Wybrał pracę, a nie mnie – historia porzuconej miłości

Ty… ty… Nie wierzę własnym uszom! To się w głowie nie mieści! Twoja przeklęta praca, twoje pilne telefony, twoje niekończące się wyjazdy! Ania strąciła ze stołu filiżankę, która roztrzaskała się o ścianę, rozpryskując niedopitą kawę na wszystkie strony. Odłamki posypały się po podłodze jak konfetti.

Przestań się unosić, zachowujesz się jak dziecko! Sławek nawet nie podniósł głosu, a to drażniło ją jeszcze bardziej. W środku wszystko się w niej gotowało, a on stał jak posąg. Po prostu nie mogę odwołać tego wyjazdu, zrozum w końcu. Chodzi o awans.

Awans?! aż zakrztusiła się ze złości. Twój awans zawsze, ale to zawsze był ważniejszy od nas! Pamiętasz, jak opuściłeś rozdanie dyplomów Kasi, nawet nie zadzwoniłeś w moje urodziny, chociaż przypominałam ci tydzień wcześniej! A teraz to! Misiowi operacja za dwa dni, a ciebie poniosło do tego twojego… Gdańska!

Do Wrocławia automatycznie poprawił Sławek i od razu pożałował słów.

Co za różnica! Choćby na Księżyc! Ania zamachała rękami jak wiatrak. Nie będziesz przy synu, kiedy będą mu podawać narkozę! Kiedy będzie przerażony, kiedy ja wpadnę w panikę! A to wszystko przez jakiś twój głupi podpis na papierze!

Sławek gwizdnął przez zęby i przesunął dłonią po twarzy. Pod oczami miał sińce, nierówny zarost, ale wzrok uparty, jak zawsze.

To głupie, ale ten kontrakt… to szansa na stanowisko dyrektora finansowego, naprawdę tego nie rozumiesz? Szedłem do tego całe życie. Zresztą, Misia to rutynowa operacja, po co robisz taką dramę? Przecież to tylko migdałki, nie guz mózgu.

Tak, jasne! A co, jeśli coś pójdzie nie tak? Ania wbiła paznokcie w dłonie. Co wtedy zrobimy, co?

Nic się nie stanie machnął ręką. Sam rozmawiałem z lekarzem.

A jeśli jednak?! wrzasnęła już na wysokich tonach.

Usiądź wreszcie! warknął, wzruszając ramionami. Jeśli coś się wydarzy od razu wsiadam w samolot i wracam! Jak wtedy, gdy Kasi wycinali wyrostek, pamiętasz?

Tak, pamiętam! syknęła zjadliwie. Przypełzałeś, gdy już było po wszystkim, osiem godzin później! Lekarze dawno poszli do domu, a ty dopiero schodziłeś z pokładu, bohater!

Sławek tylko pokręcił głową:

Myślisz, że jestem z gumy? Nie mogę być w dwóch miejscach na raz, Aniu. Haruję jak wół, żebyście mieli wszystko. Zapomniałaś, jak marudziłaś o nowym mieszkaniu? Wyprowadźmy się, sąsiedzi hałasują, podwórko brudne, metro daleko

Wolałabym mieszkać w tej starej kamienicy! wybuchnęła. Ale z normalnym mężem i ojcem, który widzi swoje dzieci choć czasem, a nie tylko w niedzielę po obiedzie!

Sławek zwalił się na krzesło całe swoje dziewięćdziesiąt kilo.

Słuchaj, przecież się umawialiśmy, nie? Ty w domu, z dziećmi, gospodarstwo, spokój. Ja zapieram w robocie, zarabiam na dom. Co się nagle zmieniło?

Ania otworzyła usta, żeby odpowiedzieć, ale w przedpokoju rozległ się łomot drzwi się otworzyły, dobiegły głosy dzieci, plecaki spadły na podłogę.

Dobra, pogadamy później burknęła i wybiegła z kuchni, w ostatniej chwili nakładając uśmiech. Sztuczny, aż policzki ją bolały.

Sławek otworzył laptop. Do wieczora musiał skończyć prezentację, ale w głowie miał tylko mgłę.

Wieczorem, gdy dzieci już spały, Anna siedziała w kuchni i bezmyślnie przewijała telefon. Już nie płakała, tylko wszystko w środku było jak zdrętwiałe. Dwadzieścia dwa lata małżeństwa i z każdym rokiem ich relacje coraz bardziej przypominały księgowe zestawienie: przychody, wydatki, aktywa, pasywa. Kiedy to wszystko stało się takie skomplikowane?

Sławomir wszedł do kuchni i w milczeniu usiadł naprzeciw.

Kawę chcesz? zapytała Anna, nie podnosząc wzroku.

Tak odparł. Aniu, musimy porozmawiać.

O czym? wstała i włączyła czajnik. Wszystko jasne. Lecisz pojutrze. Ja z Misiem pojedziemy do szpitala same.

Posłuchaj Sławek podszedł i ostrożnie położył dłonie na jej ramionach. Wiem, że ci ciężko. Ale to dla mnie naprawdę ważne.

Ważniejsze niż my? Anna odwróciła się, a on w jej oczach zobaczył nie złość, ale zmęczenie i rozczarowanie.

To wszystko dla was cicho powiedział. Wszystko, co robię, robię dla was.

Nie, Sławku pokręciła głową. To dla ciebie. Dla twojej dumy, twojej kariery. My z dziećmi od dawna jesteśmy na drugim planie.

Nieprawda spróbował zaprzeczyć.

Prawda. Wiesz, co Miś powiedział o swojej operacji? Dobrze, że to w czasie wyjazdu taty, bo by się stresował przez pracę. Dziecko ma jedenaście lat, a już nauczyło się podporządkowywać twojemu grafiku.

Sławek stał w ciszy, nie znajdując słów.

A Kasia wczoraj spytała, czy przyjedziesz na jej dyplom w przyszłym roku. Nie dlatego, że cię chce widzieć, tylko boi się, że znowu będziesz zajęty ważną sprawą.

Postaram się być mruknął.

Postaram się powtórzyła sarkastycznie. Zawsze to postaram się. A wiesz, kiedy zrozumiałam, że wybrałeś pracę, a nie mnie? Gdy poroniłam. Pamiętasz, dziesięć lat temu? Przyleciałeś dwa dni później, gdy już mnie wypisali.

Były negocjacje w Chinach zaczął tłumaczyć.

Właśnie skinęła głową. Ty miałeś negocjacje. A ja straciłam dziecko i byłam sama.

Obróciła się i zaczęła mielić kawę, mechanicznie wsypując ziarna.

Nigdy o tym nie mówiłaś szepnął.

Co by to zmieniło? wzruszyła ramionami. Przeprosiłbyś, obiecał, że się nie powtórzy, a potem znowu wybrałbyś pracę.

Sławek przycisnął palce do mostu nosa:

Może powinnaś porozmawiać z kimś. Z psychologiem.

Oczywiście zaśmiała się sucho. Problem we mnie, tak? Nie w tym, że mąż stał się współlokatorem z funkcją zasilania budżetu

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 5 =

Wybrał pracę, a nie mnie – historia porzuconej miłości