Sylwia w wieku 19 lat postanowiła, że to najwyższa pora, żeby mieć chłopaka i poznać, co to związek. Dostała się w tym czasie na studia i mimo tego, że myślała o związku z rówieśnikiem, to zainteresował się nią wykładowca ekonomii.
Po krótkich zalotach przyjęła jego propozycję wyjścia na kawę, która skończyła się spędzeniem wieczoru w jego trzypokojowym mieszkaniu. Nie mieszkał w nim jednak sam, a z żoną i dziećmi, jednak akurat nie było ich w domu, bo żona z dzieciakami wyjechała na ferie zimowe, a on został na trzy tygodnie sam. On oczywiście wykorzystał tę sytuację i zaciągnął młodą studentkę do siebie. Na pierwszej randce nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło.Jednak do niczego między nimi nie doszło.
Po kawie i wieczorze pełnym rozmów Jerzy – bo tak miał na imię – odwiózł ją do domu i pocałował w policzek. Obiecał jednak, że jutro znowu się spotkają, a wtedy już zostanie u niego na noc. Tak też się stało. Wieczorem kolejnego dnia Sylwia wsiadła do jego samochodu, ponieważ przyjechał pod jej blok, a potem pojechali do jego mieszkania. Jerzy był bardzo uprzejmy i łagodny, podchodził do dziewczyny z szacunkiem i do niczego jej nie zmuszał, a potem wprowadził Sylwię w świat przyjemności i miłosnych uniesień.
Potem spotykali się, gdy tylko żony i dzieci nie było w domu. Mimo wszystko były to dosyć regularne spotkania, bo zawsze znalazła się jakaś okazja, by żona z dziećmi mogła wyjechać.
Pewnego dnia Sylwia została zaproszona na ślub swojej przyjaciółki, gdzie poznała Piotra. Piotr był przyjacielem Pana Młodego. Przystojny, wysoki i dobrze zbudowany facet, który w dodatku zwrócił na Sylwię uwagę. Zaprosił ją do tańca, a potem poprosił o jej numer telefonu. Szybko działał!
Już następnego ranka Piotr zadzwonił do dziewczyny i zaprosił ją na piknik na łonie natury. Dobrze się razem bawili i naprawdę świetnie się dogadywali.
Jakiś czas później Sylwia przyszła zdać egzamin z ekonomii, był to egzamin ustny. Jerzy zamiast zadać jej pytania egzaminacyjne chciał wiedzieć, dlaczego dziewczyna odrzuciła jego ostatnie propozycje spotkań, kiedy akurat miał wolne mieszkanie.
– Może spotkamy się jutro? – szeptem zapytał Jerzy, pochylając się nieco do przodu i umieszczając podpis w indeksie przy ocenie 5.
– Nie mogę – powiedziała Sylwia.
– Dlaczego, moja kochana? – Jerzy spojrzał na nią błagalnie.
– Wychodzę za mąż.
– Dlaczego miałabyś wyjść za mąż? Nie podoba Ci się takie życie? – zdziwił się, ale natychmiast zmieniając taktykę i mrugając powiedział -okej, wychodź sobie za mąż, ale jak coś pamiętaj, że zawsze na Ciebie czekam. Poza tym przemyśl to – czy na pewno chcesz tak wcześnie wychodzić za mąż?
– Jerzy – powiedziała szeptem Sylwia – Wszystko zaszło już za daleko i muszę wyjść za mąż – I spojrzała na swój brzuch.
– Rozumiem… – i oddał jej indeks.
Tak naprawdę to było dziecko Jerzego, czego się domyślił, ale nie chciał mieć problemów. Sylwia wykorzystała Piotra, tak jak Jerzy wykorzystał ją.



