Dla niektórych Boże Narodzenie jest ulubionym świętem, które jest pełne magii i na które czekają przez cały rok. Już w listopadzie czy nawet końcem października zaczynają się do niego przygotowywać, chodząc po galeriach w poszukiwaniu prezentów, a w supermarketach ustawiając się w długich kolejkach, by oby na pewno kupić wszystko co niezbędne do kolacji wigilijnej, z której i tak pewnie znaczna część jedzenia po prostu się zmarnuje. Po wielkim obżarstwie potem leżą na kanapie, gniją w domu, zamiast jakoś aktywnie spędzić czas. Czasami tylko odwiedzają się na wzajem, znowu jedząc i nierzadko do tego pijąc. Myślę, że w Polsce żadne inne święto nie jest obchodzone z takim rozmachem, jak Boże Narodzenie.
Ja nie cierpię tego czasu w roku i nie rozumiem o co tyle hałasu i czym się tym zachwycać. Widzę też, jak ludzie głupieją i dają się wciągnąć w ten szaleńczy konsumpcjonizm pod pretekstem obdarowywania innych prezentami, wydając ogromne pieniądze na coś, co zapewne obdarowywany i tak porzuci w kąt. Ani z tym, ani z jedzeniem nie znają umiarą i robią takie ilości sałatek jarzynowych, smażonego karpia czy pierogów, że tego nie da się przejeść i często wszystko jest mrożone, a następnie jedzone przez najbliższy miesiąc, a może i dłużej.
Od kilku lat jestem freelancerką, czyli pracuję sama na siebie i w większości zdalnie. Dzięki temu mogę wyjeżdżać kiedy chcę, gdzie chcę i z dowolnego miejsca na świecie wykonywać swoją pracę. Mam dużo zleceń, ludzie sobie mnie polecają, ale niestety, święta to martwy okres, podczas którego zwykle nikt niczego nie chce, nikt nie pracuje, a wszyscy odpoczywają. Przez to w święta zwykle się nudzę, bo też większość miejsc rozrywki jest zamkniętych i jedyne, co mi zostaje, to oglądać serial pod kocem. Mogłabym się spotkać ze znajomymi, gdyby nie to, że oni mają już ten czas zaplanowany z rodziną. Mogłabym też gdzieś wyjechać, owszem, ale niestety, w okresie świątecznym celi hoteli i biletów nagle rosną, a mając kredyt hipoteczny nie mogę sobie pozwolić na zbyt drogie podróże.
Podczas gdy cały kraj odpoczywa, dla mnie ostatni tydzień grudnia jest najtrudniejszy i świąteczny nastrój działa na mnie wręcz przeciwnie. Nie obchodzę świąt i czuję się wyobcowana, a to mnie przygnębia.



