Wychowaliśmy obu naszych synów w ten sam sposób i z tą samą miłością, ale okazało się, że wyrośli na zupełnie innych ludzie.

Mój mąż i ja byliśmy szczęśliwym małżeństwem przez 20 lat i wychowaliśmy dwóch synów, którzy różnili się charakterem jak niebo i ziemia. Prawda jest taka, że osobowość kształtuje się nie tylko poprzez otrzymane wychowanie, ale również w zależności od samej osoby i jej warunków psychicznych. Pomimo tego, że wychowaliśmy synów w taki sam sposób, jeden z nich wyrósł na niezależnego, mającego własne zasady życiowe i wykazującego odpowiedzialność, a drugi na leniwego maminsynka, który oczekiwał podania wszystkiego na talerzu. Oczywiście mój mąż i ja jesteśmy odpowiedzialni za to, że najstarszy syn dorastał na tak rozpieszczonego.

W końcu musieliśmy przyzwyczaić go do trudności, a nie biegać z pomocą przy pierwszym lepszym problemie. Bez względu na to, jaki problem dotyczył najstarszego syna, zawsze mu pomagaliśmy. Na przykład, gdy starszy ukończył szkołę, wybrał najbardziej prestiżową i najdroższą uczelnię, za którą musieliśmy zapłacić, a po ukończeniu studiów nawet nie zamierzał szukać pracy. Natomiast młodszy Aleksander oznajmił, że sam będzie się utrzymywał, i zaraz po szkole poszedł do pracy, zgromadził fundusze na edukację i ukończył szkołę z wyróżnieniem.

Muszę powiedzieć, że mój najmłodszy syn z radością oddał swój dług ojczyźnie, a za starszego syna zapłaciliśmy znaczną kwotę, aby uwolnić go od obowiązków. Tak się potoczyło ich życie: młodszy Aleksander osiąga wszystko sam, a nawet jeśli coś nie wychodzi, bierze za to odpowiedzialność. Natomiast najstarszy syn Wiktor czeka, aż inni przyjdą do niego i się z nim spotkają. Po kilku latach mój mąż i ja postanowiliśmy kupić mieszkanie dla młodszego syna, aby był bardziej niezależny, natomiast starszemu nie będziemy już pomagać. Niech sam stanie na własnych nogach, nawet jeśli zacznie mieć kłopoty. Wiktor nie jest zadowolony z takiej perspektywy i uważa, że jeśli mu pomagaliśmy, powinniśmy to robić przez całe życie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 − jeden =

Wychowaliśmy obu naszych synów w ten sam sposób i z tą samą miłością, ale okazało się, że wyrośli na zupełnie innych ludzie.