porządna!
Tak, mamo, miałaś rację. Była bardzo miła. Ale okazało się, że nigdy mnie nie kochała.
A ty ją?
Może też nie.
No a Marlena?
Mamo!
No co mamo? Przecież nikt ci nie dogodzi! Marynarz się znalazł! Zamiast się ustatkować, rodzinę założyć, dzieci mieć!
Skończmy tę bezsensowną rozmowę! w końcu nie wytrzymywał Michał i wychodził.
Wdał się w ojca, skrupulatny i uparty! myślała Barbara z irytacją.
Mijały lata. Dziewczyny wokół syna się zmieniały, a ona wciąż marzyła, by doczekać szczęśliwych wnuków. Potem Michał zupełnie zmienił zawód spotkał starego kolegę, ten zaproponował mu pracę na statku. Michał przystał. Próżno Barbara odradzała mu ten pomysł.
Co ty, mamo? Świetna okazja! Wiesz, ile chłopaki zarabiają? Nam na wszystko wystarczy!
Co mi po twoich pieniądzach, jak cię nie będzie w domu! Lepiej byś rodzinę założył!
Rodzinę też trzeba utrzymać! A jak się pojawią dzieci, to już nie ruszę na morze będę wychowywać! Teraz dorobię się, póki mogę, a potem wszystko zmienię!
Rzeczywiście, Michał zarabiał dobrze. Po pierwszym rejsie zrobił remont w mieszkaniu. Po drugim założył konto w banku i podarował matce kartę.
Żebyś o nic nie musiała się martwić!
A ja i tak nie muszę! Ale wnuków nie mam, a czas leci. Już jestem stara!
E tam stara, nie żartuj! Do emerytury jeszcze lata! śmiał się syn.
Barbara z pieniędzy korzystała rzadko. Miała swoją skromną pensję pracowała w miejscowej aptece i to jej wystarczało. Niech leżą na koncie, jak trzeba. Michał i tak nie sprawdza. Jak kiedyś zobaczy, to się zdziwi, jaką ma oszczędną matkę! myślała z dumą.
Tak żyli przez lata. Michał po powrotach chciał nadrobić czas widywał się z kolegami, wychodził na piwo, wieczorami spotykał się z kolejnymi dziewczynami, których już matce nie przedstawiał. Kiedy Barbara zwróciła na to uwagę, usłyszała krótko:
Żebyś się potem nie martwiła, że się z którąś nie ożeniłem. Nie zamierzam się żenić z takimi, mamo!
Barbarze było przykro. Usłyszała nawet raz:
Za dobra jesteś dla ludzi, mamo. Jesteś za ufna, dlatego nie widziałaś prawdziwych moich narzeczonych. Zawsze chciały wypaść dobrze, ale takimi nie były.
Te gorzkie słowa zapadły jej głęboko w serce. Ufna znaczy, że głupia? Powiedział jej właściwie, że jest naiwna. A nawet jeśli
Ale któregoś wieczoru, widząc Michała z dziewczyną, coś ją tknęło. Podeszła do nich śmiało, a dorosły syn aż się speszył. Ale matka to matka przedstawić musiał.
Milena bardzo Barbarze się spodobała. Wysoka, szczupła, kręcone włosy, miła uroda, kulturalna. Od razu zapomniała o wszystkich wcześniejszych smutkach.
Może naprawdę nie miał szczęścia, może dzięki temu trafił na taką wspaniałą? myślała.
Romans z Mileną trwał przez cały urlop syna. Dzięki Barbarze Milena kilkakrotnie u nich gościła, a gospodyni nie mogła się nachwalić elokwentna, kulturalna, swobodnie rozmawiała o książkach i sprawach świata. Lecz gdy Michał szykował się na kolejny rejs, Milena nagle przepadła.
Z Mileną już kontaktu nie mam! I ty z nią nie rozmawiaj, rzucił syn i wyjechał.
Barbara długo zastanawiała się, co się wydarzyło, ale nie miała gdzie się dowiedzieć.
*
Minął rok. Syn kilka razy wrócił do domu, ale na pytania o Milenę odpowiadał oschle i krótko.
Boże, czym ona ci znowu zaszkodziła? Ta też była nie taka? nie wytrzymała Barbara.
Mamo, to moja sprawa. Jeżeli się rozstałem, to tak musiało być. Nie wtrącaj się.
Barbara nie mogła powstrzymać łez.
Jak to, Michał!? Przecież ja się o ciebie martwię!
Nie trzeba! warknął syn. I proszę, nie kontaktuj się już z Mileną! Przestań mnie też dręczyć!
Wkrótce Michał wypłynął w kolejną podróż, a matka, z ciężkim sercem, wróciła do codzienności.
Aż pewnego dnia, gdy pracowała w aptece, weszła dziewczyna po mleko modyfikowane. To była Milena! Z zakłopotaniem poprawiła czapeczkę śpiącej w wózku dziewczynce.
Milenko! Jak miło cię widzieć! Misha niczego mi nie wyjaśnił, po prostu wyjechał, a o tobie kazał zapomnieć! wykrzyknęła Barbara.
Tak? No cóż. Niech będzie.
Barbara nerwowo poprawiła fartuch.
Powiedz mi, co się stało? Przecież znam swojego syna bywa trudny, czy cię zranił?
To nie ważne Nie mam do niego żalu. My już pójdziemy, mam jeszcze kilka spraw.
Przyjdź chociaż tutaj! Pracuję na zmiany, pogadamy przy okazji!
Milena rzeczywiście przyszła następnego dnia znów po mleko. Barbara, krok po kroku, zagadywała ją, aż w końcu usłyszała: Milena zaszła w ciążę z Michałem, ale on uznał, że nie chce dziecka chodzi w rejsy, nie zamierza brać odpowiedzialności, po prostu zniknął.
Na morzu teraz pewnie, wzruszyła ramionami Milena. Damy sobie radę we dwie, nie będziemy się narzucać!
Barbara niemal uklękła przed wózkiem, patrząc na dziecko:
Czyli to to moja wnuczka?
Tak. Ma na imię Ania.
Ania
*
Barbara nie mogła znaleźć sobie miejsca. Upewniła się, że Milena nie ma gdzie mieszkać. Dziewczyna pochodziła z innego miasta, wynajmowała mieszkanie, ale z niemowlęciem, bez stałego dochodu, była to niemal niemożliwość. Myślała o powrocie do rodzinnego domu. Myśl, że wnuczka miałaby wyjechać z Krakowa, i że już jej nie zobaczy, ścisnęła Barbarze serce.
Przyprowadź się do mnie, Milena. Z Anią! To przecież moja wnuczka! Pomogę wam, znajdziesz pracę, a Misha i tak tyle przysyła, że nie wiem, co z tym robić. Ani niczego nie zabraknie!
A co na to twój syn?
Kto go pyta? Zostawił dziecko i nic nie powiedział matce! Muszę jakoś naprawić jego winę. Jak wróci, pogadam z nim. Zobaczy, jak!
Tak zamieszkały razem. Barbara nie szczędziła wnuczce ani pieniędzy, ani czasu. Brała mniej dyżurów, by być z Anią. Milena znalazła pracę, córkę zostawiała u Barbary, a wracała późno, zmęczona.
Cały dzień na nogach, klienci dziś okropni!
Odpocznij! Ja Anię wykąpię, uśpię!
Zbliżał się termin powrotu Michała. Barbara wyobrażała sobie, jak przywita syna z pięściami, by przywrócić mu rozum. Milena tymczasem coraz bardziej się denerwowała. Ale Barbarę to tylko napędzało chciała bronić kruchą, bezbronną Milenę, a tym bardziej maleńką Anię.
Michał nas wygoni! Boję się, Barbaro! Wcale nie powinnam tu przychodzić. Jutro zaczynam szukać mieszkania.
Przestań! Nikt wam krzywdy nie zrobi! Jak wróci Michał, dostanie reprymendę! Powiem mu wszystko!
On powie, że mi tylko na jego pieniądzach zależy A ja niczego nie chcę! Jest pani cudowna! Ale chyba wrócę do rodziców. Będziemy w kontakcie.
Nie, już postanowiłam! W tej kamienicy jestem gospodynią! Przyjmuję, kogo chcę, niech syn spróbuje mi się sprzeciwić!
Milena długo się opierała, ale Barbara została nieugięta. Zostały z Anią.
Wiesz, co myślę, powiedziała przy kolacji, Najlepiej mieszkanie zapisać od razu na Anię. Żeby potem nie było wątpliwości! Michał się nie ożeni, a wnuczce coś się należy. Michał i tak nie jest wpisany jako ojciec, spojrzała na Milenę, a ta skuliła się.
Przepraszam, myślałam
Rozumiem. Ale potem trudno będzie udowodnić, że to dziecko Michała, więc jutro wszystko załatwimy.
Barbaro, nie trzeba, moi rodzice mają mieszkanie
Nawet nie próbuj mnie przekonać! przerwała Barbara. Postanowione!
Tak zamierzały uczynić, lecz notariusz odmówił:
Najpierw syn musi się wymeldować z tego mieszkania.
Barbara była rozgoryczona, ale do powrotu syna brakowało już tylko paru dni. Milena coraz częściej wracała późno.
Gdzie cię znowu niesie? spytała któregoś wieczoru Barbara. Milena zmieszana odpowiedziała:
Praca Proszę wybaczyć, chcę dostać zaliczkę, szef powiedział, że musi być skończone zadanie.
Po co ci zaliczka? Brakuje ci pieniędzy?
Milena milczała, przebierając się w domu. Barbara spostrzegła nagle spakowaną torbę.
Wyprowadzasz się?!
Barbaro Chyba powinnam odejść! Jak wróci Michał
Nie puszczę was! powiedziała stanowczo Barbara. Po chwili dodała: Możesz korzystać z mojej karty, kup, co trzeba, a nie daj się zajeżdżać w pracy! Ania już o mało co nie zapomni, jak wygląda mama! Jeśli chcesz, żeby Michał cię zaakceptował, musisz dbać o dom.
Milena nie odpowiedziała. Michał wracał za dwa dni.
*
Rano, w dniu powrotu syna, Barbara postanowiła zajrzeć do pokoju Mileny i Ani. Mileny nie było, tylko Ania spała spokojnie.
Nic nie rozumiem! Gdzie poszła? Szósta rano. Milena nigdy tak wcześniej nie wychodziła!
Barbara ruszyła do kuchni, chcąc dokończyć przygotowania przed przyjazdem syna. Gotując jego ulubione potrawy, pocieszała się, wyobrażając sobie, jak postawi syna do pionu, gdy Milena wróci z pracy.
Wreszcie zadzwonił długo wyczekiwany dzwonek do drzwi.
Michał wszedł i zamarł na widok matki z dzieckiem na rękach.
Cześć, mamo. Kto to? Co się wydarzyło pod moją nieobecność?
Dobrze o tym wiesz!
Nic z tego nie rozumiem zdenerwował się Michał. Opowiadaj!
Opowiadać? Znalazłam swoją wnuczkę, Anię! Takie to przygody!
Jaką wnuczkę? Są jakieś sekrety, o których nie wiem?
Przestań udawać! Milena wszystko mi wyjaśniła! Nie tak cię wychowałam! Wstyd mi za ciebie!
Milena? Mamo! Przecież prosiłem, żebyś nie miała z nią kontaktu. Po drugie, co ma wspólnego Milena i to dziecko?
Wtedy Barbara, coraz bardziej zirytowana, powiedziała wszystko, nie szczędząc wyrzutów. Michał złapał się za głowę:
Ale mamo!
Znów chcesz mnie nazwać naiwną? Rób, co chcesz, ale ja
To nie moje dziecko, mamo! Milena cię oszukała, a ty Tak już masz, jesteś łatwowierna! nagle się ocknął. Przecież chodzi jej tylko o pieniądze Co wyciągnęła od ciebie?
Nic! Przesadzasz!
Sprawdź swoje oszczędności! Na pewno uciekła już daleko!
Pracuje! upierała się Barbara.
Kłócili się długo, aż Michał poddał się matce. Zdecydowali, że poczekają na Milenę i wtedy się wszystkiego dowiedzą.
Czekali aż do nocy. W tym czasie Barbara opowiedziała, jak poznała Milenę, jak wychowywała Anię, jak planowała przepisać mieszkanie. Michał powtarzał, że przez cały czas była oszukiwana, ale
Nie wierzę w te bzdury! Milena to porządna dziewczyna
Jest świetną oszustką. Ty jej od razu uwierzyłaś!
Przestań! Gdy wróci, porozmawiamy, przekonasz się. Ja tymczasem idę pobawić się z Anią.
To nie jest twoja wnuczka!
Matka posłała synowi nieprzyjazne spojrzenie.
Można to sprawdzić testem DNA.
Zrobimy tak! z godnością odpowiedziała Barbara i wyszła z pokoju.
Noc minęła, a Milena nie pojawiła się. Nie przyszła także następnego dnia. Nie odpowiadała na telefon. Barbara poszła pod adres pracy Mileny, zabierając Anię, ale usłyszała, że nikt takiej kobiety tam nie zna. Pokazywała zdjęcia nikt nie rozpoznawał.
Pędem wróciła do domu, by jak radził syn sprawdzić oszczędności. Nie było ani pieniędzy, ani karty, o której mówiła Milenie. Wszystkie rzeczy Mileny zniknęły oprócz ubrań Ani. Dopiero wtedy Barbara zrozumiała, że została oszukana.
Jak to możliwe? Nie wierzę! Nie mogła przecież porzucić Ani!
Jeszcze jak! mruknął Michał. Koledzy przestrzegali mnie, że ona taka A potem jak się okazało, że jest w ciąży, i nie było wiadomo, z kim Mówiła, że ze mną, a moi znajomi już dawno zauważyli, że obracała się wśród wielu chłopaków.
Jakaż ja naiwna! Barbara rozpłakała się. Dlaczego mi nic nie powiedziałeś?
Nie chciałem cię martwić. Zawsze wszystkim ufasz
I co teraz?
Trzeba zgłosić to na policję! Dobrze przynajmniej, że mieszkania nie zdążyłaś przepisać! Zostałabyś na lodzie.
Zgłoszenie oczywiście złożyli. Ale Milenę jakby ziemia pochłonęła. Miesiące mijały, a wieści nie było. Z konta prawie nic nie zdążyła podjąć, bo jak tylko Michał o wszystkim się dowiedział, zablokował rachunek. Kartę później odnaleziono na dworcu pod Katowicami.
W toku śledztwa Barbara mogła zatrzymać Anię. Oznaczało to, że musiała na jakiś czas odejść z apteki. Dobrze, że wypłaty syna starczały na wszystko. Test DNA pokazał, że Michał nie był ojcem Ani, ale Barbara zdążyła już pokochać dziewczynkę i nie chciała się jej pozbyć. Po rozmowie z synem postanowili wychować Anię jak swoją. O Milenie nie było słychu sąd odebrał jej prawa rodzicielskie. Procedury nadania opieki trwały wiele miesięcy i wymagały mnóstwa formalności. Michałowi odmówiono, więc Barbara musiała wrócić do apteki, znaleźć Ani miejsce w żłobku i zorganizować wszystko od nowa. Ale jakoś wszystko się ułożyło.
Po roku Michał wrócił z kolejnego rejsu i przyprowadził żonę:
Poznaj, mamo, to Sonia. Będziemy mieszkać razem.
A co z Barbara nieśmiało wskazała pokój dziecięcy, nie wiedząc, czy Michał wyjawił nowej żonie prawdę.
Ale Sonia uśmiechnęła się łagodnie:
Bardzo mi miło, pani Barbaro! Michał wszystko mi opowiedział i naprawdę podziwiam panią za to, co zrobiła. Jeżeli pozwoli mi pani być częścią życia Ani, będę szczęśliwa spojrzała na męża.
Właśnie, zamierzam skończyć z rejsami, a z Sonią razem adoptujemy Anię. Wtedy na pewno się uda!
Barbara aż rozpromieniała:
Boże, jakież to szczęście! Chodźcie, wszystko na was już czeka! Przygotowałam tyle smakołyków! Teraz wszyscy się lepiej poznamy! Jakże jestem szczęśliwa! i wytarła łzę wzruszenia z policzka.



